W 2002 i 2003 roku pracy nie miał co piąty Polak. Dopiero w 2008 roku bezrobocie zmniejszyło się do jednocyfrowego poziomu (9,5%). Stan ten nie trwał jednak długo. W 2009 roku znowu wzrosło do 11,9%.
W tym kontekście warto zastanowić się, jak powinniśmy traktować bezrobocie i jaki jest jego poziom dopuszczalny. Do 1990 roku większość Polaków znała ten termin jedynie z teorii i łączyła go z „krwiożerczym kapitalizmem”. Państwo zapewniało pracę wszystkim obywatelom, nawet jeśli ich etat nie był konieczny. W rzeczywistości było to tzw. bezrobocie ukryte, bo przedsiębiorstwa zatrudniały pracowników niepotrzebnych do ich normalnego funkcjonowania.

Warto więc zapamiętać, że bezrobocie jest trwałym i naturalnym elementem każdej gospodarki i musimy nauczyć się żyć ze świadomością tego faktu. Musimy się również pogodzić z faktem, że każdy z nas może kiedyś stracić pracę. Pamiętajmy również, że nie oznacza to, iż pozostaniemy bez środków do życia, bo obowiązkiem państwa jest zapewnić nam pomoc w takiej sytuacji. Nie jest to żadna łaska tylko częściowy zwrot pieniędzy, jakie przez lata zatrudnienia wpłacaliśmy na Fundusz Pracy.
Jeżeli już musimy żyć z poczuciem zagrożenia bezrobociem, to warto wiedzieć jaki jest jego faktyczny poziom w Polsce. Tak naprawdę statystyki polskich urzędów pracy napędzają osoby zarobkujące w szarej strefie oraz bezrobotni, którzy nie chcą podjąć pracy. Rozdźwięk między poziomem bezrobocia rejestrowanego, a rzeczywistą skalą zjawiska dobrze ilustrują dane Eurostatu. Nie uwzględniają one osób, które pracują w szarej strefie lub nie są zainteresowane znalezieniem pracy. Według tych statystyk, w 2009 roku stopa bezrobocia w Polsce była o 3,7 punkta procentowego mniejsza od wskaźnika podawanego przez GUS i o 0,6 punkta mniejsza niż średnia dla UE oraz o 1 punkt mniejsza niż średnia dla USA. Nie jest więc tak źle.
Tak więc, nawet jeżeli ktoś jest malkontentem i stwierdzi, że w Polsce jest problem z bezrobociem, to na pewno możemy się pocieszyć, że Amerykanie mają większy problem niż my. Zawsze zazdrościliśmy im tempa rozwoju gospodarczego, a dzisiaj, też po raz pierwszy od II Wojny, to oni nam zazdroszczą niższego bezrobocia i szybszego wzrostu gospodarczego.
www.sedlak.pl