Drukarnie są mocno zadłużone
Specjaliści do spraw rozliczeń szacują, że tylko kilka procent wierzytelności, które pojawiają się na rynku długów, pochodzi od wierzycieli z branży graficznej. Wobec powszechności zastosowania produktów wytworzonych przez producentów z tej branży, szacowany poziom należności jest więc dość niski.
Ze sklepowych półek dawno zniknęły jednokolorowe pospolite opakowania. Produkowane towary mają atrakcyjną otoczkę, wspierane reklamami, które podnoszą koszt lecz sprawiają, że znajdują nabywców.
NASYCENIE RYNKU usług fotograficznych sprawia, że tylko nieliczne firmy z tego sektora osiągają planowane zyski. U innych okresowo mogą pojawić się problemy z płaceniem zobowiązań. Ceny tych długów są zróżnicowane, zależą od potrzeb finansowych właścicieli.
Praktyka windykacyjna nabyta przy obsłudze prawnej i finansowej długów zakładów graficznych wskazuje na zasadność stosowania porozumień z dłużnikiem. Taka metoda umożliwia dłużnikowi spłatę zobowiązań bez konieczności doprowadzenia go do upadłości. Nawet podczas egzekucji komorniczej prowadzonej na wniosek wierzycieli istnieją przesłanki, na podstawie których ogranicza się kwotę dochodzoną od dłużnika, a niekiedy dzieli ją na kilka części.
Taka sytuacja miała miejsce na południu Polski. Wierzyciel wnioskował do komornika o zajęcie kont bankowych oraz wierzytelności należnych dłużnikowi. Drukarnia obawiała się, że komornicze zajęcie kilkutysięcznej wierzytelności u największych zleceniodawców wywoła panikę. Wówczas wydawcy mogliby zainteresować się sytuacją finansową drukarni, zażądać okazania bilansu i dokumentów księgowych. Drukarnia nie miałaby możliwości ukrycia złego wizerunku finansowego. Wydawcy obawiając się niechybnej upadłości wykonawcy, a co za tym idzie przejściowego zaniku wydawanych przez siebie tytułów, mogliby zawczasu ulokować zamówienia w innym zakładzie graficznym.
W PRAKTYCE trudno jest egzekwować długi od niektórych firm graficznych. Zwłaszcza kiedy drukują na powierzonych przez zleceniodawców materiałach. Słabe efekty daje zajęcie parku maszynowego. Można natrafić tu na zabytki. Sprzęt wartościowy mimo komorniczego oszacowania jest drogi i niezbyt popularny. Na przetargach nie stawia się więc zbyt dużo zainteresowanych.
W drugiej połowie roku może okazać się, że zakłady graficzne na dobre opuszczą rynek długów.
Piotr Główka
Autor jest specjalistą ds. finansowych
DAW Indos