Do konfrontacji doszło w telewizji CNBC.

- Od 2012 roku powtarza pan zasadniczo to samo i stale się myli – zarzucił Faberowi Nations.
Wskazał, że wbrew katastroficznym przepowiedniom wydawcy „Gloom, Boom and Doom Report” indeksy amerykańskiego rynku są rekordowo wysoko lub blisko rekordów.
- Jeśli ktoś wszedł w akcje w 2012, 2013, 2014 lub 2015 roku ma się całkiem dobrze. Dlaczego wówczas się pan mylił i dlaczego mielibyśmy uważać, że dziś ma pan rację – powiedział Nations.
Faber twierdzi, że wcale się nie pomylił. Wskazał, że zapowiadał korektę w 2012 roku, do której doszło. Między kwietniem o czerwcem 2012 roku S&P500 stracił 11 proc. wartości.
- Powiem panu, że kiedy będzie po wszystkim ludzie będą mnie kochać za to, że ich ostrzegłem przed trzymaniem wszystkich pieniędzy w akcjach – powiedział Faber.
Nations przypomniał mu jednak, że zapowiadał spadek amerykańskiego rynku akcji nawet o 75 proc.
- Zadaję proste pytanie. Co było z pańską analizą źle, co każe panu obecnie wierzyć, że jest pan teraz lepiej poinformowany – zapytał.
Faber wskazał, że rynek jest obecnie dużo wyżej i trwający od ośmiu lat „rynek byka” jest już bardzo stary. Podkreślił także, że przekonywał także do zakupu obligacji i aktywów gospodarek wschodzących, co okazało się korzystne dla inwestorów.
- Oskarża mnie pan, że się myliłem? Śmieję się z tego – powiedział Faber.