Do piętnastej lekcje, a potem plaża

DCZ
opublikowano: 2011-07-15 09:13

Nawet 40 tys. Polaków może w tym roku wyjechać na wakacje połączone z nauką języków obcych – szacuje firma edukacyjna Language Abroad.

Połowę czasu uczestnicy spędzają na kursie, ale chętnych nie brakuje, bo zagraniczne szkoły językowe na Hawajach, w Hiszpanii czy we Włoszech kuszą nie tylko językiem obcym, ale także dodatkowymi atrakcjami dla turystów, m.in. lekcjami surfowania, gotowania pod okiem włoskich szefów kuchni, a nawet lekcjami flamenco.
Atrakcyjna jest również cena. Firmy edukacyjne coraz częściej oferują ceny porównywalne są z opłatami za tradycyjne wakacje. Na przykład za dwutygodniowy pobyt w hiszpańskim Alicante z zakwaterowanie, posiłkiem, kursem językowym i dodatkowymi atrakcjami (m.in. nurkowaniem i golfem) płaci się od 520 euro. Podobny kurs połączony z wypoczynkiem w Maladze kosztuje 786 euro, a dwa tygodnie na kursie w Rzymie 1295 euro (w cenę wliczono nocleg, wyżywienie, 20 lekcji włoskiego i m.in. zwiedzanie Florencji, Rzymu, Mediolanu).
- Ceny letnich kursów językowych w Europie, zwłaszcza w popularnych wakacyjnych miejscach, są często porównywalne z ofertami biur podróży. Z tą różnicą, że tam płaci się za sam wypoczynek, często za wylegiwanie się na plaży. Wakacje językowe to aktywny wypoczynek. Najczęściej do godz. 15 turysta ma zajęcia językowe, a później czekają na niego atrakcje. Na przykład w Rzymie kurs językowy jest połączony z nauką śpiewania, kuchni włoskiej, a nawet z produkcją filmową – mówi Halina Juszczyk, dyrektor agencji edukacyjnej Language Abroad.

Angielski w wakacje? Tylko w jakimś egzotycznym zakątku.
Angielski w wakacje? Tylko w jakimś egzotycznym zakątku.
None
None