Mnożą się wątpliwości dotyczące inwestycji PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK) w majątek PKP Energetyka. Jeszcze niedawno obie spółki były w grupie PKP, ale energetyczna firma została sprzedana funduszowi CVC Capital Partners. Teraz PKP PLK przymierzają się do realizacji inwestycji, szacowanych na 700-800 mln zł — w modernizację układów zasilania, czyli podstacji trakcyjnych należących do sprywatyzowanej spółki. I tu pojawia się problem — jak rozliczyć projekt, który ma dofinansować Komisja Europejska. Głowi się nad tym Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT). To jednostka podległa Ministerstwu Infrastruktury i Budownictwa, nadzorująca i rozliczająca unijne inwestycje.

— Beneficjentem, z którym CUPT ma podpisane umowy o dofinansowanie inwestycji, są PKP PLK. Ich realizacja wiąże się z koniecznością modernizacji układów zasilania sieci trakcyjnej. Prace te PKP PLK zlecają PKP Energetyka w ramach tzw. umów przyłączeniowych. Z powodu zmiany właściciela PKP Energetyka i wyłączenia spółki z grupy PKP analizujemy warunki, jakie muszą być spełnione przy zawieraniu umów przyłączeniowych, by wydatki ponoszone przez PKP PLK na ich podstawie mogły być uznane za kwalifikowane, czyli podlegać dofinansowaniu z funduszy unijnych — informuje Izabela Plucińska, odpowiadająca w CUPT za kontakty z prasą.
Centrum nie precyzuje, co musi zmienić się w umowach przyłączeniowych. W branży kolejowej krążą pogłoski, że w grę wchodzi ustalenie nowych stawek dla PKP PLK oraz ograniczenie energetycznej spółce możliwości wykorzystywania infrastruktury, w którą zainwestowane będą fundusze unijne, i świadczenia komercyjnych usług dla klientów niezwiązanych z zarządcą torów.
Własność bez znaczenia
Przedstawiciele PKP Energetyka nie widzą potrzeby wprowadzania takich zmian.
— W poprzedniej perspektywie finansowej opłaty za przyłączenie, które wnosiły PKP PLK do PKP Energetyka w ramach zawartych umów o przyłączenie, były traktowane jako środki kwalifikowalne, czyli podlegały dofinansowaniu z funduszy unijnych. Nie ma znaczenia, czy PKP Energetyka jest prywatna, czy państwowa — nie ma powodów, by sposób kwalifikacji się zmieniał — twierdzi Wojciech Orzech, prezes energetycznej spółki.
W perspektywie unijnej 2007-14 PKP PLK zrealizowały inwestycje o wartości 1 mld zł na majątku państwowej wówczas PKP Energetyka i w sprawie weryfikacji umów przyłączeniowych nie wszczynano alarmu. Wojciech Orzech podkreśla, że obecnie nie może być mowy o preferencyjnym traktowaniu zarządcy torów w umowach, ponieważ zasady przyłączania odbiorców do sieci dystrybucyjnej przedsiębiorstwa energetycznego regulują przepisy Prawa energetycznego i rozporządzeń wykonawczych.
— Przyłączanie odbiorców do sieci dystrybucyjnej jest działalnością regulowaną i ściśle nadzorowaną przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. PKP Energetyka zarówno przed prywatyzacją, jak i teraz podlega przepisom, więc nie może stosować odmiennych zasad niż wynikające z regulacji — zapewnia prezes PKP Energetyka. Twierdzi też, że w ramach umowy o przyłączenie, zawieranej z PKP PLK, energetyczna spółka „buduje i rozwija majątek dystrybucyjny tak jak każdy inny dystrybutor”. — Może i powinna świadczyć usługi dla innych odbiorców, wykorzystując ten majątek, oczywiście pod warunkiem zapewnienia określonych standardów przyłączeniowych PKP PLK, czyli parametrów technicznych związanych z zasilaniem sieci trakcyjnej — mówi Wojciech Orzech.
Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, uważa jednak, że po zmianie właściciela sprawa zainwestowania funduszy unijnych przez PKP PLK w majątek PKP Energetyka wcale nie jest taka prosta. Jego zdaniem, wątpliwości budzi kwestia pomocy publicznej. Inwestując w aktywa siostrzanej spółki, zarządca infrastruktury rozwijał majątek kolejowej, państwowej grupy, a obecnie ma inwestować w aktywa działającej rynkowo korporacji.
UTK w natarciu
Przed problemami związanymi z rozliczeniem unijnych funduszy po prywatyzacji PKP Energetyka już na etapie przetargu przestrzegali politycy, wówczas z opozycji, a dziś z rządzącego obozu, a także kolejarze i eksperci, m.in. Anna Streżyńska, minister cyfryzacji. Obecnie rządowi urzędnicy szukają sposobu odzyskania aktywów PKP Energetyka.
W branży kolejowej pojawiają się sugestie, że analiza CUPT jest działaniem mającym skłonić właściciela energetycznej spółki do korzystnego porozumienia się z państwem i repolonizacji. Podobnie oceniane jest wszczęte niedawno przez Urząd Transportu Kolejowego postępowanie dotyczące cofnięcia PKP Energetyka certyfikatu bezpieczeństwa. Wówczas pociągi spółki nie mogłyby wyjechać na tory i nie byłaby ona w stanie świadczyć usług utrzymaniowych dla PKP PLK. © Ⓟ