Drosed chciałby wziąć Drobimex

Choiński Witold
opublikowano: 1999-10-11 00:00

Drosed chciałby wziąć Drobimex

Do 2003 r. siedlecka firma ma zbudować nowy zakład przetwórstwa drobiu

Siedleckie Zakłady Drobiarskie Drosed nie zamierzają rezygnować z przejęcia kontroli nad szczecińskim Drobimexem-Heintz i złożyły już w tej sprawie dokumenty w resorcie skarbu. Zdaniem analityków, inkorporacja Drobimexu byłaby dla Drosedu dobrym posunięciem przed wejściem do tej spółki inwestora.

Siedlecki Drosed nie zamierza rezygnować z przejęcia szczecińskiego Drobimexu-Heintz. Zarząd szczecińskiej spółki nie jest tym zachwycony. Woli budować własną grupę. Zdecyduje o tym jednak Ministerstwo Skarbu Państwa, do którego należy 75 proc. akcji firmy ze Szczecina.

Apetyt na Drobimex

Prawdopodobnie siedlecka spółka złożyła już w Ministerstwie Skarbu Państwa odpowiednie dokumenty. Ryszard Pietkiewicz, prezes Drosedu, może jednak zacząć się starać o przejęcie od Niemców 25-proc. pakietu Drobimexu, zanim jeszcze resort podejmie decyzję.

Drobimex byłby bardzo atrakcyjnym kąskiem dla Drosedu. Ryszard Pietkiewicz jest jednak bardzo ostrożny. Swego czasu szczecińska firma była jedną z najsilniejszych w branży.

— Szczeciński zakład ma bardzo silne związki zawodowe, a jak pokazują przykłady, wielokrotnie przeszkadzało to w łączeniu się firm. Nie wiadomo jeszcze, co stanie się z pakietem akcji, o który starają się pracownicy Drobimexu-Heintz — mówi Ryszard Pietkiewicz.

Zdaniem Ryszarda Pietkiewicza, jego firma ma już 18 proc. rynku. Co miesiąc sprzedaje około 5 tys. ton kurcząt. Połączenie z Drobimexem-Heintz pozwoliłoby jej powiększyć udział na rynku o kolejne 6 proc. Drosed chce jednak pozostać wyłącznie przy przetwórstwie kurcząt. W sierpniu skończył z przerobem indyków, a w przyszłości to samo czeka gęsi.

Zdaniem Ryszarda Pietkiewicza, jego firma nie zrezygnuje z handlu tymi wyrobami. W tej sprawie szef Drosedu rozważa podjęcie współpracy z Ekodrobem lub innymi spółkami z branży.

Możliwa emisja

Firma drobiarska z Siedlec chce zdążyć z oddaniem nowego zakładu w 2003 roku (planowany termin przyjęcia Polski do Unii Europejskiej). Wtedy, zdaniem Ryszarda Pietkiewicza, sprzedaż powinna zdecydowanie wzrosnąć. Do czasu uruchomienia nowej przetwórni, znaczną część produkcji przejmą pozostałe zakłady Drosedu, m.in. w Toruniu, gdzie uruchomiona zostanie dodatkowa linia do przerobu kurcząt. W przyszłym roku powinna być przygotowana dokumentacja nowego zakładu oraz zatwierdzony wniosek lokalizacyjny. Znane będą również koszty inwestycji.

Obecnie firma rozważa różne możliwości zdobycia środków finansowych na budowę nowego zakładu. Zarząd spółki mógłby się na przykład pokusić o nową emisję akcji albo o tanie kredyty.

Milczenie o inwestorze

Ryszard Pietkiewicz nie chciał nic powiedzieć na temat negocjacji.

Według Radosława Świątkowskiego, analityka WBK AIB Asset Management, inwestor strategiczny w Drosedzie pojawi się bardzo szybko. Przejęcie Drobimexu-Heintz byłoby dobrym posunięciem, zwiększającym udział siedleckiej spółki w rynku. Gdyby udało się to zrobić jeszcze przed wejściem inwestora, znacznie wzrosłaby wartość przedsiębiorstwa.

— Zakłady Drobimexu-Heintz są w dobrym stanie technicznym. Szczecińscy producenci znani są też z dobrych wyrobów. Przejęcie ich przez Drosed zależeć będzie od ceny oraz od tego, czy Niemcy w ogóle zechcą się ich pozbyć — mówi Radosław Świątkowski.

SIŁA PERSWAZJI: Ryszard Pietkiewicz, prezes Drosedu (od prawej), będzie musiał użyć naprawdę mocnych argumentów, aby przekonać Bodo Englinga, prezesa Drobimexu-Heintz, jednego ze swoich największych rynkowych konkurentów, do koncepcji szybkiej konsolidacji rynku drobiowego w Polsce. fot. Grzegorz Kawecki