Domokrążcy nie boją się internetu

Marcel Zatoński
opublikowano: 2011-09-23 07:29

Rynek sprzedaży bezpośredniej rośnie. Siłę czerpie z kobiet i kosmetyków

Prawie 2,6 mld zł — takie były w 2010 r. szacunkowe przychody firm zajmujących się sprzedażą bezpośrednią, czyli detalicznym handlem poza sklepami. To mniej więcej tyle, ile w ciągu roku osiągają dwie ogólnopolskie sieci delikatesów razem wzięte.

ARC

Te firmy to m.in. Amway, Avon, Oriflame i Herbalife. W tym tygodniu w Warszawie firmy stowarzyszone w Seldii zorganizowały okrągły stół dotyczący przyszłości branży. Polska jest dla nich piątym co do wielkości rynkiem w Unii Europejskiej — za Niemcami (gdzie w 2010 r. ich obroty sięgnęły 2,8 mld EUR), Włochami, Francją i Wielką Brytanią.

Według Edyty Kurek, prezes PSSB, sprzedawcy nie muszą się obawiać dynamicznego rozwoju sprzedaży internetowej.

— W internecie nigdy nie będzie można dotknąć produktu, nie ma też osobistego kontaktu z konsultantem, doradcą. Internet nie jest naszym przeciwnikiem: przodujące w informatyzacji Stany Zjednoczone i Japonia to największe rynki sprzedaży bezpośredniej — mówi Edyta Kurek.

Więcej w piątkowym "Pulsie Biznesu". Czytaj cały artykuł w archiwum "PB".