Drewno znów rozpala emocje

opublikowano: 05-10-2016, 22:00

Zasady sprzedaży surowca w 2017 r. budzą niepokój branży drzewnej. Jednym z głównych punktów zapalnych jest ilość drewna, która pójdzie z dymem

ECHO PUSZCZY: Lasy Państwowe nie widzą problemu w tym, że część drewna pójdzie na opał. Przemysł obawia się marnotrawstwa, ale alarmuje w ciemno, bo szczegóły nowych zasad klasyfikacji drewna na opał znane będą dziś lub jutro. [FOT. GK]

Grzegorz Kawecki

Spory o zasady sprzedaży drewna między Lasami Państwowymi (LP) a przemysłem kupującym drewno wracają regularnie co kilka lat. Z reguły wtedy, gdy LP zmieniają reguły gry. Tak jest także tym razem. LP zapowiedziały zmianę z początkiem 2017 r. Sęk w tym, że tartaki, producenci mebli, sklejki czy płyt wiórowych wciąż nie do końca wiedzą, na czym będzie polegała.

— Firmy muszą już podpisywać umowy z odbiorcami na 2017 r. Robią to w ciemno, nie znając zasad sprzedaży drewna przez LP — mówi Bogdan Czemko, dyrektor biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

— Zakłady nie mogą sobie pozwolić na przerwanie dostaw drewna od stycznia 2017 r., a na razie nie wiemy, na jakiej podstawie będzie ustalana cena surowca. Powinien też zostać przetestowany system informatyczny, żeby się nie zawieszał — dodaje Marek Kasprzak, prezydent Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych (SPPD) w Polsce.

Przemysł liczył, że szczegóły zostaną przedstawione 21 września, podczas posiedzenia komisji leśno-drzewnej, w której spotyka się przemysł z LP. Tak się nie stało, a opinie o tym, co mieli do przekazania przedstawiciele LP, są rozbieżne. Jedni twierdzą, że komisja miała spotkać się po 15 października. Według innych, LP twierdziły, że cały proces organizacji nowego systemu zakończy się do 20 października, ale po posiedzeniu okazało się, że potrwa do listopada. Wydaje się jednak, że sprawa nabrała przyspieszenia. W środę 5 października odbyła się w LP narada, na której dyrektor generalny przedstawił nowe zasady dyrektorom regionalnym. Zarządzenie ma podpisać 6 lub 7 października i zaraz po tym szczegóły zostaną przekazane przemysłowi.

Lasy chcą palić

Przemysł niepokoi głównie kwestia klasyfikacji drewna do poszczególnych grup asortymentowych, a szczególnie tzw. drewna niepełnowartościowego. Powstanie tej grupy to po części konsekwencja zmian w prawie. Jako odnawialne źródło energii może być ono wykorzystywane energetycznie. Taka opcja istniała już wcześniej, ale była oparta na innej formule prawnej. Na branżowej konferencji Koopdrew we wrześniu przedstawiciel LP powiązał zaś plany sprzedaży drewna z tej grupy asortymentowej z samowystarczalnością energetyczną państwa. Niepokoi to zwłaszcza producentów płyt drewnopochodnych, którzy nie gardzą nawet dość poślednim drewnem.

— Spalany powinien być tylko ten surowiec, który nie nadaje się do wykorzystania w przemyśle drzewnym. Nie stać Polski na spalenie czegoś, z czego można robić płyty meblowe — podkreśla Marek Kasprzak. LP twierdziły dotychczas, że jako drewno energetyczne będzie kwalifikowany surowiec po takich klęskach żywiołowych jak susze czy ataki owadów.

— Z naszych danych wynika, że takie drewno nie znajdowało nabywców. Dlatego tak znaczna wielkość pozyskania drewna posuszowego spowodowała konieczność zaoferowania na rynku surowca o obniżonej wartości technicznej. Co roku pozyskanie drewna w Polsce wzrasta — na 2017 r. zaplanowaliśmy do sprzedaży 40 mln m sześc. Dlatego sądzimy, że potrzeby każdego sektora przemysłu drzewnego zostaną w znacznym stopniu zaspokojone — twierdzi Anna Malinowska, rzeczniczka LP. — W latach poprzednich niezagospodarowana nie została nawet złamana gałąź, więc skąd ma się wziąć pula drewna energetycznego? Czy ktoś w LP jest bogiem, że wie, jakie będą klęski żywiołowe — żżyma się Bogdan Czemko.

Przedstawiciel branży płyt wiórowych jest bardziej stonowany. — Współpracowaliśmy z LP i resortami przy wypracowywaniu definicji biomasy i to działa dobrze. Teraz obawiamy się, by nie powstały prawne furtki pozwalające spalać drewno, które może być wykorzystane w inny sposób — mówi Marek Kasprzak.

Z dużym można więcej

Zdaniem szefa SPPD, Lasy Państwowe dostarczają około 70 proc. drewna pozyskiwanego w Polsce. Reszta przypada na lasy prywatne i samorządowe. Ze względu na skalę działalności to LP są jednak najwygodniejszym kontrahentem dla przemysłu.

— W pozostałych lasach jest rezerwa surowca i przemysł powinien się zainteresować, jak zwiększyć jego pozyskiwanie. Problemem jest jednak ich rozdrobnienie — podsumowuje Marek Kasprzak. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane