Władze notowanego na GPW Dropu mają powody do zadowolenia. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Warszawie uchylił decyzję stołecznej Izby Skarbowej, ustalającej zobowiązania spółki z tytułu VAT za 2006 r. na ponad 1,7 mln zł. I nakazał fiskusowi zapłatę ponad 24 tys. kosztów procesu. Wyrok jest nieprawomocny. W jego ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że organy skarbowe nie wyczerpały możliwości dowodowych, nie uwzględniając wniosków Dropu o przesłuchanie świadków — kontrahentów spółki, w niektórych przypadkach z góry zakładając, że ich zeznania będą niewiarygodne.
— Fiskus bada sprawę cztery lata, a mimo to nie udaje mu się zgromadzić wszystkich dowodów. To mówi samo za siebie. Nasze zwycięstwo jest pyrrusowe, bo postępowania podatkowe, w których ściga się nas, a nie prawdziwych oszustów, wciąż są w toku — mówi Zbigniew Chwedoruk, prezes i założyciel Dropu.
Przypomina, że wszystkie wcześniejsze decyzje skarbówki, zarzucające giełdowej firmie udział w łańcuchu fikcyjnego obrotu złomem, które były kontrolowaneprzez niezależne sądy administracyjne, także przyniosły wyroki korzystne dla Dropu. Chodzi m.in. o wydarzenia z przełomu 2010 i 2011 r., kiedy to naczelnik Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego wydał pięć decyzji zabezpieczających majątek Dropu na 26 mln zł, a potem WSA w Warszawie wszystkie je uchylił, uznając za bezpodstawne.
Korzystny wyrok dla Dropu zapadł też w grudniu 2012 r., kiedy Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że w walce z nieprawidłowościami w obrocie złomem fiskus nie może iść na łatwiznę i uderzać w uczciwe firmy, zamiast ścigać prawdziwych oszustów. Powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który w czerwcu 2012 r. orzekł, że nie można przerzucać odpowiedzialności za machlojki na firmy, które o nich nie wiedziały. Te wszystkie sądowe porażki fiskusa najwyraźniej nie zrażają. W lipcu 2013 r. Drop ogłosił, że Naczelnik Drugiego Mazowieckiego Urzędu Skarbowego zabezpieczył, na potencjalne zaległości podatkowe VAT za 2009 i 2010 r., aż 90,8 mln zł, czyli więcej niż wynoszą aktywa spółki. Zrobił to na wniosek UKS w Bydgoszczy, który zarzucił Dropowi, że nie dochował należytej staranności w relacjach handlowych aż ze 122 dostawcami. Szczęśliwie dla spółki fiskus, mimo wydania tej decyzji, do dziś nie odważył się zająć rachunków bankowych Dropu ani innego jego majątku.