Od stycznia 2013 r. każdy kto będzie budował energooszczędnie dostanie dofinansowanie na spłatę kredytu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW).
Najwięcej, do 50 tys. zł brutto, dostaną osoby budujące dom pasywny, do 30 tys. ci, którzy zainwestują w dom energooszczędny, zaś do 11 tys. ci, którzy planują zakup mieszkania w tzw. standardzie niskoenergetycznym. Program dopłat potrwa do 2018 r. Dwa lata później (w 2020 r.) budowanie domów o niemal zerowym zużyciuenergii, zgodnie z wymaganiami Unii Europejskiej, stanie się obowiązkiem wszystkich inwestorów w Polsce.
— O dopłaty mogą się ubiegać osoby mające już pozwolenie na budowę i prawo do dysponowania nieruchomością, na której zamierzają budować dom. Jeśli zaś budynek buduje deweloper, wymagany będzie dokument poświadczający przeniesienie prawa własności nieruchomości wraz z domem jednorodzinnym albo ich użytkowania wieczystego — wyjaśnia Witold Maziarz, rzecznik prasowy NFOŚiGW.
Prace budowlane muszą zostać zakończone w ciągu 3 lat od dnia podpisania umowy kredytu. Dopiero wtedy, na podstawie badań potwierdzających, że dom osiągnął wymagane parametry zapotrzebowania na energię (40 kWh w przypadku budynków niskoenergochłonnych i 15 kWh w przypadku budynków pasywnych), dofinansowanie zostanie wypłacone. Pieniądze zostaną przekazane bezpośrednio na konto kredytowe korzystającego z programu dopłat, jako częściowa spłata kredytu hipotecznego. W niektórych bankach, aby zaciągnąć kredyt ekologiczny, nie trzeba czekać do stycznia 2013 r.
Można się już o niego ubiegać w trzech bankach: BOŚ, BPH i Deutsche Banku. Od nowego roku ma być ich więcej. Lista instytucji, które wezmą udział w programie, zostanie ogłoszona w ciągu kilku najbliższych tygodni, a inwestorzy będą mogli zacząć korzystać z dopłat w pierwszym kwartale 2013 r.
— Program finansowania domów energooszczędnych spotkał się z dużym zainteresowaniem banków. Na razie uczestniczy w nim 15 banków komercyjnych i banki spółdzielcze. Ostateczne zainteresowanie banków zostanie zweryfikowane po przedstawieniu przez NFOŚiGW projektu umowy. Na razie NFOŚiGW oraz ZBP pracują nad przygotowaniem strony technicznej wdrożenia programu, w tym kryteriów stawianych bankom oraz przyszłym audytorom projektów inwestycyjnych. Szacujemy, że poza premią z tytułu dopłaty, istotnego zmniejszenia rocznych kosztów zużycia energii cieplnej — nawet do 6 tys. zł miesięcznie, należy spodziewać się istotnego obniżenia wysokości raty kredytu. Jesteśmy przekonani, że program ten, ze względu na rosnące zainteresowanie kredytobiorców, może odnieść sukces, tak jak program Rodzina na swoim — uważa Arkadiusz Lewicki, dyrektor w Związku Banków Polskich.
Innego zdania jest Michał Krajkowski, główny analityk Domu Kredytowego Notus. Według niego rewolucji na rynku budownictwa energooszczędnego nie będzie. — Dotychczasowe doświadczenia pokazują, że w bankach, w których aktualnie można ubiegać się o kredyt na budowę domu energooszczędnego, zainteresowanie tego typu kredytamijest niewielkie.
Dlaczego? Po pierwsze, z powodu wyższych kosztów budowy takiego domu. W większości przypadków największe znaczenie dla nabywców ma cena, a dopiero na później proekologiczne rozwiązania. Po drugie, korzyści po stronie kredytu, jakie mogą uzyskać klienci, nie są zbyt zachęcające. Kredytobiorca może otrzymać kredyt oprocentowany o 0,1-0,3 punktów proc. mniej niż standardową pożyczkę. Ewentualnie może liczyć na obniżenie prowizji — uważa Michał Krajowski.
Być może po zakończeniu programu Rodzina na swoim wraz z końcem 2012 roku, nowy program okaże się dla banków jedynym wabikiem na klientów poszukujących kredytów hipotecznych.