Drewna zabrakło, bo było... za dużo

opublikowano: 19-12-2019, 22:00

Z Polski wyjeżdża coraz więcej surowca. Przemysł wini system sprzedaży, Lasy Państwowe odpierają zarzuty

W zeszłym roku za granicę trafiło prawie 6,5 mln m sześc. drewna surowego oraz tarcicy liściastej i iglastej. To prawie o 90 proc. więcej niż dwa, trzy lata wcześniej — wynika z danych Krajowej Izby Celnej, na które powołuje się Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego (PIGPD). Organizacja, która zrzesza około 150 firm z branży, uważa, że z powodu rosnącego eksportu brakuje drewna dla lokalnych przedsiębiorców. Jej zdaniem to skutek systemu sprzedaży drewna przez Lasy Państwowych (LP). Drzewny gigant nie poczuwa się do winy.

Winny wiatr

Praprzyczyną obecnej sytuacji jest — jak zgodnie twierdzą obie strony sporu — huragan, który sierpniowej nocy w 2017 r. powalił tysiące drzew w Borach Tucholskich. Konieczne było uprzątnięcie prawie 9 mln m sześc. drewna, co odpowiadało niemal jednej czwartej rocznej sprzedaży surowca z LP.

— Nabycie i przerobienie takiej masy w stosunkowo krótkim czasie, czyli w ciągu dwóch lat, przekroczyło możliwości krajowych przedsiębiorców i część surowca trafiła do podmiotów zagranicznych, często zresztą nie bezpośrednio, ale poprzez inne firmy, m.in. przerabiające drewno w Polsce — tłumaczy Anna Malinowska, rzecznik prasowy LP.

Przypomina, że PIGPD przez lata lansowała tezę, iż polski przemysł drzewny jest w stanie kupić „każdą ilość drewna” z LP. Jej zdaniem dzięki temu, że surowiec trafił do podmiotów zagranicznych, udało się zagospodarować drewno poklęskowe i skarb państwa nie poniósł strat. Właśnie nadzwyczajna podaż, a nie zasady sprzedaży drewna miały się przyczynić do obecnej sytuacji.

Winna historia

Z taką interpretacją nie zgadza się Rafał Szefler, dyrektor PIGPD. Tłumaczy, że znacznie ważniejsza od ilości drewna, które LP sprzedawały po klęsce z 2017 r., była jego jakość i cena. Twierdzi, że niepełnowartościowy surowiec z wiatrołomów był w cenie pełnowartościowego lub tylko nieznacznie tańszy, choć nie można było go wykorzystać do produkcji elementów konstrukcyjnych, a jedynie np. palet, płyt lub papieru.

Większość drewna LP oferują w ramach tzw. puli podstawowej, z której skorzystać mogą tylko stali kontrahenci. To, ile surowca będzie im przysługiwać, zależy od historii zakupów. Przemysł drzewny ma pretensję, że wbrew deklaracjom Konrada Tomaszewskiego, ówczesnego dyrektora generalnego LP, nabycie surowca z wiatrołomów wliczało się do historii. W rezultacie podmioty, które kupowały drewno poklęskowe, mogą kupić więcej pełnowartościowego surowca, a pozostałe firmy są w gorszej sytuacji. Rafał Szefler twierdzi, że w tym roku część przedsiębiorstw w ramach puli podstawowej, płacąc maksymalne ceny, zaspokoiła zaledwie 70 proc. zapotrzebowania.

e4037212-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
Newsletter autorski Bartłomieja Mayera
ZAPISZ MNIE
OŚ, czyli Obserwator Środkowoeuropejski
autor: Bartłomiej Mayer
Wysyłany raz w tygodniu
Bartłomiej Mayer
Autorski przegląd informacji gospodarczych z krajów Europy Środkowej: Ukrainy, Białorusi, Czech, Słowacji i Węgier.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— W 2018 r. klienci zarejestrowani za granicą kupili bezpośrednio od LP około 2,4 mln m sześć. drewna, a w tym roku — już tylko 1,2 mln sześć. Nastąpił więc spadek do poziomu zbliżonego do okresu sprzed klęski — mówi Anna Malinowska.

Dyrektor PIGPD przypomina jednak, że najczęściej eksporterami nie są firmy zarejestrowane za granicą, lecz polskie spółki zagranicznych koncernów. Rzeczniczka LP zwraca uwagę, że eksporterzy są też wśród członków PIGPD, a jedna z takich firm, choć nie zwiększyła mocy przerobowych, kupiła w 2018 r. o 50 proc. więcej surowca niż rok wcześniej.

— Rada izby przedyskutuje wprowadzenie zmian, które pozwolą usuwać z izby podmioty działające na szkodę polskiego przemysłu tartacznego, ale na razie takiej możliwości nie ma — odpowiada Rafał Szefler.

Winni reeksporterzy

Lasy argumentują, że z Polski może być też wywożony surowiec z importu.

— Np. drewno kupione w Czechach przejeżdża przez Polskę, trafia do portu i jest wysyłane do Szwecji. Taki surowiec w statystykach jest traktowany jak polski — tłumaczy Anna Malinowska.

Dyrektor PIGPD podaje tę argumentację w wątpliwość.

— Nawet przy niższej cenie czeskiego surowca eksport byłby nieopłacalny z powodu kosztów logistyki. Do Szwecji, a także do Chin wywożone jest drewno z północy Polski.

Świadczy o tym również fakt, że tamtejsze tartaki mają poważne kłopoty z zakupem surowca z nadleśnictw — mówi Rafał Szefler.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu