Firmy leasingowe będą musiały zmienić postanowienia umów zawieranych z klientami. W przeciwnym razie grozi im płacenie podatku od dochodu, którego mogą nie osiągnąć.
Obowiązująca od początku ro- ku nowelizacja podatku CIT wprowadziła przepisy precyzujące moment powstania przychodu dla celów podatkowych. Jeden z nich dotyczy umów leasingu. Jako moment powstania przychodu wskazano w nim dzień, w którym należności z tych umów stają się wymagalne. Tymczasem kontrakty zawierane przez firmy leasingowe powszechnie wy- posażone są w klauzulę pozwalającą w przypadku, kiedy klient nie płaci kolejnych rat leasin- gowych, wypowiedzieć umowę, stawiając przyszłe płatności w stan natychmiastowej wymagalności.
— Jeżeli czytać przepis restrykcyjnie, to rzeczywiście można by uznać, że w opisanym przypadku firma leasingowa osiągnęła przychód. Nie ma przy tym znaczenia, że faktycznie nie otrzymała jeszcze żadnych pieniędzy — wyjaśnia Grzegorz Jukiel, menedżer w dziale doradztwa podatkowego firmy Ernst & Young.
Taka wykładnia jest dla firm leasingowych tym bardziej groźna, jeżeli weźmie się pod uwagę, że klient, który nie płaci rat lea-singowych, najczęściej ma kłopoty finansowe.
— Ściąganie takich wierzytelności jest długotrwałe i często bezskuteczne. Można je wprawdzie zakwalifikować jako nieściągalne i uznać za koszt uzyskania przychodu, ale dopiero po przeprowadzeniu odpowiedniego postępowania sądowego i egzekucyjnego — argumentuje Krzysztof Gozdek, prawnik ING Lease Polska.
Jego zdaniem, w opisanej sytuacji rozwiązaniem neutralnym byłoby tzw. rozpoznanie przez firmę leasingową przychodu w momencie, w którym go faktycznie otrzyma. Niestety, przepis nie wskazuje na taką możliwość.
— Zasadą jest, że prawo podatkowe należy interpretować możliwie wprost. Istnieje zatem ryzyko, że władze skarbowe zastosują wykładnię niekorzystną dla leasingodawców — uważa Grzegorz Jukiel.
Mógłby temu zaradzić minister finansów, który ma możliwość zobowiązać organy podatkowe do takiej interpretacji przepisu, która nie zagrażałaby firmom leasingowym.