Donald Tusk liczy na elektorat Lecha Kaczyńskiego

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-10-12 19:23

Kandydat PO na prezydenta Donald Tusk, który w ramach kampanii wyborczej odwiedził w środę Wrocław, powiedział dziennikarzom, że "od wczoraj najbardziej liczy na elektorat Lecha Kaczyńskiego". Tusk spotkał się we Wrocławiu m.in. z dziećmi z Rodzinnego Domu Dziecka oraz niepełnosprawnymi.

Kandydat PO na prezydenta Donald Tusk, który w ramach kampanii wyborczej odwiedził w środę Wrocław, powiedział dziennikarzom, że "od wczoraj najbardziej liczy na elektorat Lecha Kaczyńskiego". Tusk spotkał się we Wrocławiu m.in. z dziećmi z Rodzinnego Domu Dziecka oraz niepełnosprawnymi.

"Może mi nie uwierzycie państwo, ale od wczoraj najbardziej jednak liczę na elektorat Lecha Kaczyńskiego" - powiedział Tusk, zapytany o to, na czyj elektorat liczy najbardziej w II turze wyborów. Kandydat na prezydenta rozmawiał z dziennikarzami po spotkaniu z niepełnosprawnymi.

Tusk powiedział, że przed II turą wyborów musi jeszcze rozwiązać problem, dlaczego nie wszyscy akceptują jego pomysł na Polskę i jego kandydaturę, i musi dotrzeć do tych wyborców. "To ja, tak czy inaczej, muszę przekonać ponad 50 proc. Polaków do mojej kandydatury i nikt za mnie tej pracy nie wykona" - zaznaczył. Dodał, że jest gotów "prosić każdego Polaka o głos, bez względu na to, na kogo głosował w pierwszej turze".

Pytany przez PAP, czy zamierza rozmawiać z szefem Samoobrony Andrzejem Lepperem na temat poparcia, Tusk powiedział, że"zamierza być ostrożny w sprawie poparcia polityków i nie będzie o nie zabiegać". Zaznaczył, że stara się odróżniać głosujących, o których będzie zabiegać, bo ich szanuje, od polityków, z którymi nie będzie negocjować i zabiegać o ich poparcie.

Tusk rozpoczął swoją wizytę we Wrocławiu od spotkania z niepełnosprawnymi we Wrocławskim Sejmiku Osób Niepełnosprawnych, gdzie rozmawiano o problemach tych ludzi. Tusk mówił o wolności, wolności wyboru i samodzielności w podejmowaniu decyzji, którą państwo winno dawać swoim obywatelom. Jego zdaniem będzie to możliwe, gdy państwo zechce zaufać obywatelom i przestanie za nich decydować czy ich wyręczać. Kandydat na prezydenta zadeklarował, że dla niego "prezydentura tylko wtedy będzie miała sens, jeśli po kilku latach jej sprawowania powiedzą mu, że jest obywatelska".

"Mam naturę liberała, który ceni sobie wolność, ale nie mam naiwnego podejścia do wolności. Wolność musi mieszkać obok solidarności. Wolność bez wiary, dekalogu, tradycji będzie zaprzeczeniem samym w sobie" - oświadczył Tusk. Podkreślił, że chciałby być prezydentem obywatelskim, w państwie, które "ufa obywatelom i daje im jak największą swobodę w działaniu, i dokonywaniu wyborów".

Później wicemarszałek Sejmu spotkał się z wychowankami jednego z 28 rodzinnych domów dziecka we Wrocławiu, w którym mieszka pięcioro dzieci, w tym dwoje niepełnosprawnych. Kandydat na prezydenta zaprosił wychowanków do Pałacu Prezydenckiego. Dodał: "jeśli wygram, oczywiście".

Tusk przywiózł dzieciom komputer i zaraz po wejściu rozśmieszył bardzo zdenerwowanych wychowanków mówiąc, że "ktoś złośliwy okleił prezent nalepkami z Kaczorem Donaldem". Tusk przejrzał też zeszyty dzieci.

Kandydat na prezydenta udał się również na wrocławski Ostrów Tumski, aby złożyć wizytę obecnemu metropolicie wrocławskiemu abp. Marianowi Gołębiewskiemu i poprzedniemu, kard. Henrykowi Gulbinowiczowi.

Na pytanie PAP, czy obecność we Wrocławiu miała pokazać socjalną i kościelną twarz kandydata na prezydenta, Tusk odparł: "Nie muszę pokazywać takiej twarzy. Bo każdy, kto mnie zna, zna moją aktywność. Ja bardzo mało o tym mówię, ale całe dorosłe życie poświęciłem działalności w tej sferze".

Wieczorem Tusk w jednym z wrocławskich klubów obejrzy mecz eliminacji piłkarskich mistrzostw świata Anglia - Polska. Pytany przez dziennikarzy o wynik, odparł, że Polska wygra 2:1.