Dobre dane makroekonomiczne i towarzyszące im zwyżki cen ropy naftowej przyniosły wiele emocji podczas czwartkowych notowań na Wall Street, choć główne indeksy zakończyły sesję prawie bez zmian.
Rozpoczęło się od dobrych informacji z rynku pracy. W minionym tygodniu nieznacznie spadła liczba nowych bezrobotnych, do 310 tys., co jest zgodne z oczekiwaniami. Za to pozytywnie zaskoczyły wskaźniki związane z wydajnością i kosztami pracy. W minionym kwartale wydajność zwiększyła się aż o 2,1 proc. wobec zaledwie 1,5 proc. prognozy. Niższy był wzrost kosztów pracy — 1,3 wobec 1,9 prognozy. Dobre dane z rynku pracy zaowocowały na otwarciu wzrostem indeksów. Jednak w trakcie sesji indeksy ugięły się pod presją silnych wzrostów ropy naftowej.
Cena baryłki Brent z terminem dostawy na kwiecień wzrosła w Nowym Jorku aż do 55,20 USD. To poziom tylko nieznacznie niższy od październikowego rekordu wszech czasów, wynoszącego 55,69 USD za baryłkę. Ten poziom nie utrzymał się jednak długo i cena ropy spadła do 54,60 USD. Uspokojenie na rynku paliw przyniosło natychmiast wzrost popytu na akcje i w efekcie indeksy Wall Street odrobiły wcześniejsze straty.
Pozytywnym bohaterem dnia był największy amerykański detalista, sieć Wal-Mart Stores. Firma poinformowała przed sesją, że sprzedaż w jej sklepach działających co najmniej od roku zwiększyła się w lutym o 4,1 proc. Ta wielkość przekroczyła prognozy analityków i papiery detalisty wzrosły prawie 1,5 proc., ciągnąc w górę sektor handlowy. Ponad 4 proc. zyskał koncern lotniczy Boeing. To efekt optymistycznych prognoz analityków, dotyczących zamówień ze strony linii lotniczych.