Dr Miedź wysyła sygnał ostrzegawczy

MWIE
opublikowano: 2013-10-08 00:00

Notowania uważanej za papierek lakmusowy koniunktury miedzi pierwszy raz od dziesięciu lat poruszają się w przeciwną stronę niż rynek akcji.

To może zapowiadać pogorszenie koniunktury, przestrzegają ekonomiści. Ekonomiści często określają rudy metal mianem „Doktora Miedzi”. Nieprzypadkowo. Powszechne użycie metalu w kluczowych gałęziach gospodarki – przemyśle i budownictwie – sprawia, że zapotrzebowanie na miedź zwykle trafnie zapowiada przyszłe zmiany w koniunkturze gospodarczej. Teraz jednak wygląda na to, że intuicja coraz bardziej zawodzi albo Doktora Miedź, albo inwestorów z rynku akcji. Notowania miedzi i indeksu Dow Jones, które poruszały się w ciągu ostatnich 10 lat w tę samą stronę, od początku tego roku idą swoją ścieżką. Dow Jones jest w tym roku na 15-procentowym plusie, podczas gdy miedź traci 11 proc. Być może to jednak prognozy Doktora Miedź okażą się błędne. Mimo dużego znaczenia dla globalnej gospodarki rynek rudego metalu ma własne, odrębne fundamenty. Zdaniem Standard Bank, nadmiar podaży na rynku miedzi spowoduje spadki cen metalu jeszcze do końca 2015 r.