W najbliższych tygodniach dolar powinien się osłabiać. Przełom w przyszłym roku. Co ze złotym?
Wczorajszy poranny atak notowań EUR/USD na barierę 1,51 nie okazał się skuteczniejszy niż popołudniowa próba z wtorku, kiedy szybko doszło do korekty. Tym razem nowe lokalne maksimum wartości euro w dolarach (1,513) to efekt zapewnień Fed o poprawie w amerykańskiej gospodarce (opublikowanych w tzw. Beżowej Księdze) i zamiaru spłaty przez Bank of America 45 mld USD pomocy publicznej.
Złoto odlatuje
Awersja do ryzyka zelżała, a inwestorzy zaczęli kupować waluty krajów wschodzących (wyżej oprocentowane) oraz akcje. Kurs euro spadł wczoraj poniżej 4,1 zł, a WIG20 przebił 2400 pkt.
— W najbliższych tygodniach dolar dalej będzie się osłabiał — prognozuje Przemysław Kwiecień, główny ekonomista X-Trade Brokers DM.
Słabość amerykańskiej waluty nie miała jednak większego wpływu na rynek surowcowy.
— Inwestorów wciąż najbardziej emocjonuje złoto. Zachowanie kursu EUR/USD wprawdzie stymuluje notowania tego metalu. Rynek złota zaczyna już jednak żyć własnym życiem. Staje się coraz bardziej spekulacyjny. Ropa ma tymczasem problem z przełamaniem bariery 80 USD za baryłkę. Bez tego trudno mówić o zachowaniu trendu wzrostowego — mówi ekspert XTB.
Zmiana jakościowa
Przedpołudniowa zwyżka EUR/USD została zniwelowana przez popołudniową porcję danych z USA. Obserwując obecne wahania rynkowe, warto jednak spojrzeć w przyszłość. Widać rewolucję.
— Oczekujemy w 2010 r. zmian na rynkach. O zwyżkach na rynkach finansowych nie będą już decydowały nadzieje, ale realna poprawa zysków spółek i wzrost gospodarczy — pisze w najnowszym raporcie Peter Oppenheimer, strateg z Goldman Sachs.
Jak przełoży się to na rynek walutowy?
— Obecnie wiodącą rolę mają globalne nastroje, zmiany awersji do ryzyka. W pierwszej połowie przyszłego roku mocno na znaczeniu powinny zyskiwać fundamenty gospodarek. Dlatego spodziewamy się odwrócenia trendu i powrotu kursu EUR/USD do 1,4 na koniec 2010 r. — mówi Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Stopy zdecydują
Dla inwestorów ważne jest to, co stanie się sygnałem do zmiany trendu najważniejszej pary walutowej świata.
— Ożywienie w gospodarce USA nastąpi szybciej niż w strefie euro. W przyszłym roku amerykańska gospodarka powinna wzrosnąć o 2 proc., licząc rok do roku, czyli dwa razy szybciej niż strefa euro. W USA szybciej powinniśmy więc zobaczyć też podwyżki stóp procentowych. To będzie punkt zwrotny — ocenia ekonomista BZ WBK.
Jego zdaniem, w przyszłym roku wzrost kursu złotego nie będzie już tak mocno uzależniony od wzrostu wartości euro względem dolara.
— Mimo zakładanego umocnienia dolara spodziewamy się wzrostu kursu złotego. Awersja do ryzyka będzie się zmniejszać, wzrośnie zainteresowanie naszym regionem. Nasza gospodarka pozytywnie się wyróżnia, więc na napływ inwestorów portfelowych nie powinniśmy narzekać. Dlatego nie dziwią mnie oceny dużych globalnych instytucji, że złoty jest jedną z najbardziej niedowartościowanych walut — mówi Piotr Bielski.
Adrian Boczkowski