Dolar już nie jest taki mocny

opublikowano: 22-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Po wielu miesiącach dominacji amerykańskiej waluty nastąpiła korekta. Według analityków nie potrwa ona długo, natomiast daje szansę na zmianę trendu.

Przez trzy kwartały 2022 r. dolar niemal nieustannie się umacniał, napędzany globalnymi niepokojami i wyjątkowo agresywną polityką Rezerwy Federalnej. Zmiana oczekiwań rynkowych co do dalszych działań amerykańskich bankierów odwróciła kierunek jego notowań - kursy EUR/USD oraz GBP/USD w październiku i listopadzie zredukowały część wzrostu. Długotrwałe odbicie jest jednak mało prawdopodobne, nie tylko ze względu na ryzyko makroekonomiczne, ale też niejednoznaczne sygnały płynące z Fedu.

Wyczekana odwilż

Inwestorzy od dłuższego czasu wypatrywali jakichkolwiek sygnałów, które mogłyby skłonić amerykańskich bankierów do zwolnienia tempa lub całkowitego zatrzymania cyklu podwyżek stóp, czyli dokonania tzw. piwotu. W październiku inflacja CPI wyniosła 7,7 proc. r/r, o 0,5 proc. mniej niż miesiąc wcześniej. Rynek, który nie spodziewał się tak dużego spadku, zaczął wyceniać łagodniejszą politykę pieniężną w USA. Wzrost wskaźnika PMI na początku listopada 2022 r. do 50,4 pkt tylko napędził gołębie spekulacje.

- Inwestorzy od jakiegoś czasu szukają przesłanek potwierdzających scenariusz łagodzenia restrykcyjnej polityki monetarnej Fedu. Ostatnie dane inflacyjne z USA świadczą, że prawdopodobnie szczyt inflacji w USA jest już za nami. Potwierdzeniem tej teorii były ceny producentów (PPI). Rynek zmienił swoje nastawienie, dolar osłabł i znacząco zmieniło się pozycjonowanie - mówi Łukasz Zembik, analityk Oanda TMS Brokers.

300 tys.

Do takiego poziomu wzrosła w ubiegłym tygodniu liczba kontraktów, zakładających spadek kursu dolara. To najwięcej od czerwca 2021 r.

Ostatnie wydarzenia pokazały jednak, że sytuacja na rynku walutowym może się szybko zmienić. W jednej z chińskich prowincji w okolicach Pekinu władze przywróciły bardziej rygorystyczny reżim sanitarny po śmierci na koronawirusa jednego z obywateli. Pierwszy zgon na tę chorobę w Chinach od sześciu miesięcy zmniejszył w oczach inwestorów szansę na powrót tego państwa do normalności.

- Dotychczas powodem umacniania się złotego i innych walut względem dolara były ożywające nadzieje, że Chiny zaczną odchodzić od drakońskich i hamujących wzrost gospodarczy restrykcji w walce z pandemią, a Rezerwa Federalna złagodzi kurs pod wpływem niskiego odczytu inflacji. Pierwsza z tych tendencji wystawiona została na trudną próbę przez odnotowanie 26 tys. dziennych zachorowań na koronawirusa w Chinach oraz pierwszy od pół roku zgon. Druga, zobrazowana przez korektę wyceny przyszłych kroków Fed, mogła już wytracić impet - mówi Bartosz Sawicki, analityk Cinkciarz.pl.

Bez przesadnych wahań

Zdaniem analityków wydarzenia geopolityczne będą wpływać na rynek walutowy, jednak największa rola w kształtowaniu kursów przypadnie inwestorom i ich oczekiwaniom wobec działań Rezerwy Federalnej. Ostatnio wypowiedz bankierów są niejednoznaczne. Loretta Mester oraz Mary Daly, szefowe Fedu z Cleveland i San Francisco stwierdziły, że bank centralny może zmniejszyć tempo podwyżek, ale nie ma mowy o ich zakończeniu.

- Znaków zapytania jest coraz mniej. Docierają do nas kolejne sygnały, że polityka jest już na tyle restrykcyjna, iż od grudnia 2022 r. może nastąpić zmniejszenie rozmiaru podwyżek, która dotychczas wynosiły każdorazowo 75 pkt baz. Wycena docelowego poziomu kosztu pieniądza, który zostanie osiągnięty w pierwszej połowie 2023 r., nie powinna schodzić poniżej 5 proc. Ogranicza to potencjał do kontynuacji osłabienia dolara - mówi Bartosz Sawicki.

Komunikacja Fedu, dane gospodarcze z USA i wydarzenia makroekonomiczne będą utrzymywać kursy dolara w wąskich przedziałach. Na notowania EUR/USD, ważne z perspektywy polskiego złotego, wpływać też będzie Europejski Bank Centralny.

- Siła popytu na dolara będzie zależna od postrzegania innych głównych walut. W Europie, wraz z początkiem faktycznego sezonu grzewczego, przypomnimy sobie o ryzyku związanym z kryzysem energetycznym. Zagrożenie recesją jest zdecydowanie mocniejsze, a obecne oczekiwania co do docelowego poziomu stopy depozytowej EBC powinny okazać się bardziej wyśrubowane niż zakładane kroki Fedu. Spodziewamy się, że EUR/USD w końcówce roku może krążyć między 1,01 a 1,05, co w tym kwartale ograniczałoby szanse na wyraźny i trwały spadek USD/PLN poniżej 4,50 - mówi Bartosz Sawicki.

Oczekiwania wobec europejskich bankierów mogą zmienić dane ekonomiczne, szczególnie inflacja, która w październiku wzrosła 0,7 proc. m/m, mniej niż prognozowali ekonomiści.

- Nowe dane mogą spowodować, że EBC złagodzi swój ton. W konsekwencji para EUR/USD zaczęłaby się poruszać w trendzie bocznym aż do momentu, w którym europejski lub amerykański bank centralny zareagowałby na spowolnienie gospodarcze obniżką kosztu pieniądza - dodaje Łukasz Zembik.

Byłyby to dobre wieści dla złotego, który od dawna potrzebuje tego rodzaju uspokojenia notowań głównej pary walutowej. Przy braku skrajnie negatywnych wydarzeń geopolitycznych jego siła może wzrosnąć.

- Jeśli czynniki geopolityczne nie spowodują nagłego wzrostu awersji do ryzyka, złoty powinien być stabilny z lekką tendencją do umocnienia. Jeśli dolar będzie tracić, bo jednak dojdzie do znacznego zwrotu nastawienia Rezerwy Federalnej, wówczas zloty więcej zyska w relacji do dolara niż euro. Przy scenariuszu braku eskalacji wojny zakładam, że USD/PLN w pierwszym półroczu przyszłego roku może poruszać się między 4,25 zł a 4,50 zł – mówi Łukasz Zembik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane