Kopalnie węgla kamiennego znalazły się na wirażu. Od tego, jak z niego wyjdą, zależeć będzie przyszłość branży.
Utrzymująca się koniunktura w górnictwie węgla kamiennego oraz determinacja władz spółek węglowych i rządu mogą w przyszłości zaowocować m.in. dobrymi wynikami finansowymi kopalni i spokojem społecznym na Śląsku. Wiele zależy jednak od postawy związków zawodowych, konsekwencji szefów spółek w prowadzeniu działań naprawczych i wsparcia tych działań przez polityków różnych opcji. Bo tak naprawdę górnictwo polskie znajduje się dopiero w połowie drogi do celu, jakim jest rentowność branży. Czarne scenariusze zamykania kopalni na razie zostały odłożone na półkę.
Wzrost cen
Reforma górnictwa prowadzona jest zgodnie z rządowym programem restrukturyzacji na lata 2004-06 oraz strategią na lata 2007-10. Jej przebieg nadzoruje minister gospodarki Jerzy Hausner, ale roboczo tymi problemami zajmują się Jacek Piechota, wiceminister, i Jan Bogolubow, zastępca dyrektora departamentu bezpieczeństwa energetycznego w tym resorcie.
— Branża powinna wykorzystać sprzyjającą koniunkturę i już teraz inwestować w przyszłość. Kopalnie zostały pod koniec ubiegłego roku oddłużone na blisko 18 mld zł i dzięki temu złapały oddech — mówi Jacek Piechota, wiceminister gospodarki.
Złapanie oddechu to był dopiero początek drogi. Spółki węglowe podjęły działania zmierzające do dostosowania poziomu produkcji do potrzeb rynkowych. W okresie od stycznia do sierpnia 2004 r. sprzedaż węgla ogółem wynosiła 63,1 mln ton, w tym sprzedaż krajowa 48,5 mln ton, eksport 14,6 mln ton. Z danych resortu gospodarki wynika, że w porównaniu z analogicznym okresem roku 2003, sprzedaż węgla kamiennego wzrosła o 1,3 mln ton, czyli tyle, ile produkuje średnio rocznie jedna kopalnia w Polsce. W tym czasie w górę poszybowały też ceny węgla średnio o 55,3 zł za tonę do 197,17 zł. Największy ich wzrost nastąpił w eksporcie ze 108 zł/t do 196,94 zł/t.
— Szansą dla branży jest rzeczywiste uwolnienie cen węgla i możliwość prowadzenia reform w warunkach w miarę ustabilizowanej gospodarki — uważa Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.
Lepsze wyniki
Wzrost cen węgla przełożył się na wyniki finansowe branży. Porównując osiem miesięcy 2003 r. i 2004 r. można zaobserwować wzrost przychodów netto ze sprzedaży węgla — z poziomu 8,5 mld zł do 11,6 mld zł, czyli o 35 proc. Kopalnie wydobyły 65,3 mln ton węgla, są to podobne wielkości, jak w analogicznym okresie roku ubiegłego. Sprzedaż wynosiła odpowiednio 61,8 mln ton w 2003 r. i 63,1 mln ton na koniec sierpnia 2004 r.
W sierpniu tego roku największy ilościowy udział w sprzedaży węgla na terenie kraju miała Kompania Węglowa, wynosił on 48,3 proc. Drugą pod względem udziału w rynku sprzedaż zanotował Katowicki Holding Węglowy — 20,9 proc., a Jastrzębska Spółka Węglowa — 14,4 proc.
Górnictwo na koniec sierpnia wykazało prawie 1,4 mld zł zysku netto, wobec 2,3 mld zł straty w analogicznym okresie roku ubiegłego. Poprawa wyników wynikała głównie z osiągniętego dodatniego wyniku ze sprzedaży węgla, który wynosił 1,9 mld zł.
— Do wyników finansowych, które przedstawia górnictwo, należy podchodzić z dużą rezerwą —ocenia prof. Jan Macieja z PAN.
Zagrożeniem dla branży nadal jest dość wysoki poziom zobowiązań, który wnosi 7,2 mld zł, przy należnościach 2,1 mld zł. Niepokoją też zobowiązania krótkoterminowe, sięgające około 4,8 mld zł, czyli ponad 40 proc. przychodów branży. Negatywnym zjawiskiem jest również to, że spółki nadal nie mają płynności finansowej.
Kolejna sprawa to zapasy. Na koniec sierpnia stan zapasów węgla kamiennego wyniósł 4,1 mln ton. To dość dużo, ale pewnie wynikał on z sezonowości sprzedaży surowca. Jesienią i zimą kopalnie notują największą sprzedaż, zatem można oczekiwać, że rezerwy zmaleją.
Wyzwania
Górnictwo, aby utrzymać bezpieczeństwo w kopalniach oraz moce produkcyjne, musi inwestować. Planowane nakłady inwestycyjne na 2004 r. wyniosą 1,3 mld zł, w tym na budownictwo inwestycyjne 621,9 mln zł, a na zakupy tzw. gotowych dóbr inwestycyjnych — 697 mln zł. Z danych resortu gospodarki wynika, że poniesione nakłady w branży w okresie styczeń-sierpień 2004 r. wyniosły 556,3 mln zł, czyli 42,2 proc. zaplanowanych na ten rok.
— Bezpieczeństwo pracy górników jest sprawą najważniejszą. Przygotowania do wydobycia nowych złóż węgla trwają czasami kilka miesięcy. Ważne jest też zwiększenie efektywności w kopalniach — mówi Janusz Olszowski.
Zdaniem związkowców z branży, w niektórych kopalniach należy poprawić bezpieczeństwo pracy górników. W tym roku zginęło ich już dziesięciu.
— Zagrożeniem dla branży jest także niedostateczne przygotowanie kopalni do funkcjonowania w Unii Europejskiej. Szansą jest jej rynek, który kupuje około 200 mln ton węgla rocznie — mówi Wiesław Blaschke, kierownik Zakładu Ekonomiki i Badań Rynku Paliwowo-Energetycznego Polskiej Akademii Nauk.
Polska ma wielkie zasoby węgla kamiennego. Czy wykorzysta szansę, aby stać się rentownym zapleczem surowcowym Starego Kontynenctu, trudno dzisiaj przesądzić. Zagrożeń bowiem nie brakuje. Poza tym koniunktura nie będzie trwać wiecznie.