Szwedzi przegrywają z Polakami bitwę o handel — przynajmniej w branży wyposażenia wnętrz. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) wpłynął wniosek w sprawie przejęcia kontrolowanej przez szwedzkiego producenta sieci sklepów z asortymentem kuchennym Duka, która ma 30 placówek w galeriach handlowych w całej Polsce i prowadzi sklep internetowy.
![ODWRÓT ZA MORZE: Duka zadebiutowała w Polsce 14 lat temu i inwestowała w placówki w prestiżowych lokalizacjach. Do ich utrzymywania w kryzysie szwedzkim właścicielom mogło zabraknąć cierpliwości. [FOT. WM] ODWRÓT ZA MORZE: Duka zadebiutowała w Polsce 14 lat temu i inwestowała w placówki w prestiżowych lokalizacjach. Do ich utrzymywania w kryzysie szwedzkim właścicielom mogło zabraknąć cierpliwości. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/74a85f95-3564-47df-b420-f2efeaaa0ba1/c5e72bbc-5e46-578a-9027-6924690685e3_w_830.jpg)
Wbrew wczorajszym doniesieniom m.in. portalu „Rzeczpospolitej”, za przejęciem nie stoi szwedzka grupa Markisol, zajmująca się sprzedażą rolet poprzez krakowską spółkę zależną DomDeco. Spółkę Dom Deco, która złożyła wniosek w UOKiK, zarejestrowano zaledwie miesiąc temu w Warszawie. Jak się dowiedzieliśmy, jest ona wehikułem stworzonym przez kancelarię Tomczak i Wspólnicy wyłącznie pod przejęcie Duki przez polskiego gracza branżowego. Za wszystkim stoi grupa Grass z Płońska, działająca na rynku od ponad dwóch dekad. Jej twórcami są Tomasz i Dorota Gutkowscy, którzy na początku roku zatrudnili w roli dyrektor generalnej Monikę Nowakowską, znaną jako prezes giełdowego Miraculum. Niestety, nie udało nam się uzyskać ich komentarza — w grupie Grass usłyszeliśmy, że właściciele będą dostępni dopiero w poniedziałek.
— Na razie nie udzielamy informacji w sprawie transakcji — poinformowała nas tylko Monika Nowakowska.
Na pytania nie odpowiedziały też polski oddział Duki i jej szwedzka centrala.
Grupa Grass zaczynała od handlu sprzętem do gazu LPG, ale szybko rozszerzyła asortyment na AGD, urządzenia klimatyzacyjne, a także meble i elementy wystroju wnętrz — tak zagranicznych producentów, jak i wytwarzane pod markami własnymi, które dziś zapewniają jej połowę przychodów. Na rynku handlowym zbudowała już przyczółek — ma w Warszawie cztery salony wnętrzarsko-meblowe pod szyldem House & More.
Co ciekawe, wystawiona na sprzedaż Duka na rodzimym, szwedzkim rynku nie ma ani jednej placówki handlowej — tylko w Polsce dystrybuuje swoje artykuły poprzez własne sklepy. Polska sieć miała jednak ostatnio nie najlepszą passę. Według danych z KRS, Duka Polska wypracowująca co roku ok. 40 mln zł przychodów ostatni raz była na plusie w 2008 r. Zgodnie ze sprawozdaniami finansowymi, spółkaw 2011 r. rozpoczęła restrukturyzację, w ramach której miała zmniejszyć powierzchnię najmu i zwiększyć marżę. Dofinansować miał ją też szwedzki właściciel. Nic dziwnego — jak głosi opinia rewidenta do sprawozdania za 2011 r., „na dzień 31 sierpnia 2011 r. poniesione przez spółkę straty przekraczały sumę kapitału zapasowego i kapitałów rezerwowych oraz połowę kapitału podstawowego spółki”. Duka może stać się kolejnym szyldem z branży wyposażenia wnętrz, który zniknie z polskiego rynku handlowego. W lutym tego roku opisywaliśmy kłopoty Flo, prowadzącego 21 sklepów, należącego do spółki ADe Line, która ma w portfelu również salony Almi Decor. Flo, w którym udziały miał również DM IDMSA, ostatnie punkty zamknęło w czerwcu.
— Tłuste lata dla rynku wnętrzarskiego skończyły się w 2008 r. — mówił wtedy Zbigniew Mrozek, prezes i założyciel ADe Line. Zdaniem Agnieszki Górnickiej, prezes agencji badawczej Inquiry, problemy Duki to nie tylko wina makroekonomii.
— Duka była IKEA premium. Jednak po dobrze przyjętym debiucie na rynku przyszedł kryzys [konsumenci ścięli wydatki na dizajnerski sprzęt — red.], a sieci zabrakło pomysłów. Asortyment właściwie się nie zmieniał i szybko się opatrzył — co w warunkach konkurencji z pojedynczymi butikami wnętrzarskimi, oferującymi oryginalne kolekcje, nie mogło się skończyć dobrze — mówi Agnieszka Górnicka.