Druga rewolucja w bancassurance

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-09-15 22:00

Polisy grupowe będą miały coraz mniejsze znaczenie na rynku bankowym. Uderzy to w przychody banków ze sprzedaży ubezpieczeń.

Złota era bancassurance w Polsce definitywnie dobiegła końca. Ten wart ponad 14 mld zł rynek dobili posłowie, którzy w ubiegłym tygodniu przyjęli nową ustawę o działalności ubezpieczeniowej. Nie dość, że wprowadza ona nowe ograniczenia w sprzedaży polis w bankach, to jeszcze cementuje te, które w ostatnich miesiącach w formie rekomendacji czy wytycznych dla rynku finansowego narzuciła Komisja Nadzoru Finansowego (KNF).

— Rewolucja na rynku bancassurance trwa. Wszystkie zakładyubezpieczeniowe walczą o to, by ustabilizować sytuację — mówi Agnieszka Gocałek, dyrektor biura bancassurance w PZU. Przypomina, że zmiany zapoczątkowała wydana przez KNF rekomendacja U, która obowiązuje od kwietnia. Uderzyła w preferowany przez banki model sprzedaży polis w formie grupowej.

Dzięki swojej prostocie (ubezpieczana jest grupa klientów) były one masowo dodawane do produktów bankowych. Ustawa poszła jeszcze dalej i zakazała pobierania wynagrodzenia, jeśli oferuje się polisy na cudzy rachunek. Tak zaś do tej pory postępowały banki. Jeśli banki będą chciały nadal oferować ubezpieczenia i na tym zarabiać, będą mogły to robić w formie indywidualnej za pośrednictwem agentów.

To — jak podkreśla Paweł Sawicki, dyrektor departamentu licencji ubezpieczeniowych w KNF — wyeliminuje konflikt interesów, który był przyczyną interwencji nadzoru na rynku bancassurance. Od kilku kwartałów banki przygotowują się do przejścia na model indywidualny, szkoląc swoich pracowników na agentów. Jest on jednak dużo trudniejszy w prowadzeniu niż model grupowy.

— Dodatkowo polisy indywidualne mogą być po prostu droższe — mówi Tomasz Belka, dyrektor departamentu zarządzającego bankowością ubezpieczeniową w PKO BP. Dlatego też spodziewa się kilkuprocentowego spadku wartości segmentu ubezpieczeń dodawanych do produktów bankowych. W jego ocenie, zmiany prawne nie uderzą tak mocno w polisy inwestycyjne, które także znalazły się pod pręgierzem regulatora.

— Banki ewoluują w kierunku butików finansowych, oferujących różnego rodzaju usługi. Z ich punktu widzenia ubezpieczenia inwestycyjne są nadal ciekawym kierunkiem rozwoju — mówi przedstawiciel PKO BP. Te zmiany powodują, że ubezpieczyciele szukają nowych rynków. Według Agnieszki Gocałek, wchodzą na rynek ubezpieczeń affinity. Chodzi o polisy dodawane np. do usług telefonii komórkowej czy towarów kupowanych w sklepach. Choć są popularne w Europie Zachodniej, to ich sprzedaż w Polsce nadal raczkuje. © Ⓟ