Drożeją auta, które dobrze się starzeją

Ewa Bednarz
opublikowano: 2013-12-24 00:00

Rynek samochodów kolekcjonerskich szybko rośnie, ale dotyczy to wybranych grup pojazdów. Nie wszystkie przynoszą spektakularne zyski.

Brytyjski dom aukcyjny Bonhams szacuje globalną sprzedaż samochodów klasycznych na ponad 1 mld USD (ponad 3 mld zł) rocznie. To w nim w lipcu padł rekord za Mercedesa-Benz F1 z 1954 r., którym Juan Manuel Fangio, legendarny, pięciokrotny mistrz F1, dwa razy zdobył Grand Prix. Auto warte jest dziś 19,6 mln GBP, czyli 100 mln zł.

Niepokonane ferrari

Najcenniejszym samochodem na świecie jest jednak Ferrari 250 GTO, którego wyprodukowano zaledwie 39 egzemplarzy i który od ponad dwóch dekad nie pojawił się na rynku aukcyjnym. W październiku został sprzedany w prywatnej transakcji za 53 mln USD (160 mln zł). W ubiegłym roku Ferrari 250 GTO kosztował 35 mln USD. Kupił je wtedy amerykański kolekcjoner Craig McCaw od holenderskiego biznesmena. Słynne jasnozielone auto należało wcześniej do Stirlinga Mossa — brytyjskiej legendy Formuły 1, który brał udział w 497 wyścigach. W 1996 r. cena auta wynosiła 3,5 mln USD, sześć lat później 8,5 mln USD. Inne Ferrari też się mają dobrze, zwłaszcza z lat 50. i 60. Ferrari 250 LM z 1964 r. został sprzedany na listopadowej aukcji w Sotheby’s za rekordowe 14,3 mln USD. Nie bez przyczyny auta te zajmują pierwsze miejsca w rankingach aut inwestycyjnych. Najbardziej poszukiwane są takie modele jak: 275 GTB/4, 250 Testa Rossa, 340/375 MM Berlinetta i właśnie 250 GTO. Ich ceny rosną w rekordowym tempie: dwa lata temu za Ferrari 275GTB /4 płacono 750 tys. GBP, dzisiaj trzeba się liczyć z wydatkiem dwukrotnie większym. Dietrich Hatlapa, twórca indeksów HAGI, podkreśla, że ceny najrzadszych Ferrari rosły średniorocznie o 15 proc. przez ostatnich 30 lat.

Dobrze sprzedawały się w tym roku również inne marki. Padł rekord na maserati. Model 300S Sports Racing Spider został kupiony za ponad 4 mln GBP. W ubiegłym roku można było go mieć za 2,25 mln GBP. W paryskim Artcurial sprzedano Astona DB4GT z 1959 r. za 1,6 mln GBP — 10 lat temu wystarczyłoby 380 tys. GBP. Za Jaguara D — „Shortnose” z 1956 r. trzeba było zapłacić prawie 2,6 mln GBP, a za Benettona Forda B194 Racera z 1994 r., którym Michael Schumacher wygrał pierwszy z siedmiu tytułów mistrza Formuły1, zapłacono 1,01 mln USD.

Z kina do auta

Tak szybki wzrost cen niepokoi specjalistów, którzy zaczęli ostrzegać przed samodzielnym wchodzeniem na rynek. Nie oznacza to też, że każda inwestycja jest pewna. Rynek aut potrafi być kapryśny. W Bonhams nie było chętnego na Rolls-Royce Phantom I Tourer z 1928 r., którego wartość szacowano na 270-360 tys. GBP, podczas gdy z opisu katalogowego wynikało, że doprowadzenie auta do stanu idealnego wymagało 365 tys. GBP. Zdarzają się również inne wpadki. W połowie grudnia gruchnęła wieść, że wystawiony na sprzedaż Jaguar C-Type XKC może być fałszywy. Norbert Schroeder, który specjalizuje się w ocenie aut klasycznych w TÜV Rheinland, przyznaje, że w latach 90. znajdował jeden fałszywy samochód raz na 5 lat, teraz znajduje pięć w ciągu roku. Wyrafinowani fałszerze kupują stare śruby i podkładki. Znany jest nawet przypadek kupienia starego kina dla zdobycia starych skór z krzeseł do obicia samochodowych siedzeń. W przypadku wzrostu cen ferrari coraz częściej mówi się również o rosnącej bańce spekulacyjnej.