Dobrze wie lewica, co czyni prawica

Dawid Tokarz
opublikowano: 2002-10-25 00:00

Krzysztof K., były prezes TTW Dom i Ogród, jest podejrzany o wyprowadzenie majątku ze spółki na szkodę wierzycieli.

Właściciel znanej firmy TTW Dom i Ogród Krzysztof K. sumiennie negocjował z wierzycielami sposób i terminy spłaty ponad 20 mln zł należności. Mniej więcej w tym samym czasie bez żenady pozbył się nieruchomości, wartych co najmniej 50 mln zł. Śmiały ruch. Po tej operacji majątek firmy nie pokrył nawet kosztów upadłości. Prokuratorzy zgotowali mu jednak niespodziankę.

Od zeszłego czwartku Krzysztof K. jest podejrzanym. Zarzuty postawiła mu Prokuratura Rejonowa Warszawa Ochota. Powód? Celowe wyprowadzenie majątku ze spółki — na szkodę wierzycieli.

— Krzysztof K. odmówił składania wyjaśnień, tłumacząc to koniecznością zapoznania się z decyzją prokuratury. Dlatego za wcześnie na informacje, kiedy akt oskarżenia trafi do sądu. Na razie nie zdecydowaliśmy się zastosować środków zabezpieczających (w grę wchodzi m.in. kaucja, dozór czy areszt tymczasowy — przyp. aut.) — mówi Beata Marszałek, szef Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota.

Wierzyciele TTW Dom i Ogród są zadowoleni z finału, ale nie z tempa prokuratorskiej pracy.

— Zawiadomienie o przestępstwie krążyło od prokuratury do prokuratury. Śledztwo wszczęto po kilku miesiącach od złożenia doniesienia! — narzeka wierzyciel spółki (nie doczekał się ponad 100 tys. zł). Wtóruje mu pełnomocnik poznańskiej firmy, której wierzytelność sięga 0,5 mln zł.

Tempo tempem, ale wiele wskazuje jednak na to, że gdyby nie upór prokuratury, to zastosowana przez Krzysztofa K. sprytna konstrukcja wyprowadzenia z firmy majątku zakończyłaby się całkowitym sukcesem.

TTW Dom i Ogród zakończył działalność z niezaspokojonymi prawie 400 wierzycielami, którym był dłużny 21,6 mln zł. A przecież wystartował świetnie. Był pierwszą spółką w Polsce, zajmującą się handlem artykułami budowlano-ogrodniczymi w sklepach wielkopowierzchniowych.

Firma powstała w 1993 r. Pierwszy hipermarket — w Warszawie — otworzyła dwa lata później. Wspólnikami (udziały po połowie) byli niemiecka firma z tej branży — TTW Bottrop — i Krzysztof K. Polak wniósł cenny aport — czyli działkę o powierzchni ponad 13 tys. mkw., położoną w stolicy w Alejach Jerozolimskich.

Biznes nabierał rozmachu. TTW Dom i Ogród uruchomił dwa inne hipermarkety — w Poznaniu i Katowicach. Z roku na rok firma zwiększała obroty, a klienci coraz lepiej rozpoznawali i coraz bardziej szanowali markę TTW.

W 1999 roku pojawiły się pierwsze oznaki, że gospodarka zaczyna zwalniać, a konkurencja, jak OBI, Praktiker, Leroy Merlin czy Castorama, w rywalizacji o klienta coraz mocniej dawała się we znaki polsko-niemieckiej spółce. TTW zaszkodziły też też kłopoty zagranicznego partnera — TTW Bottrop, który na własnym rynku chylił się ku upadkowi.

W grudniu 2000 r. Niemcy sprzedali udziały w TTW Dom i Ogród Krzysztofowi K. Przedsiębiorstwo było już wtedy w dość kiepskiej kondycji, więc za 50 proc. udziałów uzyskali jedynie 2 mln DEM (4 mln zł). Jak twierdzą wierzyciele, kłopoty z należnościami za dostarczane do TTW Dom i Ogród towary zbiegły się z przejęciem całości udziałów przez Polaka.

W roku 2001 TTW Dom i Ogród trwale przestał płacić dostawcom. Wierzyciele zaczęli dochodzić długów w sądzie, a późną jesienią kilku, niezależnie od siebie, złożyło wnioski o upadłość spółki. Mniej więcej w tym samym czasie zarząd firmy zwrócił się do sądu o postępowanie układowe. Zaproponował, że przedsiębiorstwa, którym TTW był dłużny do 10 tys. zł, odzyskają należność z 15-procentową redukcją. Więksi wierzyciele też mieli dostać swoje pieniądze, ale już z 30-proc. obniżką — w ratach do marca 2003 r. Krzysztof K. i jego małżonka Aneta (śladowe udziały w TTW Dom i Ogród) argumentowali, że trudności finansowe spółki są krótkotrwałe. Przedstawili nawet budżet na 2002 r. Stwarzał nadzieje, bo szacował przychody na 44,7 mln zł.

— Zależało nam na upadłości, a nie na układzie, gdyż chcieliśmy odsunąć od zarządzania spółką państwa K. Ewidentnie działali przecież na niekorzyść i wierzycieli, i swej firmy — mówi Anna Kozłowska-Goździk, pełnomocnik dwóch wierzycieli TTW Dom i Ogród — Grohn Polska Płytki Ceramiczne i Gardena Polska, którym spółka zalegała ze spłatą niemal 1 mln zł.

Na pytanie, czym to działanie na szkodę spółki i wierzycieli miało się objawiać, odpowiedź znajdziemy w bilansie, jaki władze spółki przesłały do sądu upadłościowego wraz z wnioskiem o układ. Z dokumentu wynika jasno, że jeszcze na początku 2001 r. TTW Dom i Ogród posiadał majątek trwały o wartości ponad 47,8 mln zł, a pod koniec 2001 r. skurczył się on do zaledwie 720 tys. zł. Powód tak gigantycznego spadku? Prosty — po kilku miesiącach spółka nie była już właścicielem najcenniejszych składników swojego majątku — czyli nieruchomości w Warszawie, Poznaniu i Katowicach (działki i budynki hipermarketów).

12 kwietnia 2001 r. państwo K. powołali do życia spółki TTW Warszawa, TTW Poznań i TTW Katowice. W trzech nowych firmach wszystkie udziały objęła spółka TTW Dom i Ogród — przez wniesienie aportem gruntów i stojących na nich budynków hipermarketów. I tak do TTW Warszawa trafił majątek wart 25,35 mln zł, do TTW Poznań — 35,1 mln zł, a TTW Katowice — 21,5 mln zł (w sumie ponad 80 mln zł, a więc niemal czterokrotnie więcej niż suma niespłaconych długów TTW Dom i Ogród!). W zarządzie wszystkich spółek pojawili się Krzysztof K. — jako prezes i jego żona Aneta K. — wiceprezes.

23 maja 2001 r. zapisem w aktach notarialnych wspomniane nieruchomości zostały przewłaszczone z TTW Dom i Ogród na trzy nowo powołane spółki. W tej operacji TTW Dom i Ogród reprezentował Krzysztof K., TTW Warszawa, TTW Katowice i TTW Poznań zaś — jego żona.

Ostatniego października 2001 r. akty notarialne poświadczyły, że TTW Dom i Ogród zbył wszystkie udziały w TTW Warszawa. Nabywcy? Krzysztof i Aneta K. (zakupili udziały o wartości 4,59 mln zł) i bliżej nieznana firma holenderska Cross Border Properties z Amsterdamu (udziały o wartości 4,41 mln zł). Z tytułu tej transakcji do kasy TTW Dom i Ogród wpłynęło jednak... niecałe 34 tys. zł. Resztę ceny, prawie 9 mln zł, kupcy zobowiązali się uiścić poprzez przejęcie na siebie części długów TTW Dom i Ogród, wynikłych wskutek zaciągniętych kredytów. Nie udało nam się dotrzeć do akt rejestrowych spółek TTW Katowice i TTW Poznań; wiarygodne źródła twierdzą jednak, że zachowano analogiczny, jak w przypadku TTW Warszawa, scenariusz. Marcin Mamiński, pełnomocnik TTW Dom i Ogród, zasłaniając się tajemnicą zawodową, odmówił weryfikacji tych informacji.

Krzysztof K. w ogóle nie chciał z nami rozmawiać. Na żaden temat.

Do sprzedaży udziałów w TTW Warszawa (prawdopodobnie też w TTW Poznań i TTW Katowice) doszło w przeddzień postępowania upadłościowego. 11 marca 2002 r. sąd ogłosił upadłość TTW Dom i Ogród, odrzucając wniosek zarządu o układ. W uzasadnieniu sędzia Urszula Wilk napisała, że „okoliczności zaprzestania płacenia nie są wyjątkowe, zaprzestanie płacenia jest trwałe i dlatego właściwą decyzją jest ogłoszenie upadłości”. Zażalenie na to postanowienie złożył pełnomocnik TTW Dom i Ogród, adwokat Marcin Mamiński, ale sąd okręgowy w Warszawie je oddalił.

Syndykiem sąd ustanowił Andrzeja Wrzesińskiego. 15 marca rano przyjechał on ze współpracownikami do warszawskiej siedziby TTW Dom i Ogród w Alejach Jerozolimskich. W budynku zastali prace remontowe. Nieruchomością dysponowała — dzięki umowie najmu — zupełnie inna firma: mianowicie Opex. W dokumentach stało, że wynajmującym nie jest TTW Dom i Ogród, ale TTW Warszawa.

Syndyk zadzwonił do Dariusza Biskupskiego — nowego prezesa TTW Dom i Ogród, który zastąpił Krzysztofa K. w styczniu 2002 r., i umówił się z nim na spotkanie — 18 marca — celem przejęcia dokumentów spółki i jej majątku. Ale obaj panowie zobaczyli się dopiero 28 marca (syndyk twierdzi, że Dariusz Biskupski miał wyłączoną komórkę, a stałej siedziby firma już wtedy nie miała). Tymczasem między 22-25 marca wynajęci przez Andrzeja Wrzesińskiego specjaliści z firmy AVS Polska, zajmującej się windykacją, wyjechali do Poznania i Katowic, by sprawdzić, co się tam dzieje ze sklepami TTW Dom i Ogród. Nietrudno było stwierdzić, że — jak w Warszawie — sklepy te działały do końca 2001 r., a w marcu 2002 r. hale, poza niewielkimi wynajętymi lokalami, były puste i opatrzone tabliczkami „Remont”. Między innymi to przekonało syndyka, że TTW Dom i Ogród nie ma już żadnego majątku.

— Byliśmy zaskoczeni, że syndyk nie znalazł w firmie majątku... I wniosek o układ, i inne poczynania wobec nas państwa K. były grą na zwłokę! Jak chcieli wcielić w życie układ i program naprawczy, skoro wszystko wyprzedali?! — nie kryje irytacji Mirosław Szymczak, wiceprezes firmy BISK (TTW Dom i Ogród od dawna zalega jej z zapłatą prawie 100 tys. zł).

— Wszyscy byliśmy zdziwieni... Współpraca z wielkimi sieciami handlowymi jest trudna, ale ostatecznie płacą one przecież za dostarczane towary. Nikt nie spodziewał się, że TTW zachowa się całkiem inaczej... — dodaje inny z wierzycieli.

— Była szansa na układ... Bieżącą płynność bylibyśmy w stanie zachować — opowiada Dariusz Biskupski, który stanowisko prezesa TTW Dom i Ogród zajmował od stycznia do marca 2002 r.

Pan Biskupski był figurantem i nie miał pojęcia, w jakiej sytuacji znalazła się spółka — zgodnie uważają wierzyciele — nasi rozmówcy.

W pewnej mierze zdaje się to potwierdzać sam prezes Biskupski.

— Rzeczywiście, nie wiedziałem, że te nieruchomości wniesiono aportem do innych spółek... Wiedziałem tylko, że w sądzie leżał wniosek poprzedniego zarządu o przeprowadzenie układu i widziałem szanse na jego realizację — twierdzi.

— Warunki planowanego układu były korzystne dla wierzycieli, gdyż w tak trudnej sytuacji niektórzy dłużnicy proponują redukcję zobowiązań nawet o 80-90 proc. A my zakładaliśmy maksymalnie 30 proc... Taka operacja była realna. Trzeba pamiętać, że spółka TTW Dom i Ogród poza wierzycielami miała także dłużników. Tylko jeden dłużnik był winny memu mocodawcy ponad 3 mln zł! — przekonuje adwokat Marcin Mamiński.

Zasłaniając się tajemnicą zawodową, nie chciał jednak ujawnić nazwy niesolidnego płatnika. W aktach, pozostających w sądzie upadłościowym, nie ma żadnej informacji o tajemniczym dłużniku. Wynika z nich natomiast, że jednymi z największych dłużników TTW Dom i Ogród są spółki 5-10-15 sp. z o.o., TTW Centrum i 5-10-15 s.c. — wszystkie kontrolowane przez małżeństwo K.

28 marca doszło wreszcie do spotkania syndyka z prezesem Biskupskim. Na tym spotkaniu Marcin Mamiński, pełnomocnik TTW Dom i Ogród, miał stwierdzić — tak wynika ze sprawozdania syndyka — iż brak majątku w spółce wynika m.in. z faktu, że postępowanie upadłościowe trwało ponad cztery miesiące. Owszem, przeciągnęło się, ale głównie dlatego, że rozprawy odraczano na wniosek pełnomocnika TTW Dom i Ogród — z powodu chorób jego i Dariusza Biskupskiego.

— Podczas postępowania upadłościowego cały czas sprzedawano zapasy magazynowe, które — jakoby — miały posłużyć do zaspokojenia roszczeń pracowników. Warto było przeciągać postępowanie upadłościowe. Właściciele chcieli wyczyścić spółkę do zera! I to im się, niestety, udało! — twierdzi pokrzywdzony wierzyciel.

Kiedy syndyk ujawnił, że w spółce TTW Dom i Ogród nie ma żadnego majątku, pod dużym znakiem zapytania stanęło przeprowadzenie upadłości. Andrzej Wrzesiński ocenił, że potrzebuje do tego około 100 tys. zł. Zgodnie z prawem upadłościowym, sąd o wpłacenie tej kwoty zwrócił się do wierzycieli, wnoszących o upadłość spółki. Ci się na to nie zgodzili.

— Bardzo trudno przekonać klienta, by do 0,5 mln zł zaległości dołożył 100 tys. zł. Bo nie wiadomo, czy i one nie będą bezpowrotnie stracone — wyjaśnia Anna Kozłowska-Goździk.

W tej sytuacji syndyk wniósł o umorzenie postępowania upadłościowego. Sąd przychylił się do tego wniosku 20 maja 2002 roku, w uzasadnieniu pisząc zresztą otwartym tekstem o „majątku, który został wyprowadzony z pokrzywdzeniem wierzycieli”.

Czy sąd zachował się właściwie?

— Złożyłam zażalenie na postanowienie o wpłatę 100 tys. zł przez wierzycieli. Do tej pory sąd go nie rozpoznał, a mimo to postanowił o umorzeniu upadłości... — dziwi się Anna Kozłowska-Goździk.

— Sąd zażądał 100 tys. zł, nie określając, w jakich proporcjach wierzyciele mają wpłacić tę kwotę. Tymczasem do rozstrzygnięcia tego dylematu trzeba by stworzyć radę wierzycieli — dodaje pełnomocnik innego wierzyciela.

Z naszych informacji wynika, że u prezesa sądu okręgowego tkwią co najmniej dwie skargi na tryb prowadzenia postępowania upadłościowego.

— Nie można mówić o wyprowadzaniu majątku z TTW Dom i Ogród. Jeśli idzie o te nieruchomości, trudno nawet używać określenia majątek, gdyż są one obciążone wysoką hipoteką z tytułu kredytów. Raty spłacanych kredytów przekraczają zaś wpływy z tytułu czynszu od najemców — przekonuje adwokat Marcin Mamiński.

Nie chce jednak przedstawić dokumentów, udowadniających tę opinię. Faktem jest zaś, że mimo postawienia zarzutów Krzysztof K. cały czas może czerpać i czerpie korzyści z nieruchomości, które — zdaniem wierzycieli, syndyka i prokuratury — powinny wejść w skład masy upadłościowej TTW Dom i Ogród. Nieruchomość w Warszawie wynajmuje Opex (działa nawet pod nazwą TTW Opex, ponieważ „TTW to dobra marka, która miała stałych, przywiązanych do niej klientów”).

Nieruchomości w Poznaniu, według nieoficjalnych informacji, wynajęła bądź nabyła niemiecka sieć hipermarketów Kaufland (jej przedstawiciele odmówili komentarza w tej sprawie). Sytuacja w Katowicach: kontrahenci wynajmują tylko niewielką część powierzchni hipermarketu, ale — jak oceniają specjaliści od nieruchomości — nie powinno być problemów ze znalezieniem najemców bądź kupców na cały sklep.

Tylko kto powinien ich szukać — Krzysztof K. czy wierzyciele — za pośrednictwem syndyka?

Krzysztofowi K. prokuratura przedstawiła zarzuty popełnienia przestępstw z art. 286 §1 w powiązaniu z art. 294 § 1: „Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem znacznej wartości (...) podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10” oraz z art. 301 § 1: „Kto będąc dłużnikiem kilku wierzycieli udaremnia lub ogranicza zaspokojenie ich należności przez to, że tworzy w oparciu o przepisy prawa nową jednostkę gospodarczą i przenosi na nią składniki swojego majątku, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat”.