Huty, którym rząd przyznał prawo do pomocy publicznej, mają już pomysły na wydanie budżetowych środków. Pójdą one na redukcję długów budżetowych i restrukturyzację zatrudnienia.
Rząd zdecydował, że pomoc publiczna dla hut do 2006 r. sięgnie maksymalnie 3,3 mld zł. Gros tej kwoty, bo aż 3,13 mld zł, przypada na holding Polskie Huty Stali. Na pozostałe huty — Andrzej, Bankową, Batorego, Buczka, Lucchini, Łabędy, Pokój i Szczecin — wypada zaledwie 170 mln zł. Producenci wyrobów stalowych mają jednak bardzo skromne oczekiwania — niewykluczone, że nie wykorzystają nawet tej kwoty.
Huty chcą przeznaczyć pomoc publiczną głównie na redukcję zobowiązań budżetowych. Nie mogą jednak zdecydować się, czy skorzystać z tzw. pakietu Kołodki czy z odroczenia płatności publicznych długów, zawartej w ustawie o restrukturyzacji hutnictwa.
— W przedstawionym Ministerstwu Gospodarki programie restrukturyzacji szacujemy pomoc publiczną na 40 mln zł. Planujemy odroczenie płatności zobowiązań wobec ZUS z tytułu składek pracodawcy (25 mln zł), Urzędu Marszałkowskiego czy funduszu rehabilitacji osób niepełnosprawnych. Analizujemy także propozycję umorzenia zobowiązań przedstawione w ustawie restrukturyzacyjnej wicepremiera Kołodki — mówi Andrzej Romański, członek zarządu Huty Batory.
Spółka nie podjęła jeszcze decyzji, czy zdecyduje się na odroczenie płatności czy na umorzenie. Jeśli bowiem okaże się, że w przypadku skorzystania z pakietu Kołodki będzie musiała zapłacić 15 proc. opłaty restrukturyzacyjnej, nie będzie jej na to stać.
Z propozycji wicepremiera chce skorzystać Huta Szczecin.
— Zamierzamy skorzystać z pakietu ministra. Liczymy na umorzenie 2,5 mln zł zobowiązań z tytułu podatku od nieruchomości, użytkowania wieczystego gruntów i VAT. Planujemy także odroczenie płatności 600 tys. zł zobowiązań wobec ZUS z tytułu składek pracodawcy. Mamy również sporne zobowiązania wobec PKP i Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, sięgające 500 tys. zł i 750 tys. zł. W zamian za te wierzytelności chcemy zaoferować im akcje — mówi Halina Trzcińska, prezes Huty Szczecin.
Większość hut, którym rząd obiecał pomoc publiczną, zabiega o podobnie niskie jak Huta Szczecin kwoty wsparcia budżetowego.
— Potrzebujemy 2-3 mln zł. Środki te chcemy przeznaczyć na restrukturyzację zatrudnienia — mówi Marian Ber, prezes Huty Buczek.
Na najniższe subwencje, bo zaledwie 400 tys. zł, liczy natomiast Huta Pokój. Marek Kozłowski, odpowiadający za kontakty firmy z mediami, podkreśla bowiem, że o znalezienie się w programie rządowym spółka zabiegała nie tylko dlatego, by otrzymać wsparcie, ale by być uwzględnioną w bilansie dostaw stali. Podkreśla, że huta ma kłopoty z pozyskaniem surowca do produkcji. Powód jest jeden — wszystkim hutom brakuje środków obrotowych i mimo że mają zamówienia, nie mają pieniędzy na produkcję.
Halina Trzcińska ma nadzieję, że po wykorzystaniu środków pomocowych huty obniżą zobowiązania i koszty, dzięki czemu otrzymają kredyty obrotowe.
— Bez nich nie odczujemy bowiem efektów prowadzonej restrukturyzacji — konkluduje.