Dawny Work Service daje dużo pracy prawnikom. W notowaną na GPW agencję pracy tymczasowej, borykającą się ze sporym zadłużeniem, dwa lata temu zainwestowała włoska Gi Group. Poprzedni główni inwestorzy — Tomasz Misiak, Tomasz Hanczarek, a także brytyjski ProLogics i fundusz PineBridge — sprzedawali akcje bardzo tanio, bo spółka pilnie potrzebowała finansowania.
Gi Group uznała, że restrukturyzacja firmy będzie łatwiejsza poza giełdą. Włoski inwestor po odkupieniu akcji od mniejszościowych akcjonariuszy i dwóch wezwaniach (z 2020 r. i z końca 2021 r.) ma 87,8 proc. akcji spółki, wycenianej obecnie na GPW na niespełna 100 mln zł. To za mało, by przymusowo wykupić mniejszościowych akcjonariuszy — potrzeba do tego 95 proc. kapitału. Pomysły były więc inne, ale ich realizację blokują w sądach mniejszościowi inwestorzy.

Zatrzymane wycofanie
W lutym walne spółki podjęło uchwałę sprawie wycofania akcji z obrotu na GPW. Taka uchwała musi zostać podjęta większością 9/10 głosów w obecności akcjonariuszy reprezentujących co najmniej połowę kapitału zakładowego. Te warunki zostały spełnione.
— Wyście z giełdy jest najlepszą odpowiedzią na obecne potrzeby zarządzania spółką, czyli zapewnienie jej szybkości i elastyczności w tworzeniu bardziej efektywnej struktury finansowej — przekonywał w styczniu Marcos Segador Arrebola, prezes Gi Group Poland, w komunikacie.
Grupa mniejszościowych akcjonariuszy zgłosiła jednak sprzeciw do uchwały, a następnie wniosła pozew o jej unieważnienie. W rezultacie KNF zawiesiła postępowanie.
Grupa kilkunastu drobnych inwestorów złożyła pozew jeszcze w marcu, argumentując, że uchwała „godzi w dobre obyczaje” i „ma na celu pokrzywdzenie akcjonariuszy mniejszościowych”.
Ich zdaniem w poprzedzającym uchwałę wezwaniu Gi Group zaoferowała cenę „nie przystającą do godziwej wartości akcji" (1,45 zł za walor, nieco więcej od obecnego kursu), a włoskiemu inwestorowi „nie zależy na dialogu z akcjonariuszami mniejszościowymi ani tym bardziej na szukaniu z nimi kompromisu [lecz] w zdecydowanej większości przypadków próbuje on wykorzystać okoliczność, że wartość giełdowa akcji jest niedoszacowana, by (...) przejąć całkowitą kontrolę nad spółką”.
Zwracają również uwagę m.in. na sprawę węgierskiej spółki Prohuman, której pakiet większościowy należał do Work Service'u. Pod koniec 2021 r., po długotrwałych sporach z innymi inwestorami węgierskiej spółki, Gi Group zdecydowała się na sprzedaż swojego pakietu za 147,5 mln zł, otrzymała też z niej dywidendę zaliczkową z zysku za 2021 r. w wysokości 45 mln zł. Z tych pieniędzy spłacono m.in. prawie 80 mln zł pożyczek zaciągniętych u włoskiego inwestora.
Według drobnych inwestorów Gi Group „wybiórczo i lakonicznie" przedstawia dane finansowe. „Spółka utrzymuje, że jej sytuacja finansowa nie jest dobra i jej działalność nie jest rentowna. Wobec tak znacznych oraz stałych dopływów gotówkiciężko uznać tłumaczenia za zasadne oraz jednocześnie uznać, że zaoferowana w wezwaniu cena jest prawidłowa i godziwa” — czytamy w pozwie.
Co na to Gi Group?
— Zawieszenie procedury wycofania akcji z obrotu giełdowego jest standardowym działaniem KNF w przypadku wniesienia powództwa przeciwko uchwale delistingowej przez mniejszościowych akcjonariuszy — zawieszenie będzie utrzymane do prawomocnego rozstrzygnięcia sporu sądowego. Podejmujemy, w przewidzianych prawem terminach, wszelkie niezbędne działania służące ochronie interesów spółki — tłumaczy Marcos Segador Arrebola.
Czekanie na emisję
Tymczasem Gi Group jeszcze w marcu zaproponowała przeprowadzenie emisji akcji serii X z zachowaniem prawa poboru. Miała być bardzo duża — liczba akcji w obrocie mogłaby wzrosnąć aż o 150 proc., a spółka miała pozyskać maksymalnie 143 mln zł przy założeniu, że wszyscy akcjonariusze opłaciliby prawa poboru.
Większość z tych pieniędzy miała pójść na spłatę zadłużenia (Gi Group Poland do końca 2024 r. musi oddać różnym instytucjom 190 mln zł), a reszta na kapitał obrotowy i ewentualne akwizycje. Spółka zapowiadała wtedy, że proces mógłby ruszyć w sierpniu, jeśli zgodzi się na to KNF. Tę uchwałę także zaskarżyli drobni.
Jeszcze w lutym termin przydzielenia akcjonariuszom praw poboru został ustalony na 16 sierpnia 2022 r. Rzeczywiście na ich rachunkach maklerskich tego dnia się pojawiły. Nie pojawił się natomiast prospekt emisyjny.
— Z uwagi na liczbę adresatów oferty, jak też wielkość planowanej emisji spółka obowiązana jest opublikować prospekt — mówi Jacek Barszczewski, rzecznik KNF.
Co teraz?
— Podejmujemy wszelkie działania w celu możliwie szybkiego sfinalizowania oferty emisji akcji serii X, aby zapewnić środki na jej dalszy rozwój. Obecnie prowadzone są prace nad wykonaniem podjętej uchwały NWZ w sprawie podwyższenia kapitału zakładowego – mówi prezes Gi Group Poland.
Spółka zapewnia, że prospekt się pojawi, ale kiedy — nie wiadomo.
— Złożyliśmy projekt prospektu w KNF, która prowadzi postępowanie w sprawie jego zatwierdzenia. Po zatwierdzeniu zostanie opublikowany i przystąpimy do realizacji oferty publicznej. Mamy nadzieję, że KNF niezwłocznie zatwierdzi prospekt — mówi Marcos Segador Arrebola.
Sądowa batalia
Emisyjno-delistingowe spory mniejszościowych akcjonariuszy ze spółką to tylko czubek sądowej góry lodowej. Skonfliktowany z Gi Group jest bowiem również Tomasz Misiak, współzałożyciel Work Service’u, który wciąż ma niewielki pakiet akcji.
Podważa on umowę sprzedaży akcji włoskiemu inwestorowi z 2020 r., twierdząc, że podpisał ją pod wpływem gróźb i szantażu. Sprawą najpierw zajął się sąd arbitrażowy przy Międzynarodowej Izbie Handlowej w Paryżu. Wydał on już rozstrzygnięcie niekorzystne dla Tomasza Misiaka, ale inwestor zaskarżył je do polskiego sądu, powołując się m.in. na to, że decydujący w sprawie arbiter nie ujawnił konfliktu interesów. Do rozprawy ma dojść na początku września.
Spytaliśmy Gi Group o to, ile sporów sądowych z mniejszościowymi akcjonariuszami, w tym z Tomaszem Misiakiem, toczy obecnie spółka i na jakim są one etapie.
— Wszystkie ważne informacje są ujawniane przez spółkę w trakcie wykonywania obowiązków informacyjnych wynikających z obowiązujących przepisów — mówi prezes Gi Group Poland.
Już w tym tygodniu lista pozwów przeciw Gi Group się powiększyła — do sądu zaskarżono uchwały zwyczajnego walnego z czerwca w sprawie zatwierdzenia ubiegłorocznego sprawozdania finansowego i udzielenia absolutorium wiceprezesowi.
W I kw. spółka miała 118,3 mln zł przychodów (o 22 proc. więcej niż rok wcześniej), notując 2,9 mln zł straty netto. Świeżych danych jeszcze nie ma — raport za pierwsze półrocze opublikowany zostanie 29 września.
