Dopiero zacznie się pod górkę

15-02-2017, 22:00

Jeśli rozkazy prezesa Jarosława Kaczyńskiego dla PiS się nagle nie zmienią, to ratyfikowanie umowy CETA przez Sejm będzie oczywistością.

Ratyfikowanie w środę przez Parlament Europejski (PE) umowy CETA (Comprehensive Economic and Trade Agreement), zawartej przez Unię Europejską z Kanadą, było oczywistością. To kompleksowe porozumienie gospodarczo-handlowe rzecz jasna zatwierdzone zostało niejednogłośnie — wynikiem 408:254, przy 33 wstrzymujących się i aż 56 nieobecnych. Charakterystyczny jest rozkład polityczny — CETA została poparta przez międzynarodówkę chadecką EPP, liberalną ALDE, ponad połowę socjalistycznej S&D oraz konserwatywną grupę ECR. Przeciwko była część S&D, frakcje bardziej lewicowe oraz narodowe, a także pojedynczy europosłowie z innych grup. Ciekawie wyszedł rozkład głosów polskich: Platforma Obywatelska należąca do EPP poparła CETA ramię w ramię z niemal całą delegacją Prawa i Sprawiedliwości z grupy ECR. Przeciwko ratyfikacji opowiedzieli się: Polacy z S&D, ortodoksi z listy PiS, najbliżsi Radiu Maryja — Marek Jurek, Urszula Krupa i Mirosław Piotrowski — oraz Polskie Stronnictwo Ludowe, które wyłamało się z EPP osobami Andrzeja Grzyba, Krzysztofa Hetmana i Jarosława Kalinowskiego (Czesław Siekierski nieobecny). Notabene do niegłosujących w sprawie CETA zaliczył się także Ryszard Czarnecki, jeden z 14 wiceprzewodniczących PE.

Rozkład polskich głosów ze Strasburga ma ogromne znaczenie dla perspektywy ratyfikacji CETA przez Sejm. Jeśli rozkazy prezesa Jarosława Kaczyńskiego dla PiS się nagle z jakichś powodów nie zmienią, to zatwierdzenie umowy przez nasz parlament będzie oczywistością. Zsumowane głosy PiS, PO oraz Nowoczesnej dają wielką nadróbkę ponad wymaganym progiem dwóch trzecich. Przeciwko będą tylko kluby Kukiz ’15 oraz PSL. Wygląda na to, że Sejm zdecydowanie na wyrost podjął uchwałę o zastosowaniu wobec ratyfikacji umowy przepisu Konstytucji RP, podwyższającego konieczną większość ze zwyczajnej do kwalifikowanej. Brukselska centrala UE zaś przynajmniej w kwestii CETA może postrzegać Polskę jako pewniaka.

Absolutnie nie można tego powiedzieć o wielu innych państwach. CETA uzyskała status umowy mieszanej, która po ratyfikowaniu przez PE wejdzie w życie — zapewne w kwietniu — tylko tymczasowo. Warunkiem obowiązywania jej na trwałe i w całości, z wywołującą wiele obaw częścią inwestycyjną, jest ratyfikowanie także przez komplet państw unijnych, zgodnie z ich przepisami. Zdecydowanie większą szansę daje ograniczenie się do procedury parlamentarnej, tak jak np. będzie u nas. Ale już teraz zapowiada się kilka referendów — i w nich CETA może polec.

Zwłaszcza że unijno-amerykańskie TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership) zapewne szybko trafi do kosza. W tych okolicznościach zbliżenie naszej wspólnoty z północnym sąsiadem USA może otworzyć nad Atlantykiem zastępczy most dla firm amerykańskich, wykorzystujących kanadyjskie spółki córki. Dotychczas w masowych protestach społecznych przeciwko TTIP umowa CETA występowała albo marginalnie, albo w ogóle nie była zauważana. Tymczasem w środę w manifestacjach wokół gmachu PE w Strasburgu naturalnie grała pierwsze skrzypce… Zaś w sali plenarnej debata ratyfikacyjna przekształciła się w manifestację europosłów z różnych państw i grup przeciwko protekcjonizmowi i polityce handlowej prezydenta Donalda Trumpa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Dopiero zacznie się pod górkę