Od ponad roku na rynkach obserwujemy mocną zależność między osłabiającym się dolarem a wzrostem cen akcji i surowców. Dolara osłabia rosnące zadłużenie i drukowanie pieniądza w USA. Słaby dolar jest też konsekwencją niskich stóp procentowych w Ameryce, które pozwalają na realizowanie tzw. carry trade, czyli pożyczanie środków w nisko oprocentowanej walucie i inwestowanie ich w aktywa z wyższą stopą zwrotu, np. w obligacje, akcje lub waluty rynków wschodzących czy surowce.
Dodatkowym wsparciem dla cen surowców jest to, że są one z reguły wyceniane w dolarach. Przekonanie o słuszności tej zależności dominuje na rynku. W ostatnim czasie jednak dolar bardzo się umocnił. Czy zatem akcje mogą rosnąć przy umacniającym się dolarze? Czy ropa po 100 dolarów za baryłkę jest wyrazem zdrowej gospodarki? Czy jest to dobra wiadomość dla rynków? Czy tak mocne euro należy odbierać pozytywnie? Zależność dolar-surowce-akcje osiągnęła takie proporcje, że staje się czynnikiem destabilizującym dla rynków. Wydaje się, że rynek również zaczyna powoli dostrzegać ten fakt.
Ostatnio z USA napłynęły bardzo dobre dane z rynku pracy. Liczba utraconych miejsc pracy w listopadzie wyniosła tylko 11 tys., podczas gdy oczekiwania wahały się pomiędzy 100 — 130 tys. To było duże zaskoczenie, ale równie zaskakująca była reakcja rynków. Bardzo silnie umocnił się dolar i jednocześnie mocno zdrożały akcje. Zależność dolar-akcje została złamana. Zależność dolar-surowce została zachowana w większym stopniu, przede wszystkim w przypadku ropy naftowej.
Rynki zaczynają powoli wyceniać pierwsze podwyżki stóp procentowych w USA, o czym świadczy wzrost rentowności na długoterminowych obligacjach amerykańskich. Obecnie uwaga inwestorów skupiona jest na sygnałach powrotu do wzrostu. W kolejnym etapie inwestorzy będą zwracać większą uwagę na politykę monetarną. Moment rozpoczęcia tego etapu będzie zależeć właśnie od poprawy na rynku pracy oraz na rynku kredytów.
Stabilny dolar i stabilne surowce są lepsze dla rynków, niż rosnące surowce finansowane tanim dolarem. Mówiąc o dolarze, nie sposób nie wspomnieć o kwestii wysokiego długu i deficytu USA. To faktycznie duży problem, który trzeba mieć na uwadze, choć perspektywa jest nieco dłuższa. Ostatnie ruchy na rynku dolara i surowców wskazują, że możliwa jest jakaś korekta na rynkach wschodzących, szczególnie tych powiązanych z surowcami. Jednak nadal najważniejszym wyznacznikiem kierunku dla giełd globalnych są giełdy amerykańskie. Dlatego możliwe są dalsze wzrosty indeksów giełdowych, nawet przy umacniającym się dolarze, który może wskazywać na polepszającą się sytuację w USA, a nie na odwrót od ryzyka.
Jacek Grel
junior fund manager BZ WBK AIB AM