Czytasz dzięki

Dotacje nie dla PKP Energetyka

Centrum Unijnych Projektów Transportowych bada, czy i na jakich zasadach PKP PLK mogą zainwestować unijne pieniądze w majątek prywatnej spółki

Mnożą się wątpliwości dotyczące inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK) w majątek PKP Energetyka. Jeszcze niedawno obie spółki były w grupie PKP, ale energetyczna firma została sprzedana funduszowi CVC Capital Partners. Teraz PKP PLK przymierzają się do realizacji inwestycji, szacowanych na 700-800 mln zł — w modernizację układów zasilania, czyli podstacji trakcyjnych należących do sprywatyzowanej spółki. I tu pojawia się problem — jak rozliczyć projekt, który ma dofinansować Komisja Europejska. Głowi się nad tym Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT). To jednostka podległa Ministerstwu Infrastruktury i Budownictwa, nadzorująca i rozliczająca unijne inwestycje.

PKP Energetyka, którą kieruje Wojciech Orzech, coraz mocniej narzeka na brak zleceń. Pozyskiwanie zamówień się odwleka, bo rządowe instytucje badają, na jakich warunkach sprywatyzowana firma może realizować projekty dofinansowane przez Brukselę.
Zobacz więcej

UNIA A WŁASNOŚĆ:

PKP Energetyka, którą kieruje Wojciech Orzech, coraz mocniej narzeka na brak zleceń. Pozyskiwanie zamówień się odwleka, bo rządowe instytucje badają, na jakich warunkach sprywatyzowana firma może realizować projekty dofinansowane przez Brukselę. Marek Wiśniewski

— Beneficjentem, z którym CUPT ma podpisane umowy o dofinansowanie inwestycji, są PKP PLK. Ich realizacja wiąże się z koniecznością modernizacji układów zasilania sieci trakcyjnej. Prace te PKP PLK zlecają PKP Energetyka w ramach tzw. umów przyłączeniowych. Z powodu zmiany właściciela PKP Energetyka i wyłączenia spółki z grupy PKP analizujemy warunki, jakie muszą być spełnione przy zawieraniu umów przyłączeniowych, by wydatki ponoszone przez PKP PLK na ich podstawie mogły być uznane za kwalifikowane, czyli podlegać dofinansowaniu z funduszy unijnych — informuje Izabela Plucińska, odpowiadająca w CUPT za kontakty z prasą.

Centrum nie precyzuje, co musi zmienić się w umowach przyłączeniowych. W branży kolejowej krążą pogłoski, że w grę wchodzi ustalenie nowych stawek dla PKP PLK oraz ograniczenie energetycznej spółce możliwości wykorzystywania infrastruktury, w którą zainwestowane będą fundusze unijne, i świadczenia komercyjnych usług dla klientów niezwiązanych z zarządcą torów.

Własność bez znaczenia

Przedstawiciele PKP Energetyka nie widzą potrzeby wprowadzania takich zmian.

— W poprzedniej perspektywie finansowej opłaty za przyłączenie, które wnosiły PKP PLK do PKP Energetyka w ramach zawartych umów o przyłączenie, były traktowane jako środki kwalifikowalne, czyli podlegały dofinansowaniu z funduszy unijnych. Nie ma znaczenia, czy PKP Energetyka jest prywatna, czy państwowa — nie ma powodów, by sposób kwalifikacji się zmieniał — twierdzi Wojciech Orzech, prezes energetycznej spółki.

W perspektywie unijnej 2007-14 PKP PLK zrealizowały inwestycje o wartości 1 mld zł na majątku państwowej wówczas PKP Energetyka i w sprawie weryfikacji umów przyłączeniowych nie wszczynano alarmu. Wojciech Orzech podkreśla, że obecnie nie może być mowy o preferencyjnym traktowaniu zarządcy torów w umowach, ponieważ zasady przyłączania odbiorców do sieci dystrybucyjnej przedsiębiorstwa energetycznego regulują przepisy Prawa energetycznego i rozporządzeń wykonawczych.

— Przyłączanie odbiorców do sieci dystrybucyjnej jest działalnością regulowaną i ściśle nadzorowaną przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. PKP Energetyka zarówno przed prywatyzacją, jak i teraz podlega przepisom, więc nie może stosować odmiennych zasad niż wynikające z regulacji — zapewnia prezes PKP Energetyka. Twierdzi też, że w ramach umowy o przyłączenie, zawieranej z PKP PLK, energetyczna spółka „buduje i rozwija majątek dystrybucyjny tak jak każdy inny dystrybutor”. — Może i powinna świadczyć usługi dla innych odbiorców, wykorzystując ten majątek, oczywiście pod warunkiem zapewnienia określonych standardów przyłączeniowych PKP PLK, czyli parametrów technicznych związanych z zasilaniem sieci trakcyjnej — mówi Wojciech Orzech.

Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, uważa jednak, że po zmianie właściciela sprawa zainwestowania funduszy unijnych przez PKP PLK w majątek PKP Energetyka wcale nie jest taka prosta. Jego zdaniem, wątpliwości budzi kwestia pomocy publicznej. Inwestując w aktywa siostrzanej spółki, zarządca infrastruktury rozwijał majątek kolejowej, państwowej grupy, a obecnie ma inwestować w aktywa działającej rynkowo korporacji.

UTK w natarciu

Przed problemami związanymi z rozliczeniem unijnych funduszy po prywatyzacji PKP Energetyka już na etapie przetargu przestrzegali politycy, wówczas z opozycji, a dziś z rządzącego obozu, a także kolejarze i eksperci, m.in. Anna Streżyńska, minister cyfryzacji. Obecnie rządowi urzędnicy szukają sposobu odzyskania aktywów PKP Energetyka.

W branży kolejowej pojawiają się sugestie, że analiza CUPT jest działaniem mającym skłonić właściciela energetycznej spółki do korzystnego porozumienia się z państwem i repolonizacji. Podobnie oceniane jest wszczęte niedawno przez Urząd Transportu Kolejowego postępowanie dotyczące cofnięcia PKP Energetyka certyfikatu bezpieczeństwa. Wówczas pociągi spółki nie mogłyby wyjechać na tory i nie byłaby ona w stanie świadczyć usług utrzymaniowych dla PKP PLK. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane