Doradcaz wodą w ustach

MAS
opublikowano: 2008-10-21 00:00

Pragnąca zachować anonimowość klientka banku hipotecznego opowiedziała nam historię starań o kredyt mieszkaniowy.

Od ponad tygodnia nie możemy skontaktować się z doradcą finansowym, który wcześniej zapewniał, że otrzymanie kredytu hipotecznego w naszym przypadku jest tylko formalnością. Obawiamy się, że możemy nie zdążyć z następnymi ratami i stracić wpłaconą deweloperowi zaliczkę.

Zgłosiliśmy się do doradcy finansowego z firmy Doradcy24, żeby określił naszą zdolność kredytową. Mieszkanie, które chcemy kupić, kosztuje 481 tys. zł, przy czym naszą zdolność wyliczono na ponad 200 tys. więcej. Doradca zachęcał nas do kredytu na kwotę większą niż 100 proc. wartości mieszkania. W ostateczności, mając na uwadze wydatki związane z wykończeniem lokalu, zdecydowaliśmy się na 500 tys. zł. Złożyliśmy wnioski do trzech banków: Millennium, mBanku oraz BZ WBK. Deweloperowi wpłaciliśmy 5 proc. zaliczki. Dwa tygodnie po naszej wizycie u doradcy sytuacja na rynku zaczęła się pogarszać. Teraz nie możemy się z nim skontaktować i uzyskać informacji, co dalej z kredytem.

W następnych "Lokalach i gruntach" — wyjaśnienia firmy doradczej.

Możesz zainteresować się również: