Samorządowiec w swoim felietonie uprzedza kierowców, że jest źle, a będzie coraz gorzej.
„Nie mam szczególnego daru przewidywania, ale i też nie trzeba go mieć, aby zauważyć, że nadchodzą trudne lata dla dróg lokalnych. Gdyby mogły one przemówić, krzyknęłyby: pomocy, zaraz będzie po nas! Właśnie wysychają, bowiem ostanie źródła dofinansowania modernizacji dróg lokalnych” – pisze w samorządowym dzienniku „Warto wiedzieć”.
Marek Wójcik podaje garść statystyk. Samorządy odpowiadają za 88 proc. 380 tys. km dróg publicznych. W latach 199 – 2012 poszło na nie ponad 120 mld zł z lokalnych kas. To wciąż za mało, tymczasem wysychają źródła finansowania.
„Dobrze przygotowana nawierzchnia bitumiczna (asfaltowa) powinna wytrzymać bez remontu 10 lat. To oznacza, że corocznie gminy i powiaty powinny modernizować minimum 33 tys. km dróg. Tymczasem, przy ogromnym zaangażowaniu władz lokalnych udaje się wyremontować 5–10 tys. km rocznie” – oblicza Marek Wójcik.
I dodaje:
„Tak więc zanosi się na kolejne tsunami, tym razem na drogach (przed trzema laty ostrzegałem, że dotknie szpitali i niestety nie pomyliłem się) – podsumowuje.