Dotacje połączą siły biznesu i nauki

Dorota Zawiślińska
opublikowano: 2017-05-10 22:00
zaktualizowano: 2017-05-10 20:39

Fundusze UE: W ramach wspólnych projektów firmy sfinansują większość prac B+R, a instytuty badawcze udostępnią im fachowców i nowatorskie rozwiązania

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR) ogłosiło konkurs z dotacjami dla przedsiębiorców i przedstawicieli nauki, którzy chcą wspólnie realizować przedsięwzięcia obejmujące badania przemysłowe i eksperymentalne prace rozwojowe. Granty oferuje poddziałanie 4.1.2 programu Inteligentny Rozwój („Regionalne agendy naukowo-badawcze”). O unijne wsparcie od 12 czerwca do 12 września będą mogły powalczyć konsorcja składające się z firm oraz jednostek naukowych. Do podziału między wnioskodawców jest aż 340 mln zł. Co ważne, projekty powinny wpisywać się w obszar regionalnych agend naukowo-badawczych. Obejmuje on takie dziedziny, jak zdrowe społeczeństwo, biogospodarkę rolno-spożywczą, leśno-drzewną i środowiskową, zrównoważoną energetykę, transport i budownictwo, innowacyjne technologie dla środowiska oraz procesy przemysłowe.

— Stwarzamy konsorcjom naukowo-przemysłowym możliwość realizacji nowatorskich przedsięwzięć, które bezpośrednio przyczynią się do rozwoju danego regionu. Wychodząc naprzeciw potrzebom wnioskodawców, wprowadziliśmy nowe zasady ubiegania się o dotacje, co w naszej ocenie zwiększy liczbę dobrych projektów zgłaszanych w konkursie — podkreśla prof. Maciej Chorowski, dyrektor NCBR.

Bartosz Igielski, menedżer w zespole ulg i dotacji KPMG, zwraca uwagę, że poddziałanie 4.1.2 jest ciekawą alternatywą dla innych naborów z dofinansowaniem prac badawczo-rozwojowych, które organizuje rządowa agencja.

— Jest ono szczególnie interesujące dla jednostek naukowych planujących nawiązać lub rozwinąć współpracę z przedsiębiorcami, aby wprowadzić na rynek nowe lub ulepszone produkty czy technologie. Tym bardziej że jednostka naukowa musi być liderem konsorcjum, które będzie zrzeszać maksymalnie pięć podmiotów — zarówno naukowych, jak i firmy — wyjaśnia Bartosz Igielski.

Dotacyjny hit

Ekspert KPMG ocenia, że stosunkowo wysoki budżet konkursu pozwoli sfinansować wiele nietuzinkowych przedsięwzięć.

— Poprzedni nabór, organizowany w 2016 r., cieszył się dużym zainteresowaniem.Można więc zakładać, że obecny konkurs będzie równie popularny. Ubiegające się o granty konsorcja powinny koniecznie zaplanować w zgłaszanym projekcie prace rozwojowe i ewentualnie badania przemysłowe oraz zaprezentować wniosek o dotację w taki sposób, aby spełniał wszystkie kryteria formalne i merytoryczne, w tym m.in. oryginalność rozwiązania, zapotrzebowanie rynkowe na wyniki przedsięwzięcia oraz adekwatność zaplanowanych prac — zaznacza Bartosz Igielski.

Niełatwa współpraca

Dominika Orzołek, menedżer w zespole innowacji i B+R Deloitte, zwraca uwagę, że istotną barierą w tworzeniu i komercjalizacji innowacji na rodzimym rynku jest niewystarczająca współpraca biznesu i nauki.

— Kluczem do prowadzenia efektywnej działalności badawczo-rozwojowej jest wymiana informacji o potrzebach rozwojowych przedsiębiorstw. Poddziałanie 4.1.2 wspiera przedsięwzięcia zmierzające do opracowania rozwiązań, których potrzebę zdefiniowali konkretni przedsiębiorcy oraz podmioty publiczne — zaznacza Dominika Orzołek.

Jej zdaniem, dotacje oferowane przez NCBR przyczynią się do integracji tych dwóch światów.

— Wsparcie może być szczególnie atrakcyjne dla firm MSP, które mogą sfinansować nawet do 80 proc. kosztów prowadzonych prac badawczo-rozwojowych. Dzięki współpracy z jednostkami naukowymi będą miały dostęp do nowych rozwiązań technologicznych, transferu wiedzy oraz wysoko wykwalifikowanego personelu. Utrudnione korzystanie z nowoczesnych rozwiązań i brak możliwości budowania zasobów kadrowych oraz zaplecza technicznego to kluczowe trudności, na jakie napotykają mniejsze podmioty, a programy dofinansowujące wspólną realizację innowacyjnych projektów w istotny sposób je niwelują — ocenia Dominika Orzołek.

Zyska energetyka

Beneficjentem dotacji z tego instrumentu jest m.in. konsorcjum, w skład którego wchodzi Instytut Metali Nieżelaznych (lider) oraz dwie spółki z o.o.: Elhand Transformatory, producent transformatorów, oraz Enel-Pc zajmująca się projektowaniem urządzeń energoelektronicznych. Dostały one grant na opracowanie technologii wytwarzania innowacyjnych i energooszczędnych nanokrystalicznych dławików filtrów na potrzeby czystej energii elektrycznej. Ma ona ograniczyć straty przesyłowe oraz negatywny wpływ na środowisko naturalne.

— Nowoczesne filtry z rdzeniem nanokrystalicznym znajdą zastosowanie szczególnie w energetyce odnawialnej, w tym m.in. wiatrowej i fotowoltaicznej oraz w transporcie, m.in. w pojazdach elektrycznych — podkreśla prof. Aleksandra Kolano-Burian, kierownik zakładu materiałów funkcjonalnych Instytutu Metali Nieżelaznych.

Przyznaje, że w ostatnich latach jest coraz większa konkurencja w staraniu się o dotacje na projekty badawcze.

— Spośród ogłaszanych w tym roku konkursów tylko nabór z poddziałania 4.1.2 umożliwia instytucjom naukowym ponoszenie pełnej odpowiedzialności za wprowadzanie nowoczesnych technologii i produktów na rynek — uważa Aleksandra Kolano-Burian.

Podkreśla również, że ze względu na dużą innowacyjność i przełomowy charakter przedsięwzięcia uzyskana dotacja jest istotnym wsparciem dla konsorcjum. Dzięki niej energooszczędne, nanokrystaliczne dławiki filtrów zaistnieją nie tylko na rynku krajowym, ale także międzynarodowym.

— Bez grantu nie mielibyśmy szans zrealizować całości zaplanowanych prac — ocenia Aleksandra Kolano-Burian.

Zmiany dla zdrowia

Unijna kasa popłynęła również do spółki Fabryka Armatur Swarzędz. Wraz z Politechniką Poznańską (lider konsorcjum) oraz Instytutem Obróbki Plastycznej, a także Instytutem Metali Nieżalaznych realizuje ona projekt, który polega na opracowaniu bezodpadowej technologii kształtowania elementów armatury wody pitnej z bezołowiowych stopów miedzi. Roman Staniek, kierownik przedsięwzięcia, tłumaczy, że ze względów zdrowotnych armatura wykonywana z mosiądzów ołowiowych będzie wycofywana z rynku. Już teraz jest to trend ogólnoświatowy. Nie ukrywa, że zdobycie unijnego wsparcia nie było łatwym zadaniem.

— Projekty, które biorą udział w konkursie, prezentują bardzo wysoki poziom merytoryczny i innowacyjny, dużo wyższy niż np. w tzw. szybkiej ścieżce, w której beneficjenci często sprowadzają swoje działania do odnowy parku maszynowego firmy — podkreśla Roman Staniek.

Ubolewa jednak nad tym, że wydatki związane z zarządzaniem, kierowaniem i nadzorem nad przedsięwzięciem nie są zaliczane do kosztów kwalifikowanych.

— Muszą zawierać się w puli 17 proc. kosztów ogólnych. Staje się to nieopłacalne dla uczelni. W efekcie przestają się one interesować pozyskiwaniem takich projektów. Warto byłoby podnieść wysokość kosztów ogólnych np. do minimum 25 proc. — postuluje Roman Staniek.

Ma też zastrzeżenia do zespołów eksperckich, które oceniają przedsięwzięcia.

— Brakuje w nich kompetentnych fachowców. Największym utrudnieniem jest niezwykle rozbudowana, rozdmuchana do granic absurdu struktura wniosków, w których wielokrotnie powtarzają się podobne lub wręcz takie same pytania. Rozwlekłość tych dokumentów uniemożliwia recenzentom skupienie się na rzeczach istotnych, które często im umykają. To powoduje, że ich opinie niejednokrotnie nie są trafne i obiektywne — zaznacza Roman Staniek.

Z drugiej strony przyznaje jednak, że bez dotacji projekt, o którym władze Politechniki Poznańskiej przez blisko półtora roku rozmawiały z szefostwem Fabryki Armatur Swarzędz, w ogóle nie doszedłby do skutku.