Wygląda na to, że Wrocławski Park Wodny, którego głównym właścicielem jest miasto, znalazł patent na intratny biznes. Choć aquapark, zbudowany kosztem 120 mln zł z pieniędzy ratusza, istnieje zaledwie od dwóch lat, nie tylko jest rentowny, ale ma pieniądze na kolejne inwestycje. Tak zapewniają jego władze.




– Tylko innowacyjne rozwiązania sprawią, że prowadzenie aquaparku będzie się opłacało. Chcemy i powinniśmy się rozwijać, by nie tylko zatrzymać obecnych klientów, ale przede wszystkim zdobyć nowych. Wpływy od odwiedzających i sponsorów pozwalają nam finansować bieżącą działalność, a na finansowanie planowanych inwestycji znaleźliśmy inny sposób – mówi Bartłomiej Andrusiewicz, prezes Wrocławskiego Parku Wodnego.
Od początku istnienia aquapark odwiedziło już 2 mln osób. Ze wstępnych szacunków wynika, że w ubiegłym roku przychody obiektu sięgnęły 21,2 mln zł. Jego władze mogą pozwolić sobie na kolejne inwestycje. Na rozbudowę saunarium właśnie ogłosiły przetarg.
– Zamierzamy zbudować w ogrodzie 7-8 saun wraz z pergolą i strefą wypoczynku. Chciałbym rozpocząć inwestycję w kwietniu tego roku, a zakończyć pod koniec roku – dodaje Bartłomiej Andrusiewicz.
Na tym nie koniec. Władze aquaparku podpisały właśnie umowę na budowę multimedialnej zjeżdżalni. Jej koszt to około 1 mln zł.
– Nie wykładamy własnych pieniędzy. Zewnętrzna firma wybuduje nam zjeżdżalnie korzystając z kredytu bankowego. Zabezpieczeniem dla banku jest sama inwestycja oraz zapewnienie spłaty przez aquapark. Spłacimy ją w 36 ratach z bieżących przychodów. To pierwsze tego typu innowacyjne rozwiązanie w kraju, dzięki któremu aquapark będzie wysokiej klasy centrum sportu i rozrywki – wyjaśnia prezes.
O jeszcze jednej sporej inwestycji, która powstanie we wrocławskim aquaparku, czytaj w poniedziałkowym wydaniu "PB"