Dobra kuchnia musi swoje kosztować

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 30-08-2006, 00:00

Rynkowi sprzętu gastronomicznego dotąd nie zaszkodziła ani konkurencja, ani import tanich urządzeń z Turcji i Chin.

Na ulicach polskich miast wyrastają nowe restauracje, bary czy zwykłe fastfoodowe budki. W takich punktach nie da się ugotować kilkuset posiłków dziennie na domowej kuchence. Dlatego ich właściciele inwestują w specjalistyczny sprzęt gastronomiczny.

— Na restaurację, wydającą od 150 do 200 posiłków z pełnym zapleczem gastronomicznym, potrzeba 200-300 tys. zł — nie wliczając drobnego sprzętu, typu garnki czy zastawa — szacuje Barbara Kowieska z firmy Fagor Gastro Polska, producenta sprzętu gastronomicznego.

W sumie wydatki na wyposażenie restauracji mogą sięgnąć nawet kilku milionów złotych.

Szybszy niż domowy

Sprzęt w restauracjach musi być szybszy i bardziej wydajny niż używany w domu. Na przykład, cykl mycia profesjonalnej zmywarki w restauracyjnych kuchniach to 120 sekund. Tymczasem urządzenia domowe o tych samych wymiarach potrzebują przynajmniej 30 minut. To niejedyne różnice.

— Sprzęt profesjonalny cechuje się większą solidnością wykonania i niezawodnością. Ale też dużo większymi wymiarami i parametrami niż urządzenia dla domu — mówi Sławomir Korcz z Whirlpool Polska.

— Dobrej jakości sprzęt jest w całości wyprodukowany ze stali nierdzewnej. Urządzenia te są też bardzo wytrzymałe, bo muszą pracować w ciężkich warunkach — w lokalu gastronomicznym często w krótkim czasie wydaje się nawet setki posiłków — dodaje Barbara Kowieska.

Stal nierdzewna ma tę zaletę, że łatwo się ją czyści i wyparza. Dzięki temu restaurator może spełnić warunki stawiane mu przez sanepid.

Kilka segmentów

— Rynek urządzeń gastronomicznych kształtują klienci prywatni oraz instytucjonalni, tzn. hotele, stołówki pracownicze, wojskowe, kuchnie szpitalne. Rozwój rynku w poszczególnych jego segmentach w ostatniej dekadzie przebiegał zróżnicowanie. Upraszczając, lata 90. to okres znaczących inwestycji w budżetówce — głównie w wyposażenie kuchni szpitalnych, domów pomocy społecznej i jednostek wojskowych — opowiada Jacek Kowalski z firmy Zantec, która jest dystrybutorem w Polsce sprzętu takich marek, jak Zanussi Professional i Dito-Electrolux.

Ten rozwój wiązał się z kończeniem inwestycji rozpoczętych jeszcze w epoce PRL. Potem pałeczkę przejęli klienci prywatni.

— Po 2000 r., w związku z rozwojem turystyki przyjazdowej do Polski, nastąpił znaczący rozwój w segmencie prywatnym, związany z inwestycjami w branży hotelarskiej, rozwojem sieci restauracji w miastach i regionach turystycznych — zauważa Jacek Kowalski.

Konkurencja z Chin

Ożywienie na rynku sprzętu gastronomicznego doprowadziło do pojawienia się wielu nowych firm.

— Rynek dostawców sprzętu gastronomicznego podlegał silnym przeobrażeniom, doprowadziły one do zwiększenia liczby podmiotów konkurujących na rynku. Nastąpiło obniżenie średniej marży w działalności firm. A to wpływa na jakość serwisu gwarancyjnego i pogwarancyjnego oferowanego klientom — twierdzi Jacek Kowalski.

Większość firm działa na rynku lokalnym. Klienci, ze względu na serwis, cenią sobie bowiem bliskość swojego dostawcy. Dlatego firmie z Krakowa trudno przebić się ze swoją ofertą w Lublinie. Nowym zjawiskiem jest pojawienie się marek z Dalekiego i Bliskiego Wschodu.

— Rynek jest silnie zorientowany cenowo. W ostatnich latach nastąpiła ekspansja tanich urządzeń gastronomicznych z takich krajów jak Chiny czy Turcja. Mimo niskiej jakości sprzęt ten znajduje wielu nabywców — opowiada Jacek Kowalski.

Przyszłość w restauracji

— Rynek gastronomiczny w Polsce rozwija się bardzo intensywnie, powstaje dużo nowych obiektów gastronomicznych — od niewielkich barów po duże restauracje hotelowe. Właściciele tych obiektów świadomi są zalet profesjonalnego sprzętu, nie oszczędzają, kupując domowy — przekonuje Barbara Kowieska.

Producentom sprzyjają też ruchy restauratorów, którzy dążą do maksymalizacji zysków i obniżenia kosztów poprzez otwieranie kolejnych restauracji. Dobrym objawem jest też to, że minęły kłopoty z płatnościami. I chociaż wciąż zdarzają się opóźnienia, to jednak jest ich zdecydowanie mniej niż jeszcze kilka lat temu.

— Raty to rzadko stosowany sposób zapłaty za zakupiony sprzęt. Przeważnie jest to leasing lub gotówka. Obecnie jest wiele firm, które udzielają leasingu na sprzęt gastronomiczny. Nie ma z tym problemu. Ponadto wielu restauratorów korzysta również z dotacji z Unii Europejskiej — mówi Barbara Kowieska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu