Duda prezydentem, czyli nudno na pewno nie będzie

Kandydat obiecywał, że jak wygra wybory, wszystkiego będzie więcej. Przede wszystkim niepewności i zmienności — twierdzą ekonomiści. [PRZYPOMINAMY NASZ SCENARIUSZ PO ZWYCIĘSTWIE ANDRZEJA DUDY, PRZEDSTAWIONY W PIĄTKOWYM "PB"]

Jeszcze kilka tygodni temu wybory głowy państwa w Polsce były ignorowane — od londyńskiego City, przez Wall Street, aż po ul. Książęcą w Warszawie. Nikt nie dopuszczał niespodzianki i zmiany lokatora pałacu prezydenckiego. W centrum uwagi znalazły się po tym, jak w pierwszej turze wygrał Andrzej Duda popierany przez Prawo i Sprawiedliwość, największą partię opozycyjną. Wzrosła waga prezydenckiego wyścigu oraz obawy o to, co to oznacza dla gospodarki.

 Jesienne preludium

Inwestorzy coraz głośniej zadają sobie pytanie — co się stanie, jeśli wygra Andrzej Duda? — Niedzielny wybór zdecyduje o tym, na ile istotne zmiany zajdą w polityce gospodarczej jesienią — mówi Piotr Bujak, ekonomista w PKO BP. Nikt z ekspertów nie ma złudzeń, że wybór prezydenta to jedynie przygrywka do możliwej zmiany politycznych proporcji w sejmowych ławach w wyborach parlamentarnych.

— Prezydent nie jest wcale tak nieważną osobą, ma bardzo potężne narzędzie, czyli prawo weta — podkreśla Piotr Bujak. Zdaniem ekonomistów, to może być kluczowy instrument w politycznej grze, jeśli zwycięży Andrzej Duda, a rządowe stery nadal będą w rękach obecnej koalicji.

— W latach 2007-10 kohabitacja nie była idealna, a w działaniach reformatorskich przeszkadzała groźba prezydenckiego weta — przypomina Pasquale Diana, analityk w banku Morgan Stanley, i wprost wskazuje, że Andrzej Duda jest w pewien sposób wskaźnikiem wyprzedzającym tego, co mogą przynieść rządy PiS. Czego spodziewa się amerykański bank inwestycyjny? — Mniejszej przewidywalności w polityce gospodarczej, a być może także mniej konserwatywnej polityki fiskalnej. PiS nie był u władzy od 2007 r. i jest niewiadomą dla inwestorów. Ponadto jest blisko związany ze związkami zawodowymi, opowiada się za podatkiem bankowym i odwróceniem podniesienia wieku emerytalnego. Profil tej partii jest mniej przyjazny rynkom niż PO — mówi Pasquale Diana.

Wysoki rachunek

Piotr Bujak nazywa pomysły opozycyjnego kandydata na mieszkańca Belwederu „kosztownymi i kontrowersyjnymi”. PKO BP policzył, że wyborcza kiełbasa Andrzeja Dudy, jeśli wziąć tylko pod uwagę cofnięcie wyższego wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku, nowe ulgi na dzieci i obniżkę VAT od przyszłego roku to obciążenie kasy państwa 60-70 mld zł.

— Niezależnie od tego, kto wygra, na pewno nastąpi zwiększenie wydatków, ale w przypadku Andrzeja Dudy będzie kosztowniejsze dla finansów publicznych — uważa ekonomista PKO BP.

Więcej skutków dla kieszeni podatników widzi także bank Goldman Sachs. Andrzej Duda jako prezydent może blokować zmiany w systemie emerytalnym i opieki zdrowotnej, jest przeciwny wejściu do strefy euro i lekką ręką zwiększyłby wydatki socjalne.

Ruch na parkiecie

Część analityków zwraca uwagę, że prezydenci mają w Polsce ograniczoną moc sprawczą i ich zmiana raczej nie zapowiada rewolucji. — Prezydent jest jednak zaangażowany w sprawy międzynarodowe i powołuje niektórych kluczowych urzędników, np. jedną trzecią członków Rady Polityki Pieniężnej. Przyszły prezydent wyznaczy dwóch z nich już w I kw. 2016 r. — przypomina Magdalena Polan z Goldmana Sachsa. Eksperci próbują zgadywać, co inwestorzy zrobią ze swoimi portfelami, jeśli będzie zmiana na mostku kapitańskim nad Wisłą.

— Masowej wyprzedaży złotego czy obligacji raczej się nie spodziewam, ale podwyższonej zmienności na pewno. W krótkim terminie zmiana prezydenta będzie negatywnie odebrana przez rynki — uważa Piotr Bujak. W dłuższej perspektywie czyny będą ważniejsze niż słowa.

— Obie kiełbasy smakują tak samo. Większość przedwyborczych obiecanek spełznie na niczym. Armagedonu nie przewiduję. Po wyborach kurz opadnie, a inwestorzy zaczną zwracać uwagę na otoczenie i czynniki fundamentalne. Nie wierzę w to, że polski rynek akcji może zachowywać się gorzej, gdy w Europie króluje hossa — uważa Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI.

Andrzej Duda dla biznesu?

Andrzej Duda praktycznie nie przedstawił poglądów w kwestii wolności gospodarczej i rozwoju przedsiębiorczości ani planów, które chciałby w tym zakresie zrealizować po objęciu funkcji głowy państwa.

Utrudnia to przedstawicielom organizacji przedsiębiorców jego ocenę.

— Nie słyszałem, aby kandydat PiS zgłaszał propozycje zmierzające do ograniczenia barier blokujących działalność gospodarczą. Szkoda, ponieważ na tym polu jest jeszcze wiele do zrobienia i postawa prezydenta jest dość istotna — mówi Jerzy Bartnik, prezes Związku Rzemiosła Polskiego.

Przedsiębiorcy obawiają się, że niektóre deklaracje Andrzeja Dudy złożone w kampanii wyborczej są groźne dla gospodarki

. — Niepokojące są informacje, że Andrzej Duda chciałby wyżej opodatkować np. sieci handlowe i banki. Oznacza to, że poprzez podatki zamierza prowadzić tzw. politykę sektorową, czyli w zależności od zapotrzebowania politycznego jedne branże, zwłaszcza bardziej rentowne, karać wyższymi daninami, a inne faworyzować. Takie działania prowadzą do nieracjonalnej alokacji kapitału, bo nie będzie on płynął tam, gdzie będzie miał najwyższą stopę zwrotu, tylko tam, gdzie wskażą politycy. Takie sterowanie jest bardzo groźne dla gospodarki — mówi Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Ekspert obawia się też populistycznego wspierania przez Andrzeja Dudę sfery socjalnej. Andrzej Malinowski, szef Pracodawców RP, wskazuje na inne zagrożenie dla przedsiębiorstw.

— Bardzo niepokojące jest to, że Andrzej Duda jest w komitywie ze związkami zawodowymi, których szefowie oficjalnie udzielili mu poparcia w wyborach. Jeśli wygra, będzie musiał wypełnić zobowiązania wobec związków i spłacić zaciągnięty u nich dług polityczny. Niewątpliwie odbyłoby się to kosztem przedsiębiorstw — zaznacza Andrzej Malinowski.

W ocenie Macieja Grelowskiego, szefa Rady Głównej BCC, wygrana Andrzeja Dudy może zdestabilizować sytuację w kraju, przynajmniej do jesiennych wyborów parlamentarnych.

— Przegrana Bronisława Komorowskiego może o tyle zaszkodzić gospodarce, że kohabitacja Andrzeja Dudy z rządem PO-PSL na pewno nie będzie łatwa. Znamy takie przypadki z niedalekiej przeszłości, gdy prezydent nie był z obozu rządzącego. Do jesiennych wyborów mogą się wzajemne blokować i walczyć na populizmy — uważa Maciej Grelowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski, Jarosław Królak, współpraca Jagoda Fryc

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Duda prezydentem, czyli nudno na pewno nie będzie