Dokręcanie śruby firmom bukmacherskim

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2013-10-16 00:00

Wiceprezesi PZPN proponują, by zakazać obstawiania przebiegu zawodów sportowych, czyli zakładów live. Branża aż kipi

Joanna Mucha, minister sportu, przedstawiła niedawno nowelizację ustawy o sporcie. W projekcie znalazła się propozycja sankcji karnych za „ustawianie” wydarzeń podczas zawodów sportowych, czyli np. rzutów karnych, rożnych, wolnych, żółtych i czerwonych kartek, zmian zawodników, wyniku do przerwy, liczby goli w meczu itp. Dziś przestępstwem, za które grozi 8 lat więzienia, jest tylko „ustawianie” wyniku meczów. Jeszcze dalej idą władze Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN). Wiceprezesi Jan Bednarek i Eugeniusz Nowak napisali do minister Muchy, że rozwiązania proponowane przez jej resort nie będą skuteczne.

POLACY, NIC SIĘ NIE STANIE:
 Zbigniew Boniek, prezes PZPN,
 uspokaja, że pomysł jego
 zastępców, aby zakazać
 w Polsce bukmacherki live,
 zapewne nie zostanie zaakceptowany
 przez resort sportu
 i nie wejdzie w życie. [FOT. TR]
POLACY, NIC SIĘ NIE STANIE: Zbigniew Boniek, prezes PZPN, uspokaja, że pomysł jego zastępców, aby zakazać w Polsce bukmacherki live, zapewne nie zostanie zaakceptowany przez resort sportu i nie wejdzie w życie. [FOT. TR]
None
None

Jak wylać dziecko z kąpielą

„Trafny niewątpliwie postulat rozszerzenia penalizacji zachowań korupcyjnych w sporcie na takie, które dotyczą nie tylko wyników zawodów, ale również ich przebiegu, może natrafić na duże problemy dowodowe, zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak i sądowego. Ustalenie takich okoliczności jak np. wpływ osób trzecich na ilość stałych fragmentów gry, czas dokonywania zmian zawodników czy sposób zdobywania bramek, może okazać się niewykonalnyw praktyce. Uważamy wobec tego, iż ten sam cel można osiągnąć przez wprowadzenie zakazu obejmowania zakładami bukmacherskimi zdarzeń w trakcie zawodów sportowych” — czytamy w piśmie PZPN. Zakłady „na żywo” na Zachodzie stanowią już 50 proc. wszystkich. W Polsce nie jest to jeszcze duży segment.

— Oferta zakładów live spotyka się z coraz większym zainteresowaniem klientów, w związku z czym jest dynamicznie rozwijana. Na początku oferowaliśmy kilkadziesiąt spotkań dziennie. Teraz zdarza się, że zakłady live są dostępne na ponad setkę. Obecnie przychody z tych zakładów stanowią ponad 50 proc. stawek przyjmowanych za pośrednictwem internetu. Jest to najdynamiczniej rozwijający się segment zakładów — informuje Jan Štefanek, dyrektor generalny Fortuna online.

— Zakłady live to 2-3 proc. naszego rynku, ale zyskują coraz bardziej na popularności. Barierą dla ich rozwoju w naszym kraju jest 12-procentowy podatek. Z tego powodu gracze wolą zawierać zakłady za granicą bez podatku.Krytycznie oceniam pomysł, by w ogóle zakazać takich zakładów w Polsce. Idąc dalej tą drogą, można by w ogóle zakazać działalności firm bukmacherskich — uważa Mateusz Juroszek, prezes Star-Typ Sport.

To nie jest metoda

Podkreśla, że prawdziwym problemem są bukmacherzy działający bez zezwolenia ministra finansów. Szacuje, że ich obroty w pierwszej połowie 2013 r. sięgnęły nawet 2,5 mld zł. Dla porównania, obroty legalnych firm działających w Polsce wyniosły 323,7 mln zł.

— Z tytułu nielegalnie urządzanych w Polsce zakładów ani grosz nie trafia do budżetu państwa i związków sportowych — mówi Mateusz Juroszek. Jego zdaniem, brakuje efektywnych regulacji i skutecznego przeciwdziałania szarej strefie zakładów bukmacherskich. Podobnie uważa szef Fortuny.

— Wycofywanie zakładów live nie jest metodą walki z korupcją. Byłby to kolejny krok do osłabienia legalnie działających firm bukmacherskich, płacących podatki w Polsce. Odbiłoby się to nie tylko na ich obrotach, ale również uderzyłoby w fanów piłki nożnej, dla których obstawianie na żywo jest dużą atrakcją — podkreśla Jan Štefanek. Według niego 91 proc. rynku jest w rękach nielegalnych operatorów.

— W walce z korupcją należałoby się skupić przede wszystkim na szarej strefie. Propozycja PZPN w nielegalnych bukmacherów w ogóle nie uderza — mówi Jan Štefanek.

Walka z hazardem

Po tzw. aferze hazardowej rząd postanowił wziąć w karby także firmy bukmacherskie. Ministerstwo Finansów zaproponowało, by zagraniczne firmy bukmacherskie, oferujące w Polsce usługi także przez internet, uzyskały zezwolenie, założyły w naszym kraju oddział, stronę na polskim serwerze z polską domeną i odprowadzały podatki do polskiego budżetu. Na polską ustawę, która weszła w życie w 2011 r., posypały się do Komisji Europejskiej skargi ze strony międzynarodowych organizacji bukmacherskich, które zarzucały dyskryminację firm niepolskich. Na niewiele się zdały. Obecnie sytuacja wygląda tak, że polskie firmy bukmacherskie stosują się do zapisów ustawy i płacą 12-procentowy podatek od obrotów, a zagraniczne oferują zakłady live przez internet bez podatku. I nikt ich nie ściga.

 

Problem leży gdzie indziej
Jeden z przedstawicieli branży hazardowej sugeruje, że sprawa zakładów live może mieć także wymiar personalny. Ambasadorem międzynarodowej firmy Expekt, jednego z europejskich liderów sportowych zakładów live, jest Zbigniew Boniek, prezes PZPN.
— Mam nadzieję, że ewentualny zakaz objąłby również zagraniczne firmy. Czyżby prezes PZPN strzelał do własnej bramki, czy może chce ograniczyć możliwość działania polskiej konkurencji Expektu? — pyta nasz rozmówca, który zastrzega anonimowość.
— Dostaliśmy od Ministerstwa Sportu i Turystyki projekt, aby się do niego ustosunkować. Pismo zostało sporządzone przez departament prawny i podpisane przez wiceprezesów Bednarka i Nowaka. Nie róbmy z tego wielkiej sprawy, bo nasze stanowisko zapewne nie będzie miało wpływu na rozwiązania prawne w tym zakresie. Problem leży gdzie indziej. Dla mnie najważniejsze jest, aby polska piłka była lepsza i aby więcej pieniędzy trafiało do związków. Dlatego uważam, że należy tak zmienić prawo, aby zagraniczne firmy bukmacherskie działały w Polsce legalnie i tu płaciły podatki — mówi Zbigniew Boniek.