Kolejny samorząd ma własną kolej. Nie interesuje go biznes z kolejami państwowymi.
Kapitał zakładowy 2,1 mln zł, ale niedługo będzie wyższy. Tabor — tylko cztery szynobusy, lecz wkrótce ma się powiększyć o kolejne osiem sztuk. Całość jest własnością samorządu, który chce w przyszłości zaprosić do spółki prywatnego partnera. Koleje Dolnośląskie — bo o nich mowa — zostały wczoraj powołane do życia przez samorząd województwa.
— Chcemy stworzyć rynek dla kolejowych przewozów pasażerskich. Uważamy, że PKP Przewozy Regionalne powinny mieć konkurenta. Zyskają na tym podróżni i województwo, ponieważ będzie mogło rozpisać przetarg z prawdziwego zdarzenia na świadczenie tego rodzaju usług i wybrać najlepszą ofertę — mówi Patryk Wild, wicemarszałek dolnośląski.
W przeciwieństwie np. do Mazowsza, Dolny Śląsk nie zamierza robić biznesu z kolejami państwowymi.
— Na razie spółka jest w całości samorządowa. Prowadzimy jednak rozmowy z partnerami zainteresowanymi wejściem do tego biznesu — wyjaśnia marszałek Wild.
Jednym z nich jest firma Pol-Miedź-Trans, spółka kolejowa KGHM. Drugim — inny samorząd, którego nazwy marszałek ujawnić nie chce.
Jeszcze jedna cecha odróżnia Koleje Dolnośląskie od Mazowieckich: docelowo mają one zostać sprywatyzowane.
— Nie chcemy zastępować monopolu PKP monopolem kolei samorządowych. Samorząd ma zapewnić mieszkańcom sprawny transport. Jego rola nie polega natomiast na zarządzaniu firmą transportową. — mówi Patryk Wild.