Stojący w korkach na zablokowanych drogach, kierowcy przeklinają drogowców, którzy — jak im się wydaje — rozkopali wszystko naraz. Ich złego samopoczucia nie podzielają właściciele firm produkujących znaki, oznaczenia i barierki, którzy na rosnącej fali inwestycji drogowych zarabiają krocie. Ten rynek w Polsce jest już wart sporo ponad 200 mln zł i stale rośnie.
Ceny znaków drogowych wahają się od kilkudziesięciu do 600 zł. Najdroższe są te największe, ustawiane przy autostradach.
Nie cena jest jednak najistotniejsza w znakowym biznesie. Ważniejsze jest to, że firma zajmująca się dostarczaniem znaków może zarabiać na każdym z etapów powstawania drogi i jej późniejszej eksploatacji. Oznakowania wymagają bowiem nie tylko gotowe szlaki ale również budowa czy remonty.
Ile to kosztuje? Niespełna 3-metrowa bariera ustawiana przy remontowanym odcinku drogi ma wartość około 300 zł. Natomiast tzw. podstawowy zestaw znaków (dwa znaki zakazu, cztery ostrzegawcze oraz zapory i słupki odgradzające remontowane odcinki drogi) kosztuje około 5 tys. zł. Na oznakowanie na czas remontu 300-metrowego odcinka trzeba wydać nawet 25 tys. zł. A jeśli w grę wchodzi np. 17 km drogi krajowej wydatek rośnie — do 1 mln zł. Nic więc dziwnego, że obroty nawet niewielkich firm produkujących znaki, wynoszą około 5 mln zł rocznie. Ile z tego zostaje w kieszeni przedsiębiorcy? Na sprzedaży np. znaku zakazu wjazdu około 40 proc. (cena 90 zł, koszt około 50 zł).
Rynkowi potentaci roczne obroty liczą w dziesiątkach milionów zł. Najlepsze lata dla tej branży nadeszły i wiele wskazuje na to, że wiele dobrego jeszcze przed nimi. Przyczyniło się do tego przystąpienie Polski do UE.
To dzięki unijnym funduszom na rozbudowę naszej sieci dróg i budowę autostrad znakowy rynek zaczął rosnąć w tempie 15 proc. rocznie. Do tego dochodzi "dopalacz" w postaci mistrzostw EURO 2012. Ale i po zawodach producenci znaków nie muszą martwić się o swoją przyszłość. Zostanie jeszcze wiele dróg do wyremontowania, a po kilku latach zapewne i te nowe zaczną się sypać…
Warto również podkreślić, że producenci znaków zarabiają nie tylko na remontach. Do ich kasy płyną miliony za utrzymanie znaków drogowych w miastach. Na przykład w Warszawie na ten cel wydaje się rocznie około 2,5 mln zł.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wydaje na konserwację znaków pionowych na drogach przez nią zarządzanych około 8 mln zł rocznie.
— Na ukończeniu są jednak prace związane z zestandaryzowaniem oznakowania na drogach krajowych. W jego wyniku prawdopodobnie zmniejszy się liczba znaków, a co za tym idzie — wydatki na utrzymanie i konserwację — mówi Andrzej Maciejewski, zastępca generalnego dyrektora dróg krajowych i autostrad.
10%
Taki odsetek kosztów budowy drogi klasy ekspresowej stanowią wydatki na jej oznakowanie.
