Dotacja dla domu mody

Tomasz Marzec
opublikowano: 2005-05-16 00:00

Co wspólnego z dotacjami unijnymi ma Arkadius? W Novomeksie powstanie akademia projektowania odzieży pod patronatem tego kreatora mody.

Firma Novomex — opolski producent odzieży męskiej — otrzymała już dwie dotacje — jedna pochodzi z Funduszu Dotacji Inwestycyjnych, druga z Programu Rozwoju Przedsiębiorczości. Mimo że źródła finansowania były różne, pieniądze pomogą osiągnąć jeden cel — umożliwią firmie konkurowanie na coraz trudniejszym rynku odzieżowym. Jest jednak jeden warunek. Do końca czerwca trzeba sfinalizować wszystkie transakcje.

Akademia...

O unijne pieniądze Novomex zaczął zabiegać jeszcze w 2004 r. Z Funduszu Dotacji Inwestycyjnych przyznano firmie 26 tys. EUR, co stanowi połowę wartości pierwszej z planowanych inwestycji. Jest nią powołanie akademii projektowania odzieży, nad którą patronat objął sam Arkadius.

— Mamy z nim umowę licencyjną i szyjemy jego ubrania, stąd ten zaskakujący dla niektórych patronat — wyjaśnia Klaudia Mainka, asystentka zarządu Novomexu.

Pieniądze z dotacji przeznaczone zostaną na usługi doradcze, związane z opracowaniem dokumentacji technicznej oraz biznes-planu przedsięwzięcia.

...i sprzęt

Drugą dotację — 50 tys. EUR — Novomex dostanie z Programu Rozwoju Przedsiębiorczości. Będzie to 40 proc. wartości inwestycji w nowy sprzęt. Dzięki niej firma otrzyma zwrot części kosztów zakupu komputerów, programu do konstrukcji odzieży, monitora i nowoczesnego digitizera, czyli stołu, dzięki któremu projekty odzieży przenoszone są do komputera. Pieniądze zostaną przeznaczone także na sprzęt bardziej kojarzący się z branżą odzieżową — maszynę do prasowania rękawków, stół prasowalniczy i żelazko.

Mimo że umowę podpisano w grudniu, a na realizację zakupów dofinansowanych z tych programów są 2 miesiące, Novomex ma jeszcze kilka tygodni. Firma wystąpiła bowiem o przesunięcie terminu, ponieważ oczekiwała na decyzje związane z kredytami na współfinansowane przez unijne fundusze inwestycje.

— Z przedłużeniem terminu nie było żadnego problemu, urzędnicy w tym przypadku bardzo przychylnie spojrzeli na nasze problemy — mówi Klaudia Mainka.