Duet znad Sekwany straszy Europę

Czworo kandydatów w wyborach prezydenckich idzie łeb w łeb. Zwycięstwo dwójki wstrząśnie rynkami, ale jest i nadzieja na silne zwyżki

W niedzielę, 23 kwietnia, we Francji odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Dwóch kandydatów z największym poparciem zmierzy się 7 maja w drugiej turze. Wybory są wyjątkowo zacięte, realne szanse ma czworo kandydatów. Do połowy marca faworytami byli Marine Le Pen i Emmanuel Macron. I to się nie zmieniło, ale ostatnie wyniki sondaży wskazują na rosnące poparcie dla Francoisa Fillona i Jean-Luca Melenchona. Czwórka zgarnia obecnie około 80 proc. głosów francuskiego społeczeństwa i… dzieli się nimi mniej więcej po równo, ale faworyzuje przy tym Emmanuela Macrona i Marine Le Pen, w takiej właśnie kolejności.

EMMANUEL MACRON
Wyświetl galerię [1/4]

EMMANUEL MACRON

Wywodzi się co prawda z ruchu En Marche!, ale uchodzi za kandydata niezależnego. Były minister ds. gospodarki, przemysłu i cyfryzacji, w latach 2008-12 bankier inwestycyjny w Rotschild & Cie Banque, uchodzi za najmniej kontrowersyjnego z całej czwórki kandydatów. Jest zdecydowanymprzeciwnikiem najważniejszych postulatów Marine Le Pen, w szczególności związanych z polityką antyimigracyjną i poparciem dla integracji europejskiej. W pierwszym przypadku rozwiązanie widzi w poprawie współpracy w ochronie granic i wspólnej polityce w ramach UE. Opowiada się także za przyspieszeniem prac nad dalszą integracją UE (wspólny projekt z Niemcami). Jest zwolennikiem cięcia nadmiernych wydatków z budżetu (60 mld EUR przez 5 lat) i ograniczenia stanowisk urzędniczych (o 120 tys.).(o 120 tys.). Bloomberg

— Przejście Emmanuela Macrona i Marine Le Pen do drugiej tury, a potem wygrana Macrona to scenariusz, który rynki uznają za najbardziej prawdopodobny. Potwierdza to chociażby lekka nerwowość, z jaką zareagowały na początku tego tygodnia, gdy sondaże pokazały zbliżone poparcie dla czworga kandydatów — mówi Jarosław Niedzielewski, dyrektor departamentu inwestycji w Investors TFI.

Przewidywalność w cenie

Podkreśla on, że wygrana Emmanuela Macrona (startuje jako kandydat niezależny) byłaby dla rynków dobrą wiadomością. Nie jest w tej opinii odosobniony.

— Jeżeli zrealizuje się scenariusz, w którym po konfrontacji Le Pen vs Macron wygra ten drugi, należy liczyć się nie tylko z umocnieniem euro i francuskich obligacji, ale także obligacji europejskich krajów peryferyjnych, w szczególności włoskich — dodaje Grzegorz Zatryb, główny strateg w Skarbiec TFI. Co więcej, zwycięstwo Macrona mogłoby tchnąć w Europę nowe życie.

— Rynek europejski ma mocne argumenty za ożywieniem, potrzebuje jedynie impulsu. Mogłoby nim być zwycięstwo przewidywalnego kandydata. Korzystny obrót wydarzeń na francuskiej scenie politycznej mógłby przypomnieć inwestorom o nadziejach związanych z obietnicami Donalda Trumpa czy o tym, że chińska gospodarka urosła w pierwszym kwartale tego roku o 6,9 proc. r/r, a więc o 0,2 pkt. proc. więcej niż rok wcześniej. Innymi słowy spokój na politycznej scenie zostałby zapewne doceniony przez inwestorów — uważa Grzegorz Zatryb.

Emmanuel Macron wkupił się w łaski inwestorów przede wszystkim podejściem do kwestii unijnych. Były minister ds. gospodarki optuje m.in. za przyspieszeniem prac w sprawie dalszej integracji w ramach Unii Europejskiej wespół z Niemcami. Depcząca mu po piętach Marine Le Pen ma skrajnie przeciwne stanowisko. Szefowa Frontu Narodowego optuje za wyjściem Francji z Unii Europejskiej, strefy Schengen i strefy euro. Pod znakiem zapytania stawia także członkostwo w NATO. Choć w tych przypadkach przewidziane jest referendum, a cały proces byłby poprzedzony wielomiesięcznymi negocjacjami,to przegrana eurosceptycznego kandydata zapewne przyniosłaby rynkom ulgę.

Jak podkreśla Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI, gdyby teraz nie wygrał eurosceptyczny kandydat, marsz populistów w Europie zostałby zatrzymany przynajmniej do końca roku. Zwraca jednak uwagę, że w przypadku wygranej Marine Le Pen bardziej niż samo wyjście ze struktur unijnych liczyłby się głos Francji podczas negocjacji warunków brexitu, a dokładniej jego brak.

— Francja to jeden z krajów założycielskich UE i jej stanowisko w sprawie brexitu jest kluczowe. Utrata tak ważnego partnera w negocjacjach warunków, na jakich Wielka Brytania miałaby opuścić UE, byłaby dla Europy złą wiadomością — podkreśla Tomasz Bursa.

Duet, który wywoła kataklizm

Wyrównane poparcie dla czwórki kandydatów, na które wskazują sondaże, sprawia, że ciężko jakiekolwiek rozstrzygnięcie przyjąć za pewnik. To tłumaczy ostatnie ruchy na rynku długu.

— W ostatnich tygodniach spadła rentowność 10-letnich obligacji niemieckich [w ciągu miesiąca z około 0,5 do 0,2 proc. — red.]. To konsekwencja wzmożonego popytu ze strony inwestorów, który odzwierciedla dążenie do zabezpieczenia przed ryzykiem, w szczególności związanym z kandydaturą Jean-Luca Melenchona — mówi wiceprezes Opti TFI.

Jean-Luc Melenchon z ugrupowania Francja Niepokorna to polityczny weteran, komunista i przedstawiciel skrajnej lewicy. On i Marine Le Pen w drugiej turze wyborów to najczarniejszy scenariusz dla rynków.

— W tym przypadku, niezależnie od tego, które z nich by wygrało, konsekwencje dla rynków byłyby opłakane. Duża wyprzedaż obligacji francuskich i peryferii strefy euro, ucieczka do obligacji niemieckich czy wyraźne osłabienie euro to wówczas tak naprawdę pewniki — uważa Grzegorz Zatryb. Ale to niejedyna możliwość, która mogłaby mocno potrząsnąć rynkami finansowymi.

— Oprócz wygranej Le Pen i Melenchona w pierwszej turze zagrożeniem może być także niekorzystny dla rynków rozkład sił w parze Le Pen — Macron, a więc uzyskanie dużej przewagi kandydatki Frontu Narodowego przed ostatecznym starciem w drugiej turze. Le Pen może mieć lekką przewagę po pierwszej turze, ale jeżeli będzie ona większa, niż spodziewają się tego rynki, może być nerwowo. Wtedy odczuje to zapewne rynek akcji, bo obecnie raczej tego nie wycenia — dodaje Jarosław Niedzielewski.

Niepewny wynik wyborów na razie nie wprowadza nerwowości nawet na francuskim podwórku. W ciągu miesiąca głównyindeks paryskiej giełdy urósł o około 0,5 proc., bez głębszych korekt. Jak podkreśla Tomasz Bursa, także w przypadku pozostałych rynków europejskich nie widać obaw, bardziej zatrzymanie i wyczekiwanie na to, co się wydarzy.

— Rynek akcyjny najprawdopodobniej zareaguje najpóźniej. Rentowności obligacji europejskich są na bardzo niskim poziomie, co może motywować inwestorów do zrealizowania zysków i odcięcia się od ryzyka. W przypadku akcji, które są relatywnie tanie, pokusa nie jest tak silna — argumentuje Tomasz Bursa.

 

OKIEM ZARZĄDZAJĄCEGO

Le Pen nie wygra

PETER BODIS

wiceprezes Pioneer Pekao TFI

Wygrana Marine Le Pen to mało prawdopodobny scenariusz. Szefowa Frontu Narodowego ma co prawda duże szanse na to, aby przejść do drugiej tury, ale nie na ostateczną wygraną w wyborach, a to dlatego, że rozdrobnione głosy opowiadających się za pozostałymi kandydatami zasilą najprawdopodobniej konto jej konkurenta. Sprzeciwiających się postulatom Marine Le Pen jest znacznie więcej niż zwolenników. Potwierdza to chociażby wysokie, około 70-procentowe, poparcie dla euro wśród Francuzów. Warto przy tym podkreślić, że eurosceptyczne głosy nie przeważają w żadnym kraju. Na granicy są jedynie Włochy, gdzie głosy za i przeciw rozkładają się po połowie.

Cały wywiad do obejrzenia na wideo.pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Duet znad Sekwany straszy Europę