Zwykły osobnik zerka na samca alfa co 20 lub 30 sekund, choć ten zwykle nie odwzajemnia mu zainteresowania — wynika z badań prowadzonych wśród pawianów. Z ludźmi jest podobnie, swoją uwagę kierujemy w górę hierarchii — wykazała psycholog Susan Friske. Dlatego „sekretarki wiedzą więcej o szefach niż na odwrót; magistranci o promotorach, a nie na odwrót”. Zbieramy informacje o tych, którzy mają nad nami władzę nie po to, by się im nie narazić, a przeciwnie: zyskać ich sympatię, zaufanie i szacunek.

Ostatnio na rynku pracy nastąpił jednak zwrot o 180 stopni — przełożeni zabiegają o względy kandydatów i pracowników, nie odwrotnie. Odbywa się to pod hasłem zarządzania talentami — i dotyczy najbardziej pożądanych fachowców. Trzeba zrobić na nich pozytywne pierwsze wrażenie. Dlatego taką popularnością cieszy się onboarding.
Wszystko do nas wraca
Wdrożenie pracownika i zapewnienie mu wsparcia leży na sercu m.in. jednemu z laureatów konkursu „Siła przyciągania”, organizowanego od kilku lat przez „Puls Biznesu” — firmie e-point.
— W naszym przypadku onboarding nie jest jednorazową akcją, ale półrocznym procesem, dzięki któremu każda nowa osoba zapoznaje się z obowiązkami, kulturą organizacyjną, wartościami i staje się pełnoprawnym członkiem zespołu — mówi Karolina Moraczewska, specjalistka od employer brandingu w spółce e-point.
Informuje, że tymi działaniami zajmuje się zespół reprezentujący różne działy i szczeble zarządzania w firmie. Nie dość tego: w onboarding angażuje się prezes, założyciel firmy i najbliżsi współpracownicy.
— IT należy do branż, które nie mogą pozwolić sobie na brak inwestycji w kapitał ludzki. Konkurowanie płacami i benefitami to w naszym sektorze standard. Jeśli chcemy przyciągnąć wybitnych fachowców, musimy stworzyć miejsce zgodne z ich wartościami i otoczyć opieką od pierwszego dnia — tłumaczy Karolina Moraczewska.
To, co damy, do nas wraca — głosi buddyjska mantra. Stosujące onboarding firmy odnotowują o połowę większą efektywność nowych osób, niż te, którzy nie mają takich programów. Nie dość tego: 91 proc. pracowników pozostaje w spółce dłużej, jeśli pracodawca ułatwił im adaptację — wynika z międzynarodowego badania Aberdeen Group. W pewnym sensie onboarding zaczyna się na długo, zanim pracownik zostanie zaproszony na pokład. Łatwo go zrazić już podczas rekrutacji, np. przedłużając ją, niefachowo przeprowadzając rozmowę o pracę lub trzymając w niepewności (decyzja dotycząca aplikującego dawno zapadła, ale nikt się nie kwapi, by do niego zadzwonić).
— Onboarding należy traktować jako część udanej rekrutacji. Jeśli pracodawca traktuje go po macoszemu, pracownik będzie się zastanawiał, czy faktycznie znalazł się w miejscu, o którym marzył, ubiegając się o etat. Fundowanie takiego rozczarowania źle świadczy o umiejętności zarządzania talentami — ocenia dr Marek Suchar, socjolog i prezes agencji IPK Doradztwo Personalne.
Uchylając drzwi
W przypadku STX Next onboardingiem jest wszystko, co tworzy pozytywny wizerunek tej firmy wśród specjalistów IT. Software House postawił na edukację. W swoich oddziałach organizuje warsztaty dla programistów, testerów i menedżerów. Część uczestników wyraża chęć dołączenia do zespołu, niektórzy już rozpoczęli współpracę, inni trafili na listę rezerwową, ale zajęciom przyświeca także inny cel — zwiększenia rozpoznawalności STX na rynku.
— Można tworzyć kolorowe foldery dla kandydatów, ale czy nie lepiej pokazać im to, czym żyjemy na co dzień, pozwolić poczuć atmosferę w zespole, jego energię i wyzwania biznesowe? Kursanci pracują pod okiem doświadczonych programistów, rozwiązując problemy, które wystąpiły faktycznie przy realizacji zleceń dla klientów. Później dzielą się wrażeniami i opiniami wśród swoich znajomych i w mediach społecznościowych. O to nam chodzi — przyznaje Joanna Trubisz, specjalistka od rekrutacji i employer brandingu w STX Next.
Susan Friske pisała o naturalnym kierowaniu wzroku w górę hierarchii. Zwykle to szef jest na radarze podwładnych, którzy chcą wiedzieć, z kim się spotyka, jaki w danej chwili ma humor i do kogo częściej się uśmiecha: Moniki czy Magdy. Często rozmawiamy o zachowaniu przełożonego, komentujemy jego gesty, grymasy twarzy i przypisujemy znaczenie drobiazgom. Onboarding jest odwróceniem tej tendencji — w centrum uwagi staje pracownik. Uwagi, a nie kontroli. Chodzi o prawdziwą troskę — lepszego pomysłu na zarządzanie talentami nie ma.
57 proc. Taki odsetek badanych uważa onboarding za element decydujący o właściwym działaniu firmy — wynika z raportu „Procesy HR w firmach w Polsce”, przygotowanego przez Antal we współpracy z firmą Macrologic.