Podczas renowacji posiadłości w Scottdale w amerykańskim stanie Pennsylvania odnaleziono dziewięć skrzynek wyprodukowanej w 1912 roku i rozlanej do butelek pięć lat później whisky Old Farm. Nowi właściciele posiadłości, którzy urządzili w niej hotel, zauważyli po jakimś czasie, że w czterech skrzynkach znajdują się jedynie 52 puste butelki. Podejrzenie padło na dozorcę, Johna W. Saundersa. Ten ostatni oświadczył, że oskarżenie jest całkowicie fałszywe. Powiedział, że zawartość butelek była ohydna i „coś w nich pływało”.
- Nie uważam, że bezpiecznie byłoby coś takiego wypić – powiedział.
W rozmowie z policją Saunders powiedział, że zawartość butelek prawdopodobnie wyparowała. Stwierdził, że właściciele posiadłości „szukają pieniędzy”. Dodał, że jego zdaniem wartość whisky wynosiła najwyżej 10 USD za butelkę, a nie ponad 1900 USD jak twierdzi oskarżenie.
Szef policji w Scottdale ujawnił, że na niekorzyść dozorcy przemawia badanie DNA. Materiał genetyczny pobrany z szyjek pustych butelek jest taki sam jak dozorcy.