W połowie ubiegłego roku ceny energii trakcyjnej i paliw stanowiły w kosztach PKP Cargo 20,8 proc., a w połowie tego roku już 28,3 proc. Dariusz Seliga, prezes giełdowej spółki, spodziewa się dalszego wzrostu. W kontraktach na przewóz węgla dla energii spółka wpisuje klauzule, które pozwalają podnieść cenę transportu w razie podwyżki stawek za prąd.
Z wysokimi cenami prądu mierzą się także w pełni prywatni przewoźnicy. W obronę wzięły ich branżowe organizacje europejskie.
— Wobec bezprecedensowego wzrostu cen energii elektrycznej apelujemy do Komisji Europejskiej o ustanowienie limitów cen energii na cele trakcyjne, a w sytuacji ewentualnych niedoborów o uznanie kolei za gałąź strategiczną dla gospodarki i zapewnienie jej priorytetu w dostępie do energii. W obecnej sytuacji rynkowej może dojść do zaburzeń konkurencji międzygałęziowej, gdyż wzrost cen diesla dla samochodów ciężarowych jest o wiele niższy niż cen energii elektrycznej — mówi Michał Litwin, dyrektor generalny Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych oraz członek zarządu European Rail Freight Association (ERFA).
Mniejsi przewoźnicy mogą zbankrutować
Europejska organizacja opublikowała list z apelem o wdrożenie rozwiązań, które umożliwią obniżenie ceny prądu dla kolei. „W nadchodzących tygodniach i miesiącach przedsiębiorstwa kolejowego transportu towarowego, które nie mają wystarczającej ilości energii zakupionej na lata 2022 i 2023, będą musiały zabezpieczyć dostawy energii, aby kontynuować działalność. W niektórych państwach członkowskich ceny energii wzrosły dziesięciokrotnie w ciągu ostatnich miesięcy” — czytamy w komunikacie ERFA.
Przewoźnicy, którzy będą zmuszeni do kupna tak drogiego prądu, podniosą ceny dla klientów, a niektóre firmy, zwłaszcza mniejsze i średnie, znikną z rynku — zbankrutują albo przejmą je duzi gracze. „ERFA zdecydowanie popiera ograniczenie cen energii dla kolejowego transportu towarowego i uznanie kolejowego transportu towarowego za usługę strategiczną. Obecnie konieczne jest, aby Komisja Europejska uwzględniła te postulaty” — twierdzi Conor Feighan, sekretarz generalny ERFA.

Droższe bilety albo cięcia w rozkładzie
Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej, uważa, że ograniczenie cen energii jest niezbędne nie tylko w segmencie przewozów towarowych, ale w całym transporcie publicznym. Jego zdaniem skutkiem drastycznego wzrostu cen energii może być podwyżka cen biletów od przyszłego roku nawet o 50 proc. Jeszcze niedawno przewoźnicy płacili za prąd około 300 zł za MWh, a obecnie ceny w przedziale 1,5-1,8 tys. zł nie są zaskoczeniem.
Alternatywą dla wyższych cen biletów jest cięcie kosztów przez przedsiębiorców i ograniczanie siatki połączeń. Obie informacje są fatalne dla pasażerów, bo w ostatnich miesiącach, m.in. z powodu wysokich cen paliw, coraz częściej wybierali kolej. Firmy biły rekordy przewozów. Podwyżka cen biletów albo cięcie siatki połączeń pozbawi wielu pasażerów alternatywy dla samochodu, a niektórym wręcz odetnie możliwość dotarcia do pracy, szkoły, lekarza, kina czy galerii handlowej.
Trudno o rozwiązania, które zadowolą wszystkich
Dziś Komisja Europejska ma przedstawić pakiet rozwiązań dotyczących obniżenia cen energii. W grę wchodzi m.in. wprowadzenie limitu dla wytwórców na poziomie 180-200 EUR za MWh. Z medialnych doniesień wynikało dotychczas, że będzie on obowiązywał tylko producentów energii z OZE, atomu czy węgla brunatnego. Nie ma natomiast pewności, czy limit obejmie też wytwórców energii z węgla kamiennego, który dominuje w polskim miksie energetycznym. Warto też podkreślić, że w ostatnich dniach, po ograniczeniu eksportu energii, ceny nad Wisłą spadły znacznie poniżej limitu, który może zaproponować Komisja Europejska. Trudno więc ocenić, jak europejskie rozwiązania wpłyną na użytkowników energii w Polsce.
Ze względu na różnorodne uwarunkowania na europejskim rynku energetycznym trudno zaproponować rozwiązania, które zadowolą konsumentów energii w różnych krajach. W Polsce w branżach kolejowej i energetycznej pojawiają się więc propozycje, by nie sterować ręcznie cenami energii, lecz zrekompensować jej rosnące koszty, obniżając czy nawet czasowo znosząc stawki dostępu do infrastruktury. Nieco złagodziłoby to negatywne skutki wysokich cen prądu oraz znacznie podniosło pozycję konkurencyjną transportu kolejowego wobec drogowego. Fundacja ProKolej szacuje, że w latach 2018-21 za dostęp do całej sieci kolejowej przewoźnicy zapłacili 8,3 mld zł. Drogowi płacą tylko za przejazd niektórymi trasami — wpływy od nich w tym okresie sięgnęły 7 mld zł.
PB pisał już o tym, że PKP Polskie Linie Kolejowe analizują możliwość obniżki stawek dostępu. Wiele państw europejskich obniżyło je już w okresie pandemii. Europejscy przewoźnicy nie traktują ich jednak jako rekompensatę za drogi prąd, polscy popierają i obniżkę stawek za tory, i limit ceny na prąd.
