Druga wojna bankomatowa

opublikowano: 22-01-2015, 00:00

BZ WBK buduje koalicję na rzecz wyższych prowizji. Wojny z Visą i Mastercardem może nie wygrać, ale zmienić rynek bankomatowy tak

Jeśli twój bank zapewnia w regulaminie, że oferuje ci kartę płatniczą z dostępem do wszystkich bankomatów w kraju, mija się z prawdą. W Trzciance pod Poznaniem stoi bankomat, z którego pieniądze wypłacisz, tylko jeśli jesteś klientem BZ WBK.

Nie byłoby w tym nic szczególnego, ponieważ urządzenia z gotówką tylko dla własnych klientów mają również banki spółdzielcze. Szczególna uroda bankomatu BZ WBK polega na tym, że nie ma na nim żadnych naklejek organizacji kartowych: Visy, Mastercarda oraz innych. To symbol, który pokazuje, z kim na wojnę idzie BZ WBK.

Zmiana filozofii

Nieoznakowany bankomat to pierwsze takie urządzenie w kraju. Na razie jedyny, ale wkrótce pojawią się kolejne. BZ WBK postawił go w ramach pilotażu, który ma sprawdzić, jak na embargo zareagują klienci banku oraz posiadacze kart wydanych przez konkurencję. — Wyniki są zachęcające. Bankomat stoi przy naszym oddziale. Kilkanaście osób, które nie mogły wypłacić pieniędzy, weszło zapytać, czy z urządzeniem wszystko w porządku. Otrzymały odpowiedź, że jak najbardziej i jeśli chcą korzystać z bankomatu, mogą otworzyć darmowy rachunek w BZ WBK — mówi Tadeusz Kościński, szef obszaru direct banking w BZ WBK.

Obecnie bank szuka miejsca dla kolejnych dwóch-trzech urządzeń, tym razem w większych miejscowościach. Bierze pod uwagę głównie oddziały, w których gotówkę wypłaca szczególnie dużo klientów innych banków. W pilotażu chodzi o coś więcej niż o nakłonienie ich do założenia rachunku w BZ WBK. Bank na nowo układa biznes bankomatowy i chce zmienić filozofię działania całego rynku.

Ten zaś od kilku lat działa w taki sposób, że kilka banków z dużymi sieciami automatów z gotówką oraz dwóch niezależnych operatorów udostępnia urządzenia wszystkim wydawcom kart, pobierając prowizję od każdej wypłaty zrealizowanej przez obcego klienta. Gdy wypłaca on pieniądze kartą Visa, bankomatowy interchange wynosi 1,3 zł, gdy jest na niej logo Mastercarda — 1,2 zł.

Jeszcze pięć lat temu stawka wynosiła 3,5 zł od transakcji. W 2010 r. doszło jednak do tzw. wojny bankomatowej, w ramach której Mastercard obniżył interchange dla swoich kart do 1,2 zł. Visa poszła w jego ślady, nie chcąc stracić klientów, którzy z pewnością poszliby do konkurencji oferującej niższe stawki.

Tym klientom dziękujemy

Na spadku interchange zyskali klienci banków, ponieważ — jedna po drugiej — zaczęły pojawiać się oferty darmowych bankomatów w całym kraju. Dzisiaj takich propozycji jest już znacznie mniej. Banki powoli wracają do prowizji od transakcji gotówkowych w obcych bankomatach. Przy czym standardowo obciążają klienta prowizją 3,5 zł, jeśli wyciągnie gotówkę w innym banku, a same płacą od takiej transakcji 1,2-1,3 zł operatorowi bankomatu. Zmienił się rynek: spadły stopy procentowe, a interchange od transakcji bezgotówkowych w ciągu roku zjechał z 1,2 proc. do 0,2 proc., ograniczając strumień przychodów prowizyjnych.

— Chcemy oferować naszym klientom jak najwyższą jakość obsługi. Tymczasem wzmożony ruch przy naszych bankomatach powoduje, że urządzenia częściej się psują i szybciej zużywają. Jesteśmy jednym z największych operatorów bankomatów, inwestujemy w sieć i ponosimy istotne koszty z tytułu serwisu. Tymczasem nie mamy żadnego wpływu na ceny usług bankomatowych, które ustalają organizacje kartowe. Nasze koszty nie są pokrywane — mówi Tadeusz Kościński.

BZ WBK tak chce ustawić sieć, żeby dawała godziwe przychody. W tym celu już wkrótce ruszy z kolejnym pilotażem ograniczającym dostęp do wypłat gotówkowych dla określonych kategorii klientów. Bank selekcjonuje bankomaty z dużym udziałem transakcji realizowanych przez cudzoziemców. W ramach testów kilka urządzeń będzie wydawać pieniądze tylko użytkownikom karty zagranicznych wydawców oraz własnym klientom.

Jak wyjaśnia Tadeusz Kościński, prowizje od zagranicznych klientów są znacznie wyższe niż obowiązujące na krajowym rynku. Cała branża bankowa zarabia na nich nawet 100 mln zł rocznie. To jeszcze nie koniec różnicowania sieci. W ramach kolejnego pilotażu zostanie wydzielona trzecia grupa bankomatów, akceptujących tylko karty własne oraz wybranych banków, z którymi BZ WBK podpisze porozumienia w tej sprawie.

Między młotem a kowadłem

Działania BZ WBK mają prowokacyjny charakter, bo rynek przyzwyczaił się do tanich bankomatów. Oddaliła się też wisząca nad nim groźba wprowadzenia surcharge, czyli opłaty, jaką właściciel urządzenia może obciążać wypłacającego gotówkę. Jesienią ubiegłego roku specjalny zespół ds. opłat bankomatowych powołany przy NBP uznał, że niezasadne byłoby wprowadzanie takiej prowizji na drodze ustawy.

Nie tylko BZ WBK ma problem z niskimi prowizjami od wypłat gotówkowych. Inni operatorzy bankomatów, szczególne po obcięciu interchange na transakcje bezgotówkowe, uważają, że prowizje powinny iść w górę. Z tym że stawiają oni na negocjacje z Visą i Mastercardem w sprawie podwyższenia opłat. BZ WBK uznał, że argumenty lepiej wzmocnić, stawiając kartowców pod ścianą.

Kilkoma bankomatami bez naklejek wiele nie zwojuje, ale gdyby udało mu się przekonać największych operatorów w kraju do zbudowania jednej sieci, rozliczanej bez udziału Visy i Mastercarda, to już byłby argument, który musiałyby zaakceptować centrale organizacji w Londynie i Waterloo. Tadeusz Kościński uważa, że zbudowanie takiego sojuszu jest możliwe, a nawet pożądane, jeśli kartowcy nie podwyższą stawek. Na razie rozmowy między największymi operatorami na temat wspólnej sieci są na wstępnym etapie i traktowane jako rozwiązanie o charakterze ostatecznym.

— Doszliśmy do takiego momentu, że o wysokości interchange trzeba porozmawiać i wspólnie z bankami oraz Visą i Mastercardem ustalić, jaki powinien być poziom stawek — mówi Paweł Placzke, dyrektordepartamentu produktów klienta indywidualnego PKO BP.

Banki, które nie mają własnych bankomatów, są oczywiście przeciwne temu pomysłowi i w rozmowie z „PB” przekonują, że zamiast podwyższać opłaty, cały rynek powinien zastanowić się nad ograniczaniem obiegu gotówki na rzecz transakcji bezgotówkowych.

— Dobrym przykładem jest aplikacja Blik, którą można będzie wypłacać gotówkę bez udziału organizacji kartowych — mówi przedstawiciel dużego banku. Nie udało nam się uzyskać komentarza od Visy i Mastercarda. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kwestia opłat serwisowych jest „przedmiotem analiz” w obu organizacjach. Łatwych rozwiązań w tej sprawie nie ma, bo Visa i Mastercard są między młotem a kowadłem sprzecznych oczekiwań klientów.

— Banki-operatorzy bankomatów chcą podwyżek interchange, a bankom, które korzystają z cudzych sieci, zależy na utrzymaniu status quo — mówi przedstawiciel jedenej z organizacji. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Podwyżkę trudno wymusić

JANUSZ DIEMKO

były prezes Euronetu i First Daty

Posunięcie BZ WBK jest bardzo ciekawe. Można odczytać je tak, że nie opłaca mu się przy obecnych stawkach interchange obsługiwać klientów obcych banków i to niezależnie od tego, czy mają własne sieci bankomatowe, czy nie. Najwyraźniej interchange na tyle zaważył w wyniku, że są gotowi na taki ruch. Nie sądzę jednak, żeby udało mu się wymusić podwyżkę prowizji. Jeśli w 2010 r. nie udało się największym bankom powstrzymać organizacji kartowych przed obniżeniem interchange, nie sądzę, żeby teraz mogły wymusić podwyżkę. Organizacjom kartowym nie zależy na wzroście transakcji gotówkowych i rozbudowie sieci bankomatów, lecz na rozwoju rynku bezgotówkowego. Pytanie jest natomiast takie: jak zareagują inne duże banki notujące dużą liczbę transakcji klientów mniejszych banków. Jeśli zdecydują się przyjąć strategię BZ WBK, być może pojawi się szansa dla niezależnych operatorów, którzy będą mogli przejąć część rynku obsługiwaną przez banki udostępniające sieci wszystkim klientom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu