
W powszechnej opinii, kwestią czasu jest kiedy notowania ropy przekroczą barierę 100 USD i będą na dobrej drodze do zwyżki o dalsze 25 USD. Największym motorem aprecjacji notowań „czarnego złota” są niedobory podażowe.
Mając na uwadze niedoinwestowanie segmentu poszukiwań i wydobycia, kończące się fizyczne zapasy ropy i niewielkie możliwości zwiększenia produkcji, istnieje scenariusz, w którym ropa może zdecydowanie przekroczyć próg 120 USD, a nawet 150 USD za baryłkę – twierdzi Drescoll.
Podkreśla, że rynek znajduje się obecnie w fazie „ostrego zacofania”, co daje premię za każdą szybko dostępną fizycznie ropę. W efekcie rosnącego popytu i małych możliwości zwiększenia dostaw, klienci są gotowi płacić coraz wyższe stawki byle tylko otrzymać produkt.
Driscoll tłumaczy, że niedobory dotyczą zarówno produkcji OPEC+, jak i niedoinwestowanego sektora w USA i innych krajach w następstwie Covid-19 i dążenia rządów do przejścia na odnawialne źródła energii.