Amerykańska waluta odrobiła trzymiesięczne straty do euro dzięki dynamicznemu zwrotowi na rynku walutowym.
Dolar kosztuje już ponad
2,9 zł. Dobre dane makro
nie pomagają. Bariera 3 zł
powinna jednak
powstrzymać marsz dolara.
Od marca do początku grudnia kurs EUR/USD osunął się z 1,25 do ponad 1,5 USD. To ogromna zmiana na rynku najbardziej płynnej pary walutowej świata. W ostatnich dniach doszło na tym rynku do gwałtownego zwrotu.
Ucieczka od ryzyka
W czwartek euro kosztowało już jedynie około 1,43 USD, do czego przyczyniło się środowe oświadczenie Fed.
— Wynika z niego, że dane z amerykańskiego rynku pracy nie pogorszą się już, co wzmacnia pewność wśród kupujących dolary. Z euro tak nie jest, a rynki wschodzące są bardziej niż rozwinięte podatne na czynniki ryzyka — tłumaczy cytowany przez agencję Bloomberg Susumu Kato, główny ekonomista Calyon Securities w Tokio.
Rezerwa Federalna przypomniała, że większość jej specjalnych działań mających na celu zwiększanie płynności na rynku finansowym zakończy się w lutym. To zwiększyło oczekiwania na szybką podwyżkę stóp procentowych. To automatycznie wzmocniło dolara względem prawie wszystkich walut.
— Nastawienie do dolara zmienia się na pozytywne — ocenia Andrey Kryuchenkov, londyński analityk VTB Capital.
Wciąż jednak widać także skutki decyzji agencji Fitch, która obniżyła rating Grecji (tak postąpiła również agencja SP). To nakręciło spiralę strachu i niepewności co do kolejnych gospodarek, które mogą być oficjalnie uznane za coraz mniej wiarygodne jako dłużnicy. Dodajmy — gospodarek strefy euro lub europejskich.
— Wszystkie oczy są obecnie zwrócone na Grecję i w mniejszym stopniu — na Hiszpanię i Wielką Brytanię — mówi Luca Cazzulani, strateg rynku długu w Unicredit.
Koniec spadku złotego
Drożejący dolar to automatycznie taniejące surowce (w USD). Widać jednak jednocześnie odwrót inwestorów od wysoko oprocentowanych walut i wszelkich aktywów obarczonych większym ryzykiem. Co ze złotym?
— Zgodnie z naszymi obawami, czwartkowe lepsze od oczekiwań dane o produkcji przemysłowej nie pomogły notowaniom złotego [kurs dolara doszedł do 2,93 zł — red.]. Ewentualna korekta na głównych rynkach akcji wywarłaby dodatkową presję na polską walutę [na razie indeksy nieznacznie zniżkują — red.] — uważa Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.
Wiele wskazuje jednak na to, że widzimy już kres słabości złotego.
— Trwa zamykanie pozycji i wycofywanie dolarów do USA, gdzie posłużą do wypłaty rocznych premii. Tak bywa na przełomie roku. Na początku przyszłego roku trend się odwróci. Polska gospodarka rośnie, a euro jest mocniejsze wobec dolara. Nie ma powodu, by złoty miał być słabszy niż przed rokiem. Okolice 4,2 zł za euro i 2,9 zł za dolara to maksima. Nie liczę na przekroczenie bariery 3 zł za dolara — mówi Marek Wołos z DM TMS Brokers, który 20 listopada ostrzegał przed zwrotem na rynku dolara.
Jego zdaniem, minister finansów powinien zacząć wymieniać na złote waluty, jakimi zarządza (5,8 mld euro), bo kurs jest atrakcyjny.