Dolnośląski aquapark świeci przykładem

ANP
opublikowano: 2010-03-29 08:34

Wrocławska spółka udowadnia, że wodny biznes nie musi przynosić strat. Ba, pozwala na inwestycje.

Wygląda na to, że Wrocławski Park Wodny, którego głównym właścicielem jest miasto, znalazł patent na intratny biznes. Choć aquapark, zbudowany kosztem 120 mln zł z pieniędzy ratusza, istnieje zaledwie od dwóch lat, nie tylko jest rentowny, ale ma pieniądze na kolejne inwestycje. Tak zapewniają jego władze.

– Tylko innowacyjne rozwiązania sprawią, że prowadzenie aquaparku będzie się opłacało. Chcemy i powinniśmy się rozwijać, by nie tylko zatrzymać obecnych klientów, ale przede wszystkim zdobyć nowych. Wpływy od odwiedzających i sponsorów pozwalają nam finansować bieżącą działalność, a na finansowanie planowanych inwestycji znaleźliśmy inny sposób – mówi Bartłomiej Andrusiewicz, prezes Wrocławskiego Parku Wodnego.

Od początku istnienia aquapark odwiedziło już 2 mln osób. Ze wstępnych szacunków wynika, że w ubiegłym roku przychody obiektu sięgnęły 21,2 mln zł. Jego władze mogą pozwolić sobie na kolejne inwestycje. Na rozbudowę saunarium właśnie ogłosiły przetarg.
– Zamierzamy zbudować w ogrodzie 7-8 saun wraz z pergolą i strefą wypoczynku. Chciałbym rozpocząć inwestycję w kwietniu tego roku, a zakończyć pod koniec roku – dodaje Bartłomiej Andrusiewicz.

Na tym nie koniec. Władze aquaparku podpisały właśnie umowę na budowę multimedialnej zjeżdżalni. Jej koszt to około 1 mln zł.
– Nie wykładamy własnych pieniędzy. Zewnętrzna firma wybuduje nam zjeżdżalnie korzystając z kredytu bankowego. Zabezpieczeniem dla banku jest sama inwestycja oraz zapewnienie spłaty przez aquapark. Spłacimy ją w 36 ratach z bieżących przychodów. To pierwsze tego typu innowacyjne rozwiązanie w kraju, dzięki któremu aquapark będzie wysokiej klasy centrum sportu i rozrywki – wyjaśnia prezes.

O jeszcze jednej sporej inwestycji, która powstanie we wrocławskim aquaparku, czytaj w poniedziałkowym wydaniu "PB"

Możesz zainteresować się również: