Kolejne rosyjskie kontrole zakładów spożywczych rozpoczną się najwcześniej w środę. Do dziś Moskwa nie potwierdziła jednak terminu.
Druga tura rosyjskich kontroli powinna ruszyć w tym tygodniu. Jak informuje Jacek Leonkiewicz, radca głównego lekarza weterynarii, strona polska dopełniła wszelkich formalności, ale termin wizyty nie został jeszcze potwierdzony przez Rosjan.
— Najszybciej grupa inspektorów mogłaby przybyć do Polski wieczornym lotem jeszcze dziś. Jutro odbyłoby się spotkanie w Głównym Inspektoracie Weterynarii, a w środę ruszyłyby kontrole. Nie wiemy jednak, czy tak się stanie. Wszystko zależy od potwierdzenia Moskwy — tłumaczy Jacek Leonkiewicz.
Rosjanie przyślą 9 inspektorów, w tym 6 lekarzy weterynarii i 3 specjalistów, którzy utworzą sześć wizytujących grup. W poprzedniej turze było ich siedem i skontrolowały 75 zakładów, z których pozytywną odpowiedź otrzymało 19.
Tym razem na kontrolę czeka blisko 160 zakładów w obecnej turze (85 zakładów przetwórstwa mięsa i 75 mleka) i około 170 w ostatniej (zakłady przetwórstwa drobiu, ryb i jaj). Przedsiębiorcy są zaniepokojeni, czy kontrolerzy zdążą obsłużyć tak dużą liczbę chętnych. Dlatego Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa, prosił stronę rosyjską o szybkość i sprawność działań kontrolnych. Strona polska proponuje też połączenie dwóch ostatnich grup i pozostanie obecnych inspektorów do końca wizytacji wszystkich zakładów lub wymianę kontrolerów na zasadzie rotacji. Wtedy inspekcje mogłyby potrwać nawet do końca roku. Przedstawiciele ministerstwa rolnictwa informują, że tym razem kontrola także będzie miała charakter uznaniowy (a nie urzędowy), a przedsiębiorcy zgłaszają się do niej na zasadzie dobrowolności.
Ogółem na rosyjską inspekcję wyraziło chęć 400 zakładów z Polski, ponad połowa więcej niż z pozostałych 9 nowych krajów członkowskich.