Dobry indeks nie daje pewności zatrudnienia

Grzegorz Zięba
opublikowano: 2001-05-11 00:00

Dobry indeks nie daje pewności zatrudnienia

Firmy coraz częściej wymagają od kandydatów do pracy doświadczenia zawodowego. Nie bardzo wiadomo, jak mają je zdobyć osoby, które pierwszy raz starają się o posadę. Problem ten jest szczególnie dojmujący dla absolwentów szkół wyższych, którzy podczas studiów nie mieli sposobności zdobycia praktyki zawodowej.

Kryzys rynku pracy zaczyna dotykać absolwentów wyższych uczelni. Nawet osoby, które ukończyły takie kierunki, jak ekonomia, zarządzanie czy prawo, mają poważne problemy z rozpoczęciem kariery zawodowej. Dwa, trzy lata temu firmy starały się złowić dobrych studentów jeszcze przed ukończeniem uczelni. Mogli oni przebierać w ofertach i grymasić na proponowane zarobki.

— Kiedyś absolwenci takich uczelni jak Szkoła Główna Handlowa rozmawiali z pracodawcami z łaski. Teraz, gdy zgłaszamy chęć przyjęcia nowego pracownika, blokują się wszystkie faksy i skrzynki poczty elektronicznej — mówi Adam Aduszkiewicz, dyrektor działu personalnego Bertelsmann Media.

Młody z doświadczeniem

Pracodawcy niechętnie zatrudniają osoby, które nie mają praktyki zawodowej.

— Zależy nam na takich kandydatach, którzy już trochę znają specyfikę pracy w dużym przedsiębiorstwie. Nie chodzi tu o wielkie doświadczenie zawodowe, ale o zwykłe obycie w pracy z innymi ludźmi — wyjaśnia Adam Aduszkiewicz.

Pracodawcy boją się świeżo upieczonych absolwentów. Niejednokrotnie uważają ich za nie całkiem dojrzałych do pracy w zespole.

— Dla absolwentów jest to sytuacja tragiczna, bo gdzie mają oni zdobyć wymagane doświadczenie — zastanawia się Justyna Wujek, studentka Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, organizatorka targów pracy MBA Career Fair 2001.

Takie podejście pracodawców wymusza na studentach konieczność szukania możliwości odbywania praktyki zawodowej już w pierwszych latach nauki na wyższej uczelni.

— To jedna z cech, które odróżniają tegorocznych absolwentów od ich kolegów z lat poprzednich — zauważa Adam Aduszkiewicz.

Pieniądze mniej ważne

Kryzys na rynku pracy spowodował spadek oczekiwań absolwentów odnośnie zarobków. Ważniejsze jest dla nich uzyskanie pierwszego etatu niż samo wynagrodzenie.

— Pierwsze płace absolwentów renomowanych uczelni były za wysokie. Teraz te relacje stają się bardziej racjonalne — uważa Adam Aduszkiewicz.

Podejmujący swoją pierwszą pracę absolwenci mogą liczyć na lepsze zarobki dopiero po okresie próbnym.

Pensje przestały być także najważniejszym powodem podejmowania takiej czy innej pracy. Duże znaczenie dla kandydatów ma obecnie również możliwość rozwoju oraz zabezpieczenia socjalne.

— Młodzi ludzie nie są na ogół pewni, czy ta pierwsza posada jest tą wymarzoną i ostatnią. Wolą więc zdobywać doświadczenie, aby mieć możliwości znalezienia lepszego zatrudnienia — twierdzi Adam Gomowski, student Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, organizator targów pracy MBA Career Fair 2001.

Zachętą coraz częściej stosowaną wobec nowych pracowników staje się umożliwianie im samodzielnego znalezienia najbardziej odpowiedniego dla nich miejsca pracy w danej firmie.

— Jednak dotyczy to tylko najlepszych, dla których przewiduje się stanowiska menedżerskie — dodaje Hubert Stańczyk, student Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej, organizator targów pracy MBA Career Fair 2001.

Fakultety w cenie

Nadal istnieje jednak grupa absolwentów, która nie musi się martwić o uzyskanie posady. Należą do niej między innymi informatycy, finansiści, osoby specjalizujące się w działaniach public relations. Zajęcia z tej ostatniej dziedziny są prowadzone na niewielu uczelniach i to od niedawna. Niewielu jest także wykształconych specjalistów w zakresie budowania wizerunku instytucji.

— Firmy farmaceutyczne poszukują osób z wykształceniem medycznym. Mogą one nawet nie posiadać specjalizacji — dodaje Hubert Stańczyk.

Są również specjalizacje, na które obecnie nie ma zbyt dużego popytu, jednak za dwa-trzy lata można się spodziewać olbrzymiego zapotrzebowanie na fachowców z tych właśnie dziedzin.

— Przekładem mogą być specjaliści od ochrony środowiska. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej na cele ekologiczne zostaną przeznaczane dziesiątki miliardów euro. Będzie więc praca dla rzeszy fachowców od ochrony środowiska — uważa Adam Gomowski.

O zatrudnienie nie będą musiały się martwić także osoby mające zarazem wykształcenie specjalistyczne i prawnicze. Takie kompetencje są w Brukseli wymagane od menedżerów zajmujących się prowadzeniem programów pomocowych oraz rozdzielaniem funduszy unijnych.

Grzegorz Zięba

[email protected] tel. (22) 611-62-17