Domy dla seniorów na cenzurowanym

  • Alina Treptow
opublikowano: 26-02-2014, 00:00

Przedsiębiorcy narzekają, że polskie instytucje finansowe niechętnie finansują domy starości. Te przyznają, że nie jest to proste.

Na inwestycje w domy starości sektor finansowy nie patrzy tak przychylnym okiem, jak na portfele emerytów. Przedsiębiorcy planujący budowę takich placówek nie mają łatwego zadania, jeśli chodzi o zdobycie finansowania. Przekonała się o tym spółka Origin Polska (kilka miesięcy temu zapowiadała stworzenie miasteczka dla seniorów). Krzysztof Jacuński, dyrektor zarządzający, zaznacza, że mimo dużego zainteresowania rozmowy nie należą do najłatwiejszych.

— Prowadzimy zaawansowane negocjacje z funduszami i inwestorami prywatnymi, którzy grupują się w minikonsorcja [w ich skład wchodzą najczęściej lokalni deweloperzy, właściciele działek i osoby prywatne — red.]. Rozmowom nie pomagają jednak np. doświadczenia bankowców. W ciągu ostatnich lat sparzyli się na domach opieki. Mają znikomą rentowność, a często nie starcza im pieniędzy na spłatę pożyczek. Nie ma tygodnia, byśmy nie dostali oferty ich kupna czy dzierżawy. Ponadto, i to chyba ważniejsze, kuleje system finansowania tego typu usług. Jak mam dać gwarancję bankowi, że będę miał część klientów publicznych, jeśli do konkursu o taki kontrakt, nie mając gwarancji, że go dostanę, mogę stanąć dopiero wówczas, gdy będę miał gotowy ośrodek — mówi Krzysztof Jacuński.

Bankowcy przyznają, że finansowanie projektów z obszaru opieki długoterminowej nie jest łatwe. Bolesław Meluch, doradca Związku Banków Polskich, też zwraca uwagę na finanse, ale seniorów.

— Banki patrzą na domy opieki jak na każdą inną inwestycję. Kto jest inwestorem, kto operatorem i — najważniejsze — kto klientem.

Jeśli więc średnia emerytura wynosi niecałe 2 tys. zł, a koszt pobytu w ośrodku jest nawet trzykrotnie wyższy, to banki zadają sobie pytanie, kto pokryje tę różnicę — mówi Bolesław Meluch. Wątpliwości mają również fundusze. Zdaniem anonimowego przedstawiciela funduszu private equity o ryzyku tego typu inwestycji świadczy liczba pustych lokali, które miały przyjmować seniorów.

— Nie ma dzisiaj zresztą w kogo inwestować. Nie ma sieci, a nawet firm z doświadczeniem na zagranicznych rynkach, które zdążyły poznać specyfikę polskiego. Ciekawą grupę można by zbudować poprzez konsolidację zakładów opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych, które mają zapewnione publiczne finansowanie. Problem w tym, że należą one do samorządów,

a ponieważ byłaby to decyzja polityczna, nie ma co na to liczyć — mówi nasz rozmówca.

Na rynku są jednak fundusze, które rozważają inwestycje w domy starości. Do tej grupy należy m.in. Peakside Capital. Karol Skib z niemieckiego funduszu nie chciał jednak komentować ewentualnego zaangażowania. Wcześniej, bo dwa lata temu, rynkiem zainteresował się też KGHM TFI. Planuje on jednak mniejsze projekty — koszt jednego ośrodka szacuje na 10 mln zł.

Kolejne inwestycje planują sieci medyczne, np. Lux Med oraz Medicover. Sieć domów starości razem ze szwajcarskim partnerem finansowym planuje też zbudować giełdowy Enel-Med. Krzysztof Jacuński, podobnie jak eksperci z branży medycznej, uważa, że system opieki długoterminowej potrzebuje reformy — pieniądze muszą iść za pacjentem. Tymczasem NFZ przyznaje kontrakty na opiekę długoterminową wybranym placówkom.

— Gdyby chory wybierał placówkę, do której trafiają publiczne pieniądze, byłaby inna historia — mielibyśmy szansę go przyciągnąć, m.in. oferując nowoczesny ośrodek i unikatową opiekę — mówi Krzysztof Jacuński.

Pierwsza afera

Nie tylko instytucje finansowe ostrożnie podchodzą do inwestycji w domy opieki. Inwestorzy giełdowi mają już na koncie pierwszą aferę. Chodzi o Serenity, wykluczoną w 2012 r. z notowań na NewConnect. Giełda zawiesiła obrót jej akcjami, po tym jak spółka Markom Invest, jeden z inwestorów, zarzuciła Piotrowi Nalepie, założycielowi Serenity, manipulację kursem i dwukrotną sprzedaż tych samych akcji. Sprawą zajmuje się prokuratura.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu