Drugi gazoport odpływa

opublikowano: 23-03-2017, 22:00

Co z kolejnym terminalem LNG? Miałby powstać, gdyby nie udał się projekt tzw. korytarza norweskiego. Jednak PGNiG zaręcza, że się uda

O rozbudowie terminalu w Świnoujściu i ewentualnym postawieniu „drugiego gazoportu w okolicach Trójmiasta” mówiła w swoim exposé premier Beata Szydło. Dzisiaj, półtora roku od tamtego wystąpienia, wydaje się jasne, że o pomyśle terminalu LNG w okolicach Zatoki Gdańskiej można zapomnieć.

Budowa terminalu w Świnoujściu miała początkowo kosztować 2,5 mld zł, ostatecznie koszt zamknął się kwotą 3,64 mld zł. Gazoport pierwszy transport przyjął w grudniu 2015 r. Dostawy przekroczyły już 2,5 mln m sześc. LNG.
Zobacz więcej

DRUGI SPÓŹNIONY:

Budowa terminalu w Świnoujściu miała początkowo kosztować 2,5 mld zł, ostatecznie koszt zamknął się kwotą 3,64 mld zł. Gazoport pierwszy transport przyjął w grudniu 2015 r. Dostawy przekroczyły już 2,5 mln m sześc. LNG. [FOT. ARC]

Alternatywa dla korytarza

— Analizowana obecnie przez nas koncepcja pływającego gazoportu FSRU w Zatoce Gdańskiej jest projektem alternatywnym wobec planu rozwoju tzw. korytarza norweskiego i budowy gazociągu Baltic Pipe — mówi nam Tomasz Pietrasieński, rzecznik prasowy Gaz-Systemu.

— Ten terminal jest alternatywną opcją rozbudowy polskiego systemu przesyłowego — potwierdza Mariusz Kozłowski z biura prasowego Ministerstwa Energii. Oznacza to, że trójmiejski gazoport miałby szanse powstać dopiero wtedy, gdy nie udałoby się zbudować gazociągu, którym Polska mogłaby sprowadzać gaz z norweskich złóż na szelfie. W przeciwnej sytuacji traci racje bytu.

— Skoro mamy terminal LNG w Świnoujściu i pracujemy nad korytarzem norweskim, to nie sądzę, aby popyt uzasadniał budowę drugiego gazoportu — argumentuje także chcący zachować anonimowość menedżer z branży paliwowej. Jakie są więc szanse powstania korytarza norweskiego?

— Naszym priorytetem jest budowa gazociągu łączącego Polskę przez Danię z Norwegią. Prawdopodobieństwo jego powstania to 100 proc. — powiedział kategorycznie podczas niedawnej konferencji prasowej Maciej Woźniak, wiceprezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, gdy zapytano go o perspektywy budowy drugiego polskiego gazoportu.

Polityczne ambicje

Zdaniem niektórych ekspertów, pomysł postawienia drugiego terminalu LNG od początku wynikał z ambicji lokalnych polityków.

— Dlatego nie traktowałbym tego projektu serio — deklaruje menedżer z branży. Zresztą w opublikowanej kilka tygodni temu Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju nie ma ani słowa o drugim terminalu LNG. Resort energii, który przygotowywał tyczące się energetyki zapisy tego dokumentu, wyjaśnia, że projektem strategicznym kwalifikującym się do umieszczenia w strategii nie jest pojedyncza inwestycja, ale zespół różnych zadań także infrastrukturalnych, kompleksowo realizujących cele.

— Strategia jako projekt strategiczny wskazuje „hub gazowy”, planowany do pełnienia funkcji centrum przesyłu i handlu gazem dla państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz państw bałtyckich — tłumaczy Mariusz Kozłowski.

W skład „hubu gazowego” miałaby wchodzić istniejąca infrastruktura służąca do odbioru LNG, czyli terminal w Świnoujściu oraz projekt tzw. bramy północnej obejmujący połączenie Polski ze złożami na norweskim szelfie kontynentalnym przez terytorium Danii, ale też inne projekty dywersyfikacyjne.

Dopiero w tym ostatnim punkcie Mariusz Kozłowski wymienia m.in. „jednostkę pływającą typu FSRU w rejonie Zatoki Gdańskiej”, o przepustowości 4,1-8,2 mld m sześc. na rok. Dodajmy, że wcześniej w dokumentach Gaz-Systemu zdolności regazyfikacyjne tego terminalu określano nawet na 10 mld m sześc. rocznie.

Większe Świnoujście

Ewidentnym priorytetem dla polskich firm jest teraz terminal w Świnoujściu. Gaz-System analizuje możliwości zwiększenia jego mocy regazyfikacyjnych, wprowadzenia nowych funkcjonalności, budowę tzw. jednostki kogeneracyjnej oraz trzeciego zbiornika. Według naszych informacji mogłyby one docelowo sięgać nawet kilkunastu miliardów metrów sześciennych rocznie.

— W tej chwili zwiększamy poziom wykorzystania terminalu Świnoujście — dodaje Maciej Woźniak z PGNiG. Postawienie kreski na terminalu w Trójmieście to zła wiadomość dla firm z Pomorza, które wiązały z tą inicjatywą duże nadzieje. Świadczą o tym doniesienia medialne, które pojawiły się niedługo po exposé Beaty Szydło.

Można się było z nich dowiedzieć m.in., że Grupa Lotos, właśnie z myślą o przyszłym terminalu LNG, już planuje postawienie w swojej rafinerii nowych instalacji, w których z gazu powstawałby propylen. Faktem jest natomiast, że koncern paliowy z Gdańska zorganizował jesienią zeszłego roku seminarium poświęcone perspektywom rozwoju rynku LNG w Polsce. Uczestniczyli w nim m.in. przedstawiciele PGNiG, Gaz-Systemu, stoczni, portów itd. LNG określono wtedy jedną ze „strategicznych perspektyw” rozwoju Grupy Lotos.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer, GRA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy