Druga rozprawa pojednawcza między Eureko a MSP nie przyniosła rozstrzygnięcia. A zegar tyka.
Warszawski Sąd Rejonowy odroczył wczoraj po raz drugi posiedzenie pojednawcze w sporze Eureko z resortem skarbu o PZU. Przypomnijmy, że na pierwszym posiedzeniu Holendrzy, w których rękach znajduje się 32 proc. akcji PZU, przedstawili warunki ugody: 6 mld zł odszkodowania, sprzedaż przez MSP 21 proc. akcji PZU po cenie z 2001 r. oraz wprowadzenie PZU na giełdę do 30 czerwca.
Bo zabrakło ministra
Na wczorajszym posiedzeniu MSP miało się ustosunkować do tych warunków. Miało…
— Odwołanie ministra i brak jego następcy zmusza nas do złożenia wniosku o odroczenie posiedzenia — mowił Piotr Rudkiewicz, pełnomocnik MSP.
Nowy termin został wyznaczony na 8 lutego. Wcześniej, w ciągu czterech tygodni, ministerstwo ma przesłać Eureko stanowisko. Kto i jakie decyzje podejmie? Tego na razie nie wiadomo. Spekuluje się także, że prócz ugody MSP rozważa inne sposoby rozwiązania sporu, m.in. unieważnienie umowy prywatyzacyjnej z 1999 r. lub wykup akcji PZU przez spółki z udziałem skarbu państwa. Wiadomo natomiast, że nowy minister będzie już dziesiątym szefem resortu skarbu, który rozmawiać będzie z holenderskim inwestorem.
— Nie wiem, czy rozmowy z nowym ministrem będą łatwiejsze. Nadal podtrzymujemy naszą gotowość do zawarcia ugody — twierdzi Ernst Jansen, wiceszef Eureko.
Holenderskie zapewnienia
Priorytetem Eureko w ewentualnych negocjacjach jest upublicznienie PZU.
— Gwarantuję, że PZU pozostanie polską firmą z polską kadrą zarządzającą. Nie można jednak dopuścić do tego, aby nadal była zakładnikiem polityków, którzy obsadzają tam swoich kolegów — mówi Ernst Jansen.
Przypomina, że na sporze Eureko ucierpiało i jego przeciąganie pogarsza sytuację.
— 6 mld zł to były nasze wstępne szacunki. Zauważyć trzeba, że przedłużanie sporu o następny rok to kolejny 1 mld zł naszej — wylicza wiceszef Eureko.




