Duda i Komorowski w II debacie (PODSUMOWANIE)

PAP
21-05-2015, 20:08

Ochrona życia ludzkiego jest wpisana do polskiej konstytucji, w związku z tym konstytucja powinna być w Polsce przestrzegana - oświadczył w telewizyjnej debacie kandydat PiS Andrzej Duda. Prezydent Bronisław Komorowski przekonywał, że Kościół powinien szanować prawo autonomii państwa.

Kandydaci byli pytani w debacie w TVN, TVN24 oraz TVN Biznes i Świat, czy Polska powinna być neutralna światopoglądowo, czy prezydent powinien się kierować nauką Kościoła, oraz czy podpiszą ustawę zakazującą aborcji lub dopuszczającą metodę in vitro.

"Polska oczywiście nie jest państwem wyznaniowym, to nam nie grozi. Trzeba pamiętać, że jest polska konstytucja, były również orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które tę kwestię normowały. Trzeba pamiętać, że ochrona życia ludzkiego jest wpisana do polskiej konstytucji, w związku z tym prawo, a przede wszystkim konstytucja powinna być w Polsce przestrzegana. Dzieje się bardzo źle, jeżeli prezydent podejmuje takie działania, które skutkują naruszeniem konstytucji i tym, że wchodzą w życie ustawy, które są sprzeczne z konstytucją" - powiedział Duda.

Jak dodał, prezydent Komorowski kilkakrotnie podpisywał ustawy, które okazały się sprzeczne z konstytucją. Jako przykład podał ustawę o zgromadzeniach publicznych.

Komorowski powiedział z kolei, że "państwo polskie musi szanować prawo autonomii Kościoła, a Kościół powinien szanować prawo autonomii państwa". "Może być autonomia wroga, jak to było w czasach komunistycznych, może być autonomia przyjazna. Prezydent szanuje wszystkie poglądy obywateli polskich, nie tylko swoje własne, i tam gdzie są kwestie sumienia, nie zastępuje tego, tak jak pańska formacja chciała zastąpić, kodeksem karnym. Chciał pan karać ludzi dwoma latami więzienia za stosowanie metody in vitro. Proszę państwa, to jest średniowiecze" - podkreślił.

Dodał, że prezydent musi być bezstronny, mając własne sumienie. Komorowski podkreślił także, że Duda powinien go przeprosić za stwierdzenie, że kłamał podczas poprzedniej debaty, cytując jego wypowiedzi zamieszczone na portalu mamprawowiedziec.pl.

"Oczekuję przeprosin" - zaznaczył prezydent.

Na początku debaty Duda podszedł do prezydenta z niewielką flagą z nazwą Platformy Obywatelskiej i powiedział, że Komorowski "jakoś dziwnie unika partii, która go firmuje, która jakby nie było finansuje jego kampanię", postawił ją na jego pulpicie, dodając, że wyborcy powinni wiedzieć, z czyim kandydatem mają do czynienia.

W odpowiedzi Komorowski stwierdził, że nie przygotował żadnej informacji o przynależności partyjnej Dudy. Odstawił flagę na pulpit prowadzącej, mówiąc, że "byłaby pewna nierównowaga"; dziennikarka odstawiła ją na bok.

Kandydat PiS Andrzej Duda w debacie zarzucił Bronisławowi Komorowskiemu, że jego propozycja zmiany ustawy o zgromadzeniach naruszała prawo wolności zgromadzeń. "Podjąłem decyzję na rzecz bezpieczeństwa zagrożonego przez chuliganów" - odpowiedział prezydent.

Duda odwołując się do nowego hasła Komorowskiego, które - jak wskazał - nawiązuje do wolności, mówił, że prezydent skierował do Sejmu projekt zmieniający ustawę o zgromadzeniach publicznych tak, że ograniczała ona wolność obywatelską, jaką jest prawo do zgromadzeń. Pytał o zastrzeżenia Trybunału Konstytucyjnego wobec tej propozycji.

Komorowski ripostował, że Duda nie ma racji, bo ustawa przeszła, a "zastrzeżenia dotyczyły tylko niektórych fragmentów i nie tych najistotniejszych". Tłumaczył, że istota zmiany polegała na tym, by nie można było zasłaniać twarzy w czasie manifestacji. "Panie pośle, ja wiem, że pana koledzy często stosują taki kamuflaż, tylko że to jest ze szkodą dla polskiej demokracji" - zwrócił się do Dudy. Komorowski pytał, dlaczego tolerować możliwość ukrycia się w tłumie, by w ten sposób uprawiać "burdy polityczne" i pozostać anonimowym.

"Nie mogę zrozumieć, jak przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości takie rzeczy może opowiadać. Tylko dlatego, że macie takich kolegów, właśnie tych, którzy to uwielbiają: robić zadymę, robić rozróbę, chować się, udawać, że nie istnieją, że w ogóle nie są organizatorami jakiegoś wydarzenia politycznego" - powiedział Komorowski.

"Skoro pan tak dużo mówi, to może pan ma takich kolegów, którzy zasłaniają twarze, bo ja nie mam" - zareagował Duda.

Tłumaczył, że propozycja Komorowskiego ws. zgromadzeń publicznych według orzeczenia TK naruszała "istotę prawa wolnościowego, jakim jest prawo wolności zgromadzeń, jednego z podstawowych praw obywatelskich". "Prezydent ma stać na straży konstytucji, ma czuwać nad jej przestrzeganiem, to jest jego zadanie. Czy pan czuwa w ten sposób, że wnosi pan sam do Sejmu niekonstytucyjne ustawy podważane potem przez trybunał?" - pytał Duda.

"Albo bezpieczeństwo, albo bezprawie" - ripostował Komorowski. "To, że trybunał nakazał poprawienie ustawy, nie zmienia istoty sprawy, że uznał, że to jest prawidłowy kierunek, dopuszczalny konstytucją" - tłumaczył.

"Tak już bywa, że trzeba podejmować niełatwe decyzje. W polityce podejmuje się trudne decyzje, ja podjąłem decyzję na rzecz bezpieczeństwa obywateli zagrożonego przez chuliganów" - powiedział Komorowski.

Andrzej Duda zarzucił, że rządzący nie zdołali sprowadzić do Polski wraku Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Bronisław Komorowski powiedział, że w sprawie katastrofy smoleńskiej PiS, także Duda, "sieją zamęt".

Duda podkreślił, że zwrot wraku to "kwestia zabiegu polskiej dyplomacji o to, byśmy tę naszą własność, a także podstawowe dowody w tej sprawie, otrzymali z powrotem". "Polska dyplomacja musi się zmienić, tak jak i Polska powinna się zmienić, bo dzisiaj bardzo potrzebuje zmiany. My powinniśmy prowadzić aktywną politykę, także w przestrzeni międzynarodowej, i również o tę sprawę zabiegać" - zaznaczył Duda.

Mówiąc o przyczynach katastrofy smoleńskiej, kandydat PiS powiedział, że na tę sprawę patrzy jako prawnik. "Dla mnie podstawową sprawą jest zbadanie dowodów: tych głównych dowodów w Polsce nie ma. Jeżeli mamy, to jakieś kopie - badania nie zostały dokładnie wykonane, bo przecież dowód spoczywa cały czas na lotnisku smoleńskim" - powiedział. Podkreślił też, że zna opinie ekspertów, które mówią, że potrzebne są fachowe, eksperckie badania laboratoryjne. "I to trzeba zrobić; dopóki tego nie będzie, trudno mówić o jakiejkolwiek przyczynie i trudno mówić o wyjaśnieniu sprawy" - podkreślił Duda.

Przekonywał, że Polska powinna zabiegać w tej kwestii o wsparcie na arenie międzynarodowej. "To wstyd, że polskie państwo, w takiej sytuacji działa w taki sposób. I za to odpowiedzialna jest władza, która jest cały czas od 2010 roku. Ja przypomnę, że od 2010 roku prezydentem jest Bronisław Komorowski, a cały czas w Polsce rządzi jego partia" - dodał kandydat PiS.

Komorowski mówił, że w sprawie katastrofy smoleńskiej "można albo siać zamieszanie i wątpliwości, albo starać się te wątpliwości wyjaśnić". Według niego, od tego jest niezależna od rządu i od wszelkiej władzy prokuratura, aby to ona rozstrzygała kwestie, jakie dowody są niezbędne i jakie wyciąga z nich wnioski". "Jeżeli można zawsze kwestionować prokuraturę, sędziego - pan jest prawnikiem, więc pan powinien wiedzieć, że to właśnie prokuratura powinna to zadanie wykonać, a nie pan, sugerując że był zamach" - powiedział prezydent.

"Na jakiej podstawie, jeśli pan mówi: +nie ma dowodów+, pana formacja polityczna okrzyknęła to, że był zamach, wybuch, że była mgła, że zamordowano i że jeszcze za to odpowiada państwo polskie?" - pytał. Jego zdaniem, te oskarżenia pod adresem państwa polskiego to "sposób na sianie zamętu". "I co zrobić? Według mnie poczekać na ostateczny werdykt, także w zakresie odpowiedzialności za katastrofę smoleńską. Wszelkie pochopnie wyciągane wnioski są według mnie podyktowane chęcią rozgrywki politycznej. Tak to było od 2010 roku" - zaznaczył Komorowski.

"Źródłem tego nieszczęścia, polityzacji żałoby jest PiS, także i pan poseł Andrzej Duda, bo przecież pan publicznie nam mówił o zdradzie prezydenta, o zamachu, o wybuchu i o innych rzeczach, na co pan dowodu nie ma żadnego. To jest to sianie zamętu w Polsce" - ocenił.

 Musimy na zewnątrz opowiadać o tych Polakach, którzy ratowali Żydów w czasie wojny - powiedział w telewizyjnej debacie prezydent Bronisław Komorowski. Z kolei kandydat PiS Andrzej Duda zapowiedział stworzenie specjalnej instytucji do obrony dobrego imienia państwa.

Obaj kandydaci byli o Holocaust i Jedwabne.

"Problem polskiej obrony przed zarzutami nieuzasadnionymi jest czymś cały czas aktualnym" – powiedział Komorowski, który odpowiadał jako pierwszy. Temu – mówił prezydent – miała służyć uroczystość w 70. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz, która była okazją do pokazania przedstawicielom całego świata polskiej narracji o tym, jak to Polska była ofiarą zbrodni niemieckiej i jaki był udział Polaków w ratowaniu Żydów.

Nawiązując do Jedwabnego, Komorowski powiedział: "My, sami Polacy, powinniśmy pamiętać także i o tych niechwalebnych wydarzeniach, ale musimy na zewnątrz opowiadać o tych Polakach, których naprawdę było bardzo wielu, którzy ratowali Żydów w czasie wojny. Musimy wszędzie podkreślać, że Polska i ten rejon była jedynym miejscem, gdzie była kara śmierci za pomoc udzielaną Żydom". Dodał, że temu celowi ma służyć pomnik koło Muzeum Żydów Polskich w Warszawie i wszystkie działania państwa.

"Pamiętam zdziwienie wielu moich gości, którzy dowiadywali się ode mnie, że właśnie tak było. Oni mieli zupełnie inną wyobraźnię, ukształtowaną w czasach, kiedy Polska była po złej stronie żelaznej kurtyny" – zauważył prezydent.

Duda zaznaczył, że to nie kto inny, jak prezydent Bronisław Komorowski w swoim liście na uroczystości w Jedwabnem użył określenia, że "naród polski był także sprawcą".

"To jest zakłamanie polskiej polityki historycznej. Oczywiście wyrzutki zdarzają się w każdym narodzie, ale to nie znaczy, że naród można w całości oskarżać" – podkreślił europoseł PiS. Ocenił, że polska polityka historyczna na arenie międzynarodowej powinna przede wszystkim bronić naszego dobrego imienia.

"Jest potrzeba stworzenia specjalnej instytucji. Ona może istnieć pod auspicjami prezydenta Rzeczypospolitej, ministra spraw zagranicznych i premiera. Najlepiej, gdyby to było dzieło wspólne. Ta instytucja powinna monitorować wszelkie publikacje na świecie, które dotyczą tej tematyki historycznej po to, aby twardo stawać w obronie Polski, bronić naszych interesów w sytuacji, kiedy używa się określeń zakłamujących prawdę historyczną, takich jak +polskie obozy koncentracyjne+ czy takich jak to, że +Polacy to naród sprawców Holocaustu+" – argumentował Duda.

"To są określenia, które nie mają żadnego uzasadnienia w historii. Dzisiaj próbuje się w ten sposób zrzucać na nas odpowiedzialność. Polska powinna twardo stawać w obronie naszego dobrego imienia, naszej historii i naszego narodu, dlatego że nie może być tak, żeby na świecie bezkarnie tego typu określenia powtarzano. O to dzisiaj trzeba walczyć, dlatego ta specjalna instytucja, która będzie broniła dobrego imienia Polski, broniła przed tzw. dyfamacją, jest absolutnie konieczna i ja taką instytucję ustanowię" – zapowiedział Duda.

Pytanie dotyczyło też decyzji Lecha Kaczyńskiego z okresu, gdy był on ministrem sprawiedliwości, o wstrzymaniu – ze względów religijnych – ekshumacji Żydów zamordowanych w Jedwabnem i dlatego nie ustalono liczby ofiar.

Komorowski przyznał, że ta decyzja zamknęła możliwość dociekania prawdy do końca, ale z drugiej jednak strony – podkreślił prezydent – był to przejaw szacunku do zmarłych wyznania Mojżeszowego. "Ja się nie dziwię panu prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. Wydaje się, że znalazł się w sytuacji, dosyć trudnej, ale wybrał rozwiązanie, które jest okazaniem szacunku dla ludzi, którzy tam zginęli" – ocenił Komorowski. 

Kandydat PiS na prezydenta Andrzej Duda oświadczył, że ludzie powinni mieć wybór, czy chcą dłużej pracować na swoją emeryturę, a zostali przez PO oszukani. Prezydent Bronisław Komorowski ripostował, że Duda wycofuje się z deklaracji, że trzeba cofnąć reformę emerytalną.

Obu kandydatów pytano podczas czwartkowej debaty wyborczej o to, na ile realne są ich propozycje dotyczące emerytur bez podniesienia podatków i składek. Dziennikarz przypomniał, że Komorowski zaproponował, by przejście na emeryturę było możliwe także po 40 latach pracy, a Duda - cofnięcie zapisu podwyższającego wiek przechodzenia na emeryturę.

Duda mówił, że rozmawiał m.in. z szefem OPZZ Janem Guzem i innymi związkowcami, którzy mają podobne poglądy dotyczące wieku, w którym przechodzi się na emeryturę i "połączenia go z latami składkowymi, 40 latami składkowymi". "Trzeba pracować nad tymi rozwiązaniami, bo to kwestia istotna" - zaznaczył.

Kandydat PiS podkreślał, że jego zdaniem Polska potrzebuje zmiany w tym zakresie; mówił, że na licznych spotkaniach w kraju słyszał, że Polacy poczuli się przez PO oszukani i że nie chcą pracować aż do śmierci, a wiek emerytalny został podwyższony wbrew ich woli. Podkreślił, że prezydent podpisał ustawę podwyższającą wiek emerytalny, mimo protestów społecznych i wniosku o referendum, "który został kompletnie zlekceważony".

"Istota sprawy polega na tym: ludzie powinni mieć wolność w naszym kraju, powinni mieć wolność korzystania także z pracy" - mówił Duda. Zaznaczył, że jeśli ktoś chce pracować dłużej, to powinien móc to robić; jeśli nie - powinien móc np. zająć się wnukami.

"Mam nadzieję, że państwo już dostrzegli, jak Duda wycofuje się rakiem z wcześniejszej deklaracji o cofnięciu reformy do poprzedniego stanu" - odpowiedział Dudzie Komorowski. Dodał, że "kandydat pewnie dostrzegł już, że wyrok TK na cofnięcie zmian wieku emerytalnego nie pozwala.

Prezydent podkreślił, że według jego obserwacji dla ludzi najważniejsza jest dziś wysokość emerytur. "Pan propozycją cofnięcia reformy chciał narazić na szwank wysokość ich emerytury" - powiedział. "Panie pośle, czy pan ma odwagę powiedzieć ludziom, że jeśli cofnie się reformę emerytalną, to powinno się podnieść składkę emerytalną już od 1 stycznia 2016 r. o 500 zł?" - zwrócił się do Dudy.

Dodał, że jego propozycje kosztują "zaledwie 2 proc. tego", co proponuje Duda. 

Państwo polskie powinno pomóc frankowiczom - powiedział podczas debaty w TVN kandydat PiS Andrzej Duda. Prezydent Bronisław Komorowski uznał, że wspieranie tylko jednej grupy byłoby niesprawiedliwe, ale państwo powinno pomagać w szczególnie trudnych sytuacjach.

Kandydaci byli pytani o potrzebę repolonizacji banków i pomoc dla kredytobiorców, którzy wzięli kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim.

"Renacjonalizacja to nic innego jak możliwość kupienia banków. Taka możliwość zawsze istnieje" - odpowiedział Komorowski. Ocenił, że Polska stosunkowo dobrze poprzez system nadzoru utrzymuje kontrolę nad systemem bankowym. "To pan poseł Andrzej Duda chciał wyłączyć spod tej reguły kasy oszczędnościowe, kierując, poprzez podpis prezydenta Kaczyńskiego, do TK ustawę, które miała poddać Kasy kontroli KNF. To było niebezpieczne dla wkładu wszystkich ludzi, i dziś to widać gołym okiem, że było to realne zagrożenie" - dodał Komorowski.

Odpowiadając na pytanie o pomoc dla frankowiczów Komorowski powiedział, że należy dążyć do tego, aby państwo pomagało w sytuacjach szczególnie trudnych wszystkim, którzy wzięli kredyt, ale Polacy "muszą brać kredyty na własne ryzyko".

"Można pomagać niezależnie od waluty. Chodzi o to, by niektóre kategorie obywateli chronić w sposób szczególny - rodziny wielodzietne, emerytów, rencistów i inwalidów, by nie utracili np. mieszkania. To jest rzeczywisty problem i tu może być miejsce na działalność państwa. Reszta musi być elementem umowy między kredytodawcą a kredytobiorcą" - dodał. Ocenił też, że propozycja, która by uwzględniała tylko jedną kategorię kredytobiorców w zależności od waluty kredytu byłaby "niesprawiedliwa wobec pozostałych".

Duda komentując zarzuty dotyczące SKOK-ów powiedział: "Nie wiem, co mam powiedzieć. Człowiek, który sprawuje przez 5 lat urząd prezydenta podważa sytuację, w której poprzedni prezydent skierował ustawę do TK i niezgodność przepisów tej ustawy z konstytucją została przez TK stwierdzona. Został wtedy zrealizowany obowiązek prezydenta czuwania nad konstytucją, tyle panu powiem".

Po raz kolejny zadeklarował też, że państwo powinno pomóc frankowiczom. "W tym zakresie jest konieczna zmiana podejścia, bo nie jest tak, że instytucje bankowe będą w Polsce królowały" - powiedział. Przywołał raport NIK, w którym - według niego - jest mowa o tym, że w 60 proc. umów kredytowych są klauzule niedozwolone. "2/3 polskich banków znajduje się w rękach obcego kapitału. Repolonizacja jest potrzebna - powinna nastąpić poprzez stopniowy wykup banków przez polskie instytucje finansowe" - powiedział kandydat PiS.

Kandydat PiS Andrzej Duda zadeklarował, że jako prezydent złoży w Sejmie projekt ustawy zwiększający kwotę wolną od podatku. Prezydent Bronisław Komorowski mówił o programie "Pierwsza praca", który ma dać gwarancję 2-letniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. młodych ludzi.

W części gospodarczej debaty telewizyjnej kandydaci na prezydenta byli pytani o projekty ustaw skutkujące i prowadzące do wzrostu zarobków Polaków.

Duda zadeklarował, że jeśli zostanie prezydentem złoży w Sejmie projekt ustawy, zwiększający kwotę wolną od podatku. "Podwyższenie kwoty wolnej od podatku jest konieczne, to ulga zwłaszcza dla najmniej zarabiających, bo to im jest najbardziej potrzebna" - przekonywał.

Jak dodał, drugą sprawą, która musi być zrealizowana, to pomoc państwa dla rodzin najbiedniejszych. "Dane podają, że dzisiaj 36 procent polskich dzieci rodzi się w rodzinach, w których jest mniej niż 560 złotych miesięcznie dochodu na osobę. Jak żyć za takie pieniądze?" - pytał kandydat PiS.

"Patrząc od 2007 roku, liczba Polaków, którzy zarabiają najniższą możliwą, dopuszczalną ustawowo pensję podwoiła się, czyli jest ich dwa razy więcej. To pokazuje, jaka jest dzisiaj sytuacja polskiego społeczeństwa, a bezrobocie w międzyczasie oczywiście wzrosło" - mówił Duda.

Komorowski przywołał dane, według których za czasów rządów PiS najniższa pensja wynosiła 936 złotych, a dzisiaj wynosi 1750 złotych. "To jest miara postępu, to nie znaczy, że wszystkie sprawy zostały załatwione" - zastrzegł. Jak dodał, w stosunku do rządów PiS obecnie liczba miejsc pracy zwiększyła się o 2 miliony. "Pan udaje, że tego nie widzi? Pan mówi o rosnącym bezrobociu?" - pytał Dudy.

Zdaniem prezydenta ważną kwestią jest wejście w życie ustawy - którą już zapowiedział - o pierwszej pracy dla młodych ludzi. Przekonywał, że będzie gwarantowana przez pieniądze budżetowe. "To jest szansa na dobrą pracę i na zmniejszenie bezrobocia" - ocenił Komorowski. Zaprezentowany przez prezydenta w trakcie kampanii wyborczej program "Pierwsza praca" ma dać gwarancję 2-letniego zatrudnienia dla ponad 100 tys. młodych ludzi.

Prezydent zarzucił też Dudzie, że jego kolega partyjny senator Grzegorz Bierecki "wyprowadził z Polski 65 milionów złotych z kas oszczędnościowych". "Warto o tym pamiętać, bo to też jest pytanie o wysokość dochodów ludzkich" - podkreślił Komorowski.

 Andrzej Duda zarzucił Bronisławowi Komorowskiemu, że świętuje święta narodowe przy pomocy czekoladowego orła, "kotylionika i balonika". "Sami państwo widzicie, orzeł może być tylko PiS-owski" - odpowiadał Komorowski podczas czwartkowej debaty.

Duda odpowiadał na pytanie prezydenta Komorowskiego dotyczące m.in. głosowania w Sejmie nad prezydencką ustawą o godle polskim, na koszulkach polskiej reprezentacji narodowej. "Z Jedwabnego robi pan zarzut o słabej obronie godności Polski, więc chciałbym zadać pytanie: dlaczego jak było głosowanie w Sejmie nad ustawą, moją dot. godła narodowego na koszulkach polskiej reprezentacji narodowej, pan się wstrzymał od głosu. Czy pan się wstydzi godła?" - pytał prezydent.

PiS miało inne stanowisko w tej sprawie - odparł Duda. "To nie kto inny tylko pan wychodzi na święto narodowe z czekoladowym orłem - o tym przypomnę, bo to wzbudziło z jednej strony zażenowanie, z drugiej śmiech. Można zacytować tutaj wieszcza: pan śmieszy, pan tumani i straszy, swoim zachowaniem" - mówił. "Godło polskie wymaga pilnowania, bo to jest godny znak i powinno się ono znaleźć na koszulkach polskiej reprezentacji, tak jak wygląda zgodnie z ustawami" - dodał kandydat PiS na prezydenta.

Zaznaczył, że to Komorowski jako prezydent Rzeczpospolitej "powinien godła strzec". "I nie dopuścić nigdy do tego, aby na święto narodowe był czekoladowy orzeł. Pan to doskonale zna: kotylionik i balonik - śmieli się ludzie, z tego co pan robi. Polska prezydentura powinna być realizowana z godnością, polska prezydentura powinna rozumieć co to znaczy, polska racja stanu" - podkreślił.

"Sami państwo widzicie, sami państwo widzicie, orzeł może być tylko PiS-owski" - odpowiedział Komorowski. "A orzeł może być i z czekolady i ze szkła, może być ze wszystkiego, byleby był w polskim sercu. Długo się zastanawiałem, dlaczego pan tak głosował. Pan się wstrzymał, bo albo pan nie potrafi uszanować, uznać, że jest to ustawa dobra, bo nie jest ustawą pana środowiska politycznego, albo pan dostaje dyspozycje od swojego szefa partyjnego, i pan je bezmyślnie wykonuje" - dodał.

Z kolei Duda zarzucił Komorowskiemu, że przez pięć lat był partyjnym prezydentem. "To pan powiedział swego czasu w wywiadzie, że nie skierował pan do Trybunału Konstytucyjnego, ani nie zawetował szkodliwych dla społeczeństwa ustaw rządu PO dlatego, że pan nie chciał wkładać kija w szprychy. Pan przez te pięć lat podpisywał wszystko co PO chciała, żeby pan podpisała" - dodał.

Kandydat PiS Andrzej Duda zarzucił w debacie Bronisławowi Komorowskiemu podpisanie 13 ustaw podwyższających podatki. Prezydent odpowiedział, że podpisał 17 ustaw z obniżkami, w tym jedną dla wychowujących dzieci, z której w tym roku skorzysta milion rodzin.

Pytany przez Dudę, ile podpisał ustaw podwyższających podatki i ile tych podatków było, Komorowski odpowiedział, że podpisał 17 ustaw zmniejszających podatki. "A w tym jest jedna ustawa dla mnie niesłychanie ważna, która wynika z mojej inicjatywy - ustawa wprowadzająca ulgi podatkowe dla osób wychowujących dzieci, dla osób mniej zamożnych, ale płacących podatki" - mówił.

Komorowski zarzucił, że za czasów rządu PiS ulgi podatkowe były "teoretyczne", bo dotyczyły "tylko najbogatszych ludzi".

Dodał, że tylko w tym roku z ulgi wprowadzonej z jego inicjatywy skorzysta milion polskich rodzin, i to tych mniej zamożnych. "Trzeba pomagać dzielnym ludziom w tym, by mogli wychowywać dzieci. To jest realna kwestia, to są problemy realne, a nie czy rząd jakiś musi, czy nie musi podnosić podatków. Lepiej nigdy nie podnosić, ale jak rząd uznaje, że to jest niezbędne dla Polski, prezydent nie powinien stawać na przeszkodzie" - podkreślił.

Duda ripostował: "Jest pan niestabilny, zmienia pan zdanie z dnia na dzień, tak samo jak w kwestii wieku emerytalnego, tak samo jak w kwestii zmiany konstytucji, gdzie pan zmienił zdanie z piątku na poniedziałek". "Jeszcze w piątek ci, co chcieli zmieniać konstytucję, byli politycznymi frustratami" - dodał.

Kandydat PiS stwierdzając, że Komorowski nie odpowiedział na jego pytanie, podkreślił, że prezydent podpisał 13 ustaw podnoszących 21 podatków, w tym m.in. na ubranka dla dzieci oraz VAT. "To najbardziej uderzyło w najuboższych" - mówił.

Komorowski powiedział, że jego plan działań "nie koniunkturalny, nie wyborczy". "Jak hasła, które pan głosi" - zwrócił się do Dudy. "To jest podsumowanie pięciu lat mojej prezydentury i propozycja kolejnych pięciu lat także w zakresie podatków. Tu można znaleźć rzeczywistość, a nie hasła wyborcze, które pan głosi" - mówił.

"Pan musi wiedzieć, że i za czasów prezydenta Kaczyńskiego też prezydent podpisywał ustawy podnoszące podatki, bo prezydent jest odpowiedzialny za to, by funkcjonowało państwo, a za budżet zawsze jest odpowiedzialny rząd, panie pośle" - podkreślił prezydent.

 Bronisław Komorowski zaznaczył, że Polska wybiera uzbrojenie tak, by tworzyć nowoczesną armię i wspierać polski przemysł zbrojeniowy. Kandydat PiS Andrzej Duda uważa, że wyposażenie dla armii powinno być tak zamawiane, by to w Polsce tworzyć miejsca pracy.

Jedno z pytań dotyczyło niedawnych zakupów dla polskiej armii. W kwietniu w przetargu na 50 wielozadaniowych śmigłowców w różnych wersjach MON do etapu prób zakwalifikowało śmigłowiec H225M Caracal Airbus Helicopters. Dwie pozostałe oferty - PZL Świdnik i AgustaWestland ze śmigłowcem AW149 oraz konsorcjum Sikorsky Aircraft i PZL Mielec z maszyną Black Hawk odrzucono. Z kolei w ramach programu "Wisła" Polska zamierza kupić osiem baterii obrony powietrznej średniego zasięgu Patriot.

kandydaci zostali zapytani, czym należy kierować się wybierając konkretny typ czy model broni - czy jej nowoczesnością, czy tym, że jest produkowana w Polsce.

Komorowski odpowiedział pytaniem "po co się kupuje broń dla żołnierza?". Po to - mówił - żeby mógł on skutecznie walczyć, czyli o wyborze broni muszą decydować jej walory przydatne na realnym polu walki. Dlatego - jak zaznaczył - "Polska dokonuje takiego wyboru, najlepszych typów uzbrojenia, bo chcemy mieć nowoczesną armię". Ale - jak dodał - jednocześnie istnieje mechanizm, który gwarantuje, że licząca się część pieniędzy związana z tymi zamówieniami będzie wydana w polskim przemyśle zbrojeniowym.

Komorowski poinformował, że rozmawiał w czwartek z wicepremierem, szefem MON Tomaszem Siemoniakiem po jego powrocie z wizyty w USA. Według niego, Siemoniak wrócił zadowolony z uruchomienia procesów zmierzających do umowy przemysłowej między Polską a Stanami Zjednoczonymi, która ma towarzyszyć umowie - jak mówił prezydent - o zakupie najnowocześniejszych, amerykańskich systemów antyrakietowych.

Podkreślił, że dokładnie tak samo jest ze śmigłowcami. Zaznaczył, że zakupowi śmigłowców, będzie towarzyszyła umowa przemysłowa, która zaowocuje paroma tysiącami miejscami pracy w Polsce.

Duda z kolei powiedział, że polskie uzbrojenie powinno być tak realizowane, aby jak najwięcej korzyści pozostało w Polsce, abyśmy budowali miejsca pracy w naszym kraju. "Dzisiaj ludzie w Świdniku są zrozpaczeni, nie wiedzą co będzie dla nich w przyszłości, dlatego, że ich firmy ogromnie liczyły na ten kontrakt" - zaznaczył.

Podkreślił, że w Polsce istniały i istnieją fabryki, które już uczestniczyły w produkcji helikopterów i, że zasilenie polskich firm kolejnymi kontraktami byłoby bardzo ważne, ale tak się nie stało. Kandydat PiS dodał, że Airbus nie dotrzymał już jednych zobowiązań, kiedy dostarczał helikoptery dla polskiego pogotowia lotniczego, bo był wtedy ustalony offset, który nie został zrealizowany. 

Polska musi dążyć do tego, by być najważniejszą częścią Europy - powiedział w czwartek podczas debaty w TVN prezydent Bronisław Komorowski. Przede wszystkim musimy realizować nasze interesy - ocenił z kolei kandydat PiS Andrzej Duda.

Obaj kandydaci zostali zapytani, czy w UE Polska powinna płynąć w głównym nurcie, trzymając się jak najbliżej potężnego sąsiada i sojusznika – Niemiec, czy też raczej stworzyć własny nurt, czasem w opozycji do europejskich potęg.

"Polska musi, nieważne czy płynąć czy maszerować, dążyć do tego, żeby być najważniejszą częścią Europy" – odpowiedział Komorowski.

Jak dodał, temu ma służyć m.in. Trójkąt Weimarski obejmujący Polskę, Francję i Niemcy. Zdaniem prezydenta jest to konstrukcja, która pozwala nam na odgrywanie istotnej roli w UE oraz utrzymanie dobrych relacji z Paryżem i Berlinem.

Współpraca z Niemcami to – jak mówił Komorowski – także warunek skutecznego działania na rzecz rozstrzygnięć w Unii. "Na tym polega różnica między dzisiejszymi rządami a rządami z czasów pana posła Dudy, że wyście się konfliktowali z Europą. Wyście konfliktowali się z sąsiadami. Wyście nie mieli partnerów politycznych, chyba że uznać, że partnerem są brytyjscy konserwatyści, którzy np. chcą pozbawić rolników polskich dopłat bezpośrednich do hektara. To wtedy tak. Chodzi o to, żeby mieć mocnych przyjaciół i współpracowników w Europie, a nie mocnych wrogów i przeciwników" – powiedział Komorowski.

Prezydent zwrócił też uwagę, że Polska musi budować dobrosąsiedzkie relacje także z innymi bliskimi krajami – Ukrainą, Czechami i Słowacją. "To są kraje, z którymi mamy wspólnotę interesów" – powiedział Komorowski. Zaznaczył, że na koordynowanie wysiłków w UE i NATO pozwala też Grupa Wyszehradzka (obejmująca Polskę, Czechy, Słowację i Węgry).

Duda, który odpowiadał jako drugi, zaznaczył na wstępie: "Przede wszystkim musimy realizować nasze interesy. To jest sprawa zupełnie zasadnicza i podstawowa".

Jak mówił Duda, w ramach UE interesy realizuje się po partnersku. "Ale też chciałbym, żebyśmy byli tak traktowani. Chciałbym, żeby uwzględniano tam nasze uwarunkowania, to w jakiej my dzisiaj jesteśmy sytuacji gospodarczej, także po ośmiu latach rządów Platformy i prezydenta Komorowskiego" – mówił kandydat PiS.

Nawiązał też do unijnych ustaleń ws. pakietu klimatycznego. "To na pewno nie może być polityka, która zgadza się na wszystkie ograniczenia klimatyczne, które chcą wprowadzić wielkie państwa w UE, które mają dzisiaj energię atomową i zupełnie inaczej ustrukturyzowaną gospodarkę, jeżeli chodzi o surowiec energetyczny. Dlatego że w ich interesie jest to, aby one miały jak najkorzystniejszą sytuację, jeżeli chodzi o limity emisji i jeżeli chodzi o certyfikaty" – powiedział Duda.

Zwrócił uwagę, że polska energetyka jest oparta na węglu. "Powinniśmy bronić tych naszych wartości. Powinniśmy unowocześniać, korzystając także z zasobów UE, nasz przemysł i energetyczny, i wydobywczy" – mówił Duda. W tym momencie prezydent Komorowski zareagował: "Panie pośle...".

Duda mówił dalej. "To da się zrobić, tylko o to trzeba zabiegać. Dzisiaj takich zabiegów nie ma. Popatrzmy choćby na to, jak ukształtowany jest plan Junckera (który dotyczy inwestycji w unijną gospodarkę – PAP)" – powiedział Duda. Jak dodał, jeżeli będą następne rozwiązania spoza głównego budżetu UE, trzeba o nie intensywnie zabiegać.

Odnosząc się do stosunków z sąsiadami, Duda powiedział, że oczywiście trzeba starać się budować jak najbardziej partnerskie relacje, "ale nie możemy z góry zakładać, że jesteśmy państwem kategorii B". "Powinniśmy domagać się tego, by w Polsce żyło się tak, jak także na zachodzie Europy. O to trzeba się starać" – zakończył kandydat PiS.

"Podziwiam taką nieprawdopodobną nadelastyczność pana posła Dudy. Przed chwilą złożył deklarację o konieczności bronienia Polski przed zmianami w polityce klimatycznej europejskiej, a w ankiecie sprzed 11 miesięcy pan pisał o tym, ze Unia powinna zaostrzyć tę politykę. Błagam o jakąś konsekwencję" - ripostował Komorowski.

Kandydat PiS Andrzej Duda w przesłaniu kończącym czwartkową debatę telewizyjną zarzucił prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu nagłe zmiany poglądów. "Jestem człowiekiem stabilnym, słucham, co mówią do mnie rodacy. Wierzę, że wybierzecie państwo dobrą zmianę" - zwracał się do widzów.

Duda zarzucił prezydentowi nagłe zmiany poglądów i wyliczał: "że trzeba zmieniać konstytucję, a wcześniej, że kto chce ją zmieniać, jest frustratem politycznym".

"Słyszeliście państwo, nagle się okazało, że gotów jest obniżać wiek emerytalny łącząc to z latami składkowymi, podczas gdy wcześniej mówił, że pieniędzy nie będzie, jeśli wiek emerytalny będzie obniżony" - mówił o Komorowskim kandydat PiS.

"Jestem człowiekiem stabilnym, ale przede wszystkim słucham, co mówią do mnie moi rodacy" - podkreślił.

Jak mówił, spotkał się z rodakami we wszystkich zaką3tkach Polski. "To oni w dużym stopniu są moimi ekspertami, bo to oni mówią, jakie są dzisiaj rzeczywiste potrzeby" - zaznaczył Duda.

Uznał, że "trzeba w Polsce podnieść jakość życia, trzeba to uczynić wspólnie".

"Jesteśmy wielką wspólnotą, jest nas ponad 38 mln. Nie możemy pozwolić się dzielić, nie możemy pozwolić, by prezydentem RP był ktoś, kto będzie wymachiwał na ludzi pięścią tylko dlatego, że mają oni inne poglądy, że będzie chciał ich spychać na margines" - zaznaczył. Podkreślił, że nigdy nie uczyniłby takiego gestu, bo ma szacunek dla każdego człowieka. "Także takiego, który ma odmienne poglądy niż ja" - mówił Duda.

Według niego polskie rodziny i ci najmniej zarabiający wymagają dzisiaj wsparcia, dlatego przypominał swoje postulaty: "stąd podwyższenie kwoty wolnej od podatku, stąd zgodnie z oczekiwaniem społeczeństwa obniżenie wieku emerytalnego". O tym ostatnim postulacie - jak zaznaczył Duda - rozmawia z "Solidarnością" i OPZZ. "Ci ludzie są otwarci na rozmowę. Ja też. Bo chciałbym, by prezydentura polska wreszcie była realizowana jako prezydentura dialogu" - mówił.

"Te dobre zmiany są możliwe, tylko musicie państwo podjąć odpowiednią decyzję przy urnach wyborczych w najbliższą niedzielę. Wierzę głęboko, że wybierzecie mnie, że wybierzecie dobrą zmianę" - podsumował kandydat PiS. 

 

 

 

 

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Polityka / Duda i Komorowski w II debacie (PODSUMOWANIE)