Doradcy podzielili rynek nieruchomości
W Polsce korzystanie z usług doradczych w zakresie rynku nieruchomości nie jest jeszcze popularne. Jest jednak szansa, że w przyszłości to się zmieni. Zawiązane w tym roku Stowarzyszenie Doradców zamierza ustalić ogólne standardy zawodowe dla podmiotów wyspecjalizowanych w doradztwie nieruchomościowym.
Dobry doradca powinien umieć udzielić odpowiedzi na pytania pojawiające się w trakcie procesu inwestycyjnego. W zakres usług związanych z doradzaniem inwestorom wchodzi wiele czynności takich jak analiza opłacalności czy przygotowanie opinii na temat rozwoju rynku w przyszłości.
Liczy się doświadczenie
Polski rynek doradców w zakresie nieruchomości tworzą z jednej strony osoby ze środowiska zarządców, pośredników i rzeczoznawców, z drugiej zaś duże międzynarodowe koncerny. Niemal każda firma pośrednicząca w obrocie nieruchomościami w mniejszym lub większym zakresie świadczy także usługi doradcze.
— To naturalne, klient najpierw zasięga porady, a dopiero na jej podstawie decyduje się na zawarcie umowy kupna-sprzedaży czy najmu — uważa Jerzy Dobrowolski z Healey & Baker.
Duże firmy konsultingowe to najczęściej zagraniczne koncerny o szerokim zakresie działalności. Oprócz doradztwa zajmują się również pośrednictwem czy zarządzaniem.
Zdaniem Pauliny Górskiej z Jones Lang LaSalle, elementem wyróżniającym takie firmy na rynku jest duże doświadczenie i praktyka zdobyte na Zachodzie oraz ogromne zaplecze.
Na rynku istnieje wyraźny podział. Małe krajowe firmy doradcze zajmują się tzw. mieszkaniówką, natomiast duże — obiektami komercyjnymi. Klientami firm doradczych są najczęściej duże przedsiębiorstwa.
— Ta grupa to około 70 proc. klientów. W większości są to firmy zagraniczne, chociaż coraz częściej zgłaszają się podmioty krajowe — wyjaśnia Szymon Sędek z Gdańskiej Federacji Nieruchomości.
Zdaniem Katarzyny Michnikowskiej z Healey & Baker, wynika to z faktu, że firmy zachodnie otwierając filie w Polsce postępują według wypracowanych w swoim kraju reguł.
Konkurencja rośnie
Na początku września 2000 r. zostało w Polsce zarejestrowane Stowarzyszenie Doradców, w skład którego wchodzi 38 osób.
Jak twierdzi Szymon Sędek, celem stowarzyszenia jest doskonalenie umiejętności w zakresie doradztwa, prezentacja nowości z zachodnich rynków nieruchomości oraz promocja krajowych doradców wśród firm zagranicznych.
Jego zdaniem, w większych miastach dominują duże zagraniczne podmioty, natomiast w mniejszych prym wiodą doradcy krajowi.
— Praktycznie niewiele polskich firm nie może konkurować z zachodnimi gigantami konsultingowymi — mówi Jerzy Dobrowolski.
Paulina Górska twierdzi, że samo doradztwo nie przynosi już wystarczających zysków. Dlatego firmy powinny pomyśleć także o zajmowaniu się zarządzaniem nieruchomościami.
Cena ich usług, zależnie od stopnia trudności, może wynieść od kilkuset do kilkunastu tys. zł.
— Na przykład, analiza rynku nieruchomości rejonu Trójmiasta będzie kosztować kilkadziesiąt tys. zł. Jednak ceny za tego typu usługi zaczynają się od około 500 zł — tłumaczy Szymon Sędek.
Opłaty za usługi doradcze mogą być pobierane na różnych zasadach. W przypadku stałych, dużych klientów firmy doradcze często wliczają koszty awansem na poczet przyszłych usług, świadczonych na ich rzecz. Inna możliwość to ustalenie stawki godzinowej.
— U dobrych doradców może ona dochodzić do 200 USD za godzinę — podaje Jerzy Dobrowolski.
Brak standardów
Dotychczas brakuje ogólnych standardów i określenia wymogów, które musi spełniać osoba chcąca trudnić się doradztwem. Wynika to z faktu, że ta działalność nie jest traktowana jako osobny zawód i brak na razie odpowiednich regulacji prawnych.
— Stowarzyszenie Doradców zamierza w przyszłości wypracować takie standardy korzystając z amerykańskich doświadczeń. Zostanie utworzony kodeks etyki zawodowej — twierdzi Szymon Sędek.
Zdaniem Jerzego Dobrowolskiego, rynek wymusi utworzenie takiego zawodu. Na razie jednak pracowników obowiązują wewnętrzne standardy opracowane przez zarządy firm.